<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Pojawia się i znika</title>
	<atom:link href="http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 May 2012 11:37:33 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9807</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 20:11:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9807</guid>
		<description>Tak, widziałem, to znakomity film.  Muszę wyznać, że interesował mnie w pierwszej chwili ze względu na hitchcockowski pomysł &quot;jednego ujęcia&quot;, ale oczywiście prędko Ermitaż wziął górę.  I ta wizja.

Jeśli ma Pan na myśli mojego ówczesnego dyskutanta, to niestety muszę się zgodzić.  Ale to wielki zawód.  Przepraszam za odstręczenie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, widziałem, to znakomity film.  Muszę wyznać, że interesował mnie w pierwszej chwili ze względu na hitchcockowski pomysł &#8222;jednego ujęcia&#8221;, ale oczywiście prędko Ermitaż wziął górę.  I ta wizja.</p>
<p>Jeśli ma Pan na myśli mojego ówczesnego dyskutanta, to niestety muszę się zgodzić.  Ale to wielki zawód.  Przepraszam za odstręczenie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: zeppo</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9806</link>
		<dc:creator>zeppo</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Jun 2011 16:04:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9806</guid>
		<description>Drogi Panie Michale,

Teraz dopiero przeczytałem powyższy Pański tekst. (Wprawdzie zabierałem się do czytania nieco wcześniej, ale odstręczyło mnie - powiem otwarcie - pojawienie się tutaj (na tym blogasku) bełkotliwego i bardzo z siebie zadowolonego durnia).

Kiedy Pan wspomniał poczciwego de Custine&#039;a, wciąż przez wielu poważnie uważanego za znawcę Rosji, przyszedł mi na myśl znakomity portret markiza, skonstruowany przez Aleksandra Sokurowa w &quot;Rosyjskiej arce&quot;. 

Gogolowski, bo bezlitosny i czechowowski jednocześnie, bo pełen wybaczającego zrozumienia. Pan to widział?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Panie Michale,</p>
<p>Teraz dopiero przeczytałem powyższy Pański tekst. (Wprawdzie zabierałem się do czytania nieco wcześniej, ale odstręczyło mnie &#8211; powiem otwarcie &#8211; pojawienie się tutaj (na tym blogasku) bełkotliwego i bardzo z siebie zadowolonego durnia).</p>
<p>Kiedy Pan wspomniał poczciwego de Custine&#8217;a, wciąż przez wielu poważnie uważanego za znawcę Rosji, przyszedł mi na myśl znakomity portret markiza, skonstruowany przez Aleksandra Sokurowa w &#8222;Rosyjskiej arce&#8221;. </p>
<p>Gogolowski, bo bezlitosny i czechowowski jednocześnie, bo pełen wybaczającego zrozumienia. Pan to widział?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9710</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 16:45:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9710</guid>
		<description>Hmm, nacisk społeczny pochodzi od społeczeństwa, czyli od papug.  To jest właśnie nieszczęście w polskim społeczeństwie i o tym chyba pisał Elzenberg.  Z jednej strony presja państwa, a z drugiej jeszcze prawo mimikry i nacisk na każdą jednostkę poprzez polrealistyczne wymagania.  To prawie nie do zniesienia.  &quot;Opiniotwórcy&quot; należą niestety do obu grup, tzn. kierują papugami, ale też sterują propagandą.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hmm, nacisk społeczny pochodzi od społeczeństwa, czyli od papug.  To jest właśnie nieszczęście w polskim społeczeństwie i o tym chyba pisał Elzenberg.  Z jednej strony presja państwa, a z drugiej jeszcze prawo mimikry i nacisk na każdą jednostkę poprzez polrealistyczne wymagania.  To prawie nie do zniesienia.  &#8222;Opiniotwórcy&#8221; należą niestety do obu grup, tzn. kierują papugami, ale też sterują propagandą.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9709</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 15:39:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9709</guid>
		<description>Och tam, zaraz oburzamy. Wymieniamy tylko spostrzeżenia i to z należytym obrzydzeniem. I nie o papugi chodzi głównie, a o ich treserów i ich produkt finalny; ów elzenbergowski &quot;pseudomoralny nacisk społeczny&quot; (który uważam za  istotny produkt pomocny w nowoczesnej sowietyzacji).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Och tam, zaraz oburzamy. Wymieniamy tylko spostrzeżenia i to z należytym obrzydzeniem. I nie o papugi chodzi głównie, a o ich treserów i ich produkt finalny; ów elzenbergowski &#8222;pseudomoralny nacisk społeczny&#8221; (który uważam za  istotny produkt pomocny w nowoczesnej sowietyzacji).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9708</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 14:54:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9708</guid>
		<description>Ale czy my nie przesadzamy w górnolotnym oburzeniu?  Opinie papug są bez znaczenia.  Niech sobie mają, niech sobie mówią, co chcą.  Jakie to może mieć znaczenie, skoro i tak powtarzają, co im ktoś inny powiedział?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ale czy my nie przesadzamy w górnolotnym oburzeniu?  Opinie papug są bez znaczenia.  Niech sobie mają, niech sobie mówią, co chcą.  Jakie to może mieć znaczenie, skoro i tak powtarzają, co im ktoś inny powiedział?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9707</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 14:25:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9707</guid>
		<description>Chmm...Rzeczywiście, te umysły nie są gwałcone, one są prostytuowane. No i mamy właściwe określenie dla rzeczonych mechesów od publiki: sutenerzy opiniotwórczy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Chmm&#8230;Rzeczywiście, te umysły nie są gwałcone, one są prostytuowane. No i mamy właściwe określenie dla rzeczonych mechesów od publiki: sutenerzy opiniotwórczy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9706</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 12:03:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9706</guid>
		<description>Ale zanim dokonano gwałtu - zresztą, czy to nie przesada? ociężałe umysły przyjmują te opinie jak mannę z nieba - zanim wtłoczenie cudzych opinii było konieczne, trzeba było najpierw wystąpić z haniebną hipotezą, że większość ma rację, że ich opinie mają znaczenie.  Gdy w rzeczywistości większość na ogół się myli, a kiedy tłum maszeruje ulicą, skandując, że 2x2 jest cztery, to już tylko wiać, gdzie pieprz rośnie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ale zanim dokonano gwałtu &#8211; zresztą, czy to nie przesada? ociężałe umysły przyjmują te opinie jak mannę z nieba &#8211; zanim wtłoczenie cudzych opinii było konieczne, trzeba było najpierw wystąpić z haniebną hipotezą, że większość ma rację, że ich opinie mają znaczenie.  Gdy w rzeczywistości większość na ogół się myli, a kiedy tłum maszeruje ulicą, skandując, że 2&#215;2 jest cztery, to już tylko wiać, gdzie pieprz rośnie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9705</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 11:58:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9705</guid>
		<description>Consensus omnium à rebours. Najpierw, za pomocą niedozwolonych chwytów propagandowych, dokonuje się intelektualnego gwałtu na ociężałych umysłach publiczności, wtłaczając im dowolną &quot;mądrość etapu&quot;, a następnie ogłasza wszem i wobec; iż popadnie w sprzeczność każdy, kto nie będzie jej na zawołanie mantrycznie klepał w ślad za ogłupiałym stadem - żałosne.

 &quot;Marionetkami są bowiem ludzie w większości wypadków i rzadko tylko mają coś wspólnego z prawdą.&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Consensus omnium à rebours. Najpierw, za pomocą niedozwolonych chwytów propagandowych, dokonuje się intelektualnego gwałtu na ociężałych umysłach publiczności, wtłaczając im dowolną &#8222;mądrość etapu&#8221;, a następnie ogłasza wszem i wobec; iż popadnie w sprzeczność każdy, kto nie będzie jej na zawołanie mantrycznie klepał w ślad za ogłupiałym stadem &#8211; żałosne.</p>
<p> &#8222;Marionetkami są bowiem ludzie w większości wypadków i rzadko tylko mają coś wspólnego z prawdą.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9703</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jun 2011 00:25:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9703</guid>
		<description>Sama chęć tworzenia opinii na użytek innych powinna już dyskwalifikować indywiduum.  Dyskwalifikować go jako intelektualistę, ale co ważniejsze, jako człowieka.

Ale druga strona jest właściwie dość zabawna.  To są ci wszyscy klakierzy, którzy przyjmują cudze opinie za swoje, po czym utwierdzają się w nowo nabytych przekonaniach, bo &quot;tysiąc ludzi nie może się mylić&quot;.  To nie ludzie, to papugi.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sama chęć tworzenia opinii na użytek innych powinna już dyskwalifikować indywiduum.  Dyskwalifikować go jako intelektualistę, ale co ważniejsze, jako człowieka.</p>
<p>Ale druga strona jest właściwie dość zabawna.  To są ci wszyscy klakierzy, którzy przyjmują cudze opinie za swoje, po czym utwierdzają się w nowo nabytych przekonaniach, bo &#8222;tysiąc ludzi nie może się mylić&#8221;.  To nie ludzie, to papugi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9702</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Jun 2011 06:02:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9702</guid>
		<description>A czy uczciwe intelektualnie jest wtłaczanie publice opinii? Człowiek myslący sam z siebie poszukuje odpowiedzi na dręczące go pytania, czasami je znajduje, częściej nie, ale opinii? Lub, czy można mieć opinię na temat stosowania algebraicznych metod rozwiązywania równania Schroedingera, albo szybkości rozpadu promieniotwórczego uranu? Ale, jak widać , strasznie ważną rolę mają dziś do spełnienia opiniowcy publiczni skoro awansowano ich za jednym zamachem do roli elit. Sens tej szarlatanerii wydaje się być o wiele głęszy niż wywołany tylko powszechnym prawem wyborczym.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A czy uczciwe intelektualnie jest wtłaczanie publice opinii? Człowiek myslący sam z siebie poszukuje odpowiedzi na dręczące go pytania, czasami je znajduje, częściej nie, ale opinii? Lub, czy można mieć opinię na temat stosowania algebraicznych metod rozwiązywania równania Schroedingera, albo szybkości rozpadu promieniotwórczego uranu? Ale, jak widać , strasznie ważną rolę mają dziś do spełnienia opiniowcy publiczni skoro awansowano ich za jednym zamachem do roli elit. Sens tej szarlatanerii wydaje się być o wiele głęszy niż wywołany tylko powszechnym prawem wyborczym.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9701</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2011 18:44:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9701</guid>
		<description>Słowo &quot;elita&quot; ma stare i pożyteczne znaczenie, tak jak elity mają poważną rolę do odegrania w społeczeństwach.  Nie trzeba się poddawać lewackim nadużyciom.  Elity nie są tym samym, co &quot;środowiska opiniotwórcze&quot;.  Tworzenie cudzych opinii na czyjekolwiek zamówienie - bo przecież często właśnie na przekór władzy - jest, jak Pan ślusznie mówi, rzygowne.

A Michnik...  mój Boże, po prostu jest nieuczciwy intelektualnie, zresztą nie tylko, ale o tym teraz mowa.  Jego tekst o Elzenbergu był nadużyciem, tak samo jak jego próba przykrojenia Herberta do własnych potrzeb.  Nota bene, Herbert był uczniem Elzenberga.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Słowo &#8222;elita&#8221; ma stare i pożyteczne znaczenie, tak jak elity mają poważną rolę do odegrania w społeczeństwach.  Nie trzeba się poddawać lewackim nadużyciom.  Elity nie są tym samym, co &#8222;środowiska opiniotwórcze&#8221;.  Tworzenie cudzych opinii na czyjekolwiek zamówienie &#8211; bo przecież często właśnie na przekór władzy &#8211; jest, jak Pan ślusznie mówi, rzygowne.</p>
<p>A Michnik&#8230;  mój Boże, po prostu jest nieuczciwy intelektualnie, zresztą nie tylko, ale o tym teraz mowa.  Jego tekst o Elzenbergu był nadużyciem, tak samo jak jego próba przykrojenia Herberta do własnych potrzeb.  Nota bene, Herbert był uczniem Elzenberga.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9700</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2011 10:15:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9700</guid>
		<description>Asocjacje jakiegokolwiek myśliciela (a już wielkiego!) z Michnikiem  z konieczności muszą być chybione, gdyż Michnik od tej kategorii ludzi jest odległy o całe lata świetlne - zresztą  jak większość teoretyzujących praktyków, czy też praktykujących teoretyków władzy (a już z pewnością tych z bolszewickim ukąszeniem).     
                                                                                            
  Tak, zauważyłem  koincydencję tych wypowiedzi. Wilno - genius loci?

 I jeszcze jedno. Trzeba zaiste mieć bolszewickie poczucie humoru, aby mechesów od hurtowej produkcji rzygownej papki dla publiki na zamówienie władzy, nazwać elitą. Równie dobrze, a nawet moralnie o wiele czyściej, można by elitą nazwać producentów rowerów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Asocjacje jakiegokolwiek myśliciela (a już wielkiego!) z Michnikiem  z konieczności muszą być chybione, gdyż Michnik od tej kategorii ludzi jest odległy o całe lata świetlne &#8211; zresztą  jak większość teoretyzujących praktyków, czy też praktykujących teoretyków władzy (a już z pewnością tych z bolszewickim ukąszeniem).     </p>
<p>  Tak, zauważyłem  koincydencję tych wypowiedzi. Wilno &#8211; genius loci?</p>
<p> I jeszcze jedno. Trzeba zaiste mieć bolszewickie poczucie humoru, aby mechesów od hurtowej produkcji rzygownej papki dla publiki na zamówienie władzy, nazwać elitą. Równie dobrze, a nawet moralnie o wiele czyściej, można by elitą nazwać producentów rowerów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9699</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jun 2011 20:51:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9699</guid>
		<description>Drogi Panie Amalryku,

Elzenberg to wielki myśliciel.  Epigramatyczny styl, trafność obserwacji i głębia przeżycia, połączone z wielką kulturą.  Cytat pochodzi z jego dziennika wydanego pt. Kłopot z myśleniem.  Elzenberg cierpi (jak mi się zdaje) ze względu na asocjację ze Znakiem i z Michnikiem, który pisał o nim kiedyś.  Moim zdaniem te asocjacje są chybione, ale też mnie nie interesuje popularyzacja kogokolwiek, a zwłaszcza Elzenberga.

Przytoczony fragment wydaje mi się jakby teoretycznym komentarzem do Mackiewiczowskiego: Niemcy robią z Polaków bohaterów, a sowieci robią z nas gówno.  Czy nie jest fascynujące, że Elzenberg przeżył wojnę w Wilnie?  Pracował jako stróż nocny...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Panie Amalryku,</p>
<p>Elzenberg to wielki myśliciel.  Epigramatyczny styl, trafność obserwacji i głębia przeżycia, połączone z wielką kulturą.  Cytat pochodzi z jego dziennika wydanego pt. Kłopot z myśleniem.  Elzenberg cierpi (jak mi się zdaje) ze względu na asocjację ze Znakiem i z Michnikiem, który pisał o nim kiedyś.  Moim zdaniem te asocjacje są chybione, ale też mnie nie interesuje popularyzacja kogokolwiek, a zwłaszcza Elzenberga.</p>
<p>Przytoczony fragment wydaje mi się jakby teoretycznym komentarzem do Mackiewiczowskiego: Niemcy robią z Polaków bohaterów, a sowieci robią z nas gówno.  Czy nie jest fascynujące, że Elzenberg przeżył wojnę w Wilnie?  Pracował jako stróż nocny&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9698</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jun 2011 07:33:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9698</guid>
		<description>&quot;Ale my, uginając się pod przemocą Niemców, ich totalizmu właściwie nie odczuliśmy dzięki temu, że jesteśmy traktowani nie jako członkowie jakiejś z nimi wspólnoty, tylko jako pecus i to nas właśnie jako ludzi, w pewnej mierze ratuje.” - To jest wręcz kapitalne zdanie! Niestety bolszewicy to nie Rassenidioten, ci są wolni od jakichkolwiek dogmatów. Zdefraudują, splugawią i sprofanują wszystkie nasze świętości na drodze wiodącej do zaspokojenia swej obsesyjnej żądzy władzy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Ale my, uginając się pod przemocą Niemców, ich totalizmu właściwie nie odczuliśmy dzięki temu, że jesteśmy traktowani nie jako członkowie jakiejś z nimi wspólnoty, tylko jako pecus i to nas właśnie jako ludzi, w pewnej mierze ratuje.” &#8211; To jest wręcz kapitalne zdanie! Niestety bolszewicy to nie Rassenidioten, ci są wolni od jakichkolwiek dogmatów. Zdefraudują, splugawią i sprofanują wszystkie nasze świętości na drodze wiodącej do zaspokojenia swej obsesyjnej żądzy władzy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9697</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Jun 2011 18:35:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9697</guid>
		<description>Znowu zgadzamy się w zupełności (to się musi skończyć!).  Wczoraj napisałem w zupełnie innym kontekście następujące słowa: Kiedy więc Lenin rozpętał czerwony terror w roku 1918 to jego celem była sowietyzacja pozostałych przy życiu (bo zawsze ktoś pozostaje przy życiu) na równi z umocnieniem władzy sowietów.

Mój ulubiony filozof, Henryk Elzenberg, który nota bene przeżył wojnę w Wilnie, tak pisał w 1942 roku:

&quot;Groza totalizmu na tym polega, że mnoży on niejako jedno przez drugie: fizyczny nacisk państwowy przez pseudomoralny nacisk społeczny – wytwarzając coś czego w tym stopniu nigdy chyba jeszcze człowiek nie zaznał. Ale my, uginając się pod przemocą Niemców, ich totalizmu właściwie nie odczuliśmy dzięki temu, że jesteśmy traktowani nie jako członkowie jakiejś z nimi wspólnoty, tylko jako pecus i to nas właśnie jako ludzi, w pewnej mierze ratuje.&quot;

To jest właśnie terror pod karą wykluczenia, terror polrealizmu np., który bolszewicy wykorzystują z taką maestrią w Polsce, ale który może też przybierać inne postacie gdzie indziej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Znowu zgadzamy się w zupełności (to się musi skończyć!).  Wczoraj napisałem w zupełnie innym kontekście następujące słowa: Kiedy więc Lenin rozpętał czerwony terror w roku 1918 to jego celem była sowietyzacja pozostałych przy życiu (bo zawsze ktoś pozostaje przy życiu) na równi z umocnieniem władzy sowietów.</p>
<p>Mój ulubiony filozof, Henryk Elzenberg, który nota bene przeżył wojnę w Wilnie, tak pisał w 1942 roku:</p>
<p>&#8222;Groza totalizmu na tym polega, że mnoży on niejako jedno przez drugie: fizyczny nacisk państwowy przez pseudomoralny nacisk społeczny – wytwarzając coś czego w tym stopniu nigdy chyba jeszcze człowiek nie zaznał. Ale my, uginając się pod przemocą Niemców, ich totalizmu właściwie nie odczuliśmy dzięki temu, że jesteśmy traktowani nie jako członkowie jakiejś z nimi wspólnoty, tylko jako pecus i to nas właśnie jako ludzi, w pewnej mierze ratuje.&#8221;</p>
<p>To jest właśnie terror pod karą wykluczenia, terror polrealizmu np., który bolszewicy wykorzystują z taką maestrią w Polsce, ale który może też przybierać inne postacie gdzie indziej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9696</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Jun 2011 15:57:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9696</guid>
		<description>Zrozumiał mnie Pan dobrze. Ale jak Pan wie z fałszu wynika wszystko, dlatego też sprzeczności są tak niebezpieczne, bo tylko mącą słabszym na umyśle w głowach.

A co do terroru. Wszak komunistom nie chodzi o mordowanie ludzi dla nasycenia jakiejś dewiacyjnej rozkoszy płynącej z mordowania, ani tym bardziej o wymordowanie wszystkich! Terror jest narzędziem władzy. A akurat ten fizyczny, najprymitywniejszym. Czy terror obowiązującej, pod karą społecznego wykluczenia, politpoprawności nie jest tym samym? A przecież w miarę rozwoju technik inwigilacyjnych pole popisu do nazwijmy go &quot;aksamitnego terroru&quot; tylko się będzie poszerzać (i bez wątpienia będzie on coraz skuteczniejszy).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zrozumiał mnie Pan dobrze. Ale jak Pan wie z fałszu wynika wszystko, dlatego też sprzeczności są tak niebezpieczne, bo tylko mącą słabszym na umyśle w głowach.</p>
<p>A co do terroru. Wszak komunistom nie chodzi o mordowanie ludzi dla nasycenia jakiejś dewiacyjnej rozkoszy płynącej z mordowania, ani tym bardziej o wymordowanie wszystkich! Terror jest narzędziem władzy. A akurat ten fizyczny, najprymitywniejszym. Czy terror obowiązującej, pod karą społecznego wykluczenia, politpoprawności nie jest tym samym? A przecież w miarę rozwoju technik inwigilacyjnych pole popisu do nazwijmy go &#8222;aksamitnego terroru&#8221; tylko się będzie poszerzać (i bez wątpienia będzie on coraz skuteczniejszy).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9695</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 17:57:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9695</guid>
		<description>Bardzo zajmująco się Pan rozgadał.

Mnie chodziło raczej o horrendalne niekonsekwencje w myśleniu, jakich winien jest Nyquist, ale niech mu będzie, co mi tam.  Jednak, jakkolwiek sobie przeczy, to chyba jednak nie jest winien &quot;działania w myśl zasady: &#039;Wiemy że to ohydna sowieciarnia, ale traktujmy ich jak ludzi, to (w domyśle) się na pewno zmienią!&#039;”   Chyba że Pana źle zrozumiałem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo zajmująco się Pan rozgadał.</p>
<p>Mnie chodziło raczej o horrendalne niekonsekwencje w myśleniu, jakich winien jest Nyquist, ale niech mu będzie, co mi tam.  Jednak, jakkolwiek sobie przeczy, to chyba jednak nie jest winien &#8222;działania w myśl zasady: &#8216;Wiemy że to ohydna sowieciarnia, ale traktujmy ich jak ludzi, to (w domyśle) się na pewno zmienią!&#8217;”   Chyba że Pana źle zrozumiałem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9694</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 16:54:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9694</guid>
		<description>Faktycznie, działanie w myśl zasady: &quot;Wiemy że to ohydna sowieciarnia, ale traktujmy ich jak ludzi, to (w domyśle) się na pewno zmienią!&quot; - jest nieco komiczne. I nasunęło mi na pomoc niezawodnego Gomez&#039;a Davila&#039;ę (choć dotyczy nieco innej materii);
 &quot;Ujednolicenie dogmatów, złagodzenie nauki moralnej, uproszczenie rytuału nie przyciąga niewierzących, lecz zbliża do nich.&quot;
 Czy też może bardziej swojsko: &quot;Kto z chamem pije ten razem z nim potem pod płotem leży.&quot;

 Rosji jaka wyłania się nam choćby z kart wyśmienitej &quot;Sprawy pułkownika Miasojedowa&quot;, nie ma! Nie istnieje! A to co tam powstało, mówiąc szczerze ,nigdy mnie nie ciagneło, wystarczał mi domowy peerel.

 Wiem, co prawda, że jest to witryna polityczna o jasno zarysowanym obliczu, a nie portal plotkarski, lecz pozwolę sobie opowiedzieć pewne historyjkę, która mi się akurat nasunęła.

Przed z góra ćwierćwiekiem, gdym był młodym człowiekiem...Ależ ten czas ucieka! No wiec przed tymi wielu, wielu laty, nawiazałem  dość bliską znajomość z Rosjanką , co prawda tylko po kądzieli, ale za to bardzo silnie duchowo &quot;osadzonej&quot; w kulturowej spuściźnie Rosji. Jako że wowczas dość ochoczo zabawiałem się farbami, i niejako odruchowo oglądałem wszystkie obrazy jakie trafiały w zasięg mojego wzroku, to też natychmiast przykuł moja uwage obraz wiszacy na ścianie jej pokoju. Okazało sie iż jest dziełem (zresztą bardzo dobry pejzarz) stworzonym przez &quot;zeka&quot; , prezentem ofiarowanym jej wujowi (dokładniej mężowi jej ciotki, z którą związał się był, po wyjściu z tego &quot;sanatorium&quot; po śmierci wielkiego językoznawcy) wspóltowarzysza niedoli na którejś z rozlicznych wysp archipelagu Gułag.
 Ciekawa była też droga do gułagu rzeczonego wujka. Owoż, dzień 22 czerwca 1941 roku zastał go ze swoim statkiem (z dostawa jakiś tam surowców )na redzie w... Szczecinie. Skąd gestapo niefortunnego kapitana ciupasem odstawiło do jakiegos ichniego koncłagru. Ale facet był młody, niezłego zdrowia, więc udało mu sie doczekać oswobodzenia przez wyzwolicielkę Armię Czerwoną co uczyniło mu krótki przerywnik (na osądzenie i wydanie wyroku)  w pobycie za drutami i osobistą możliwość skonfrontowania nazistowskich i sowieckich zdobyczy w dziedzinie łagrownictwa.

 Ale dalej też ciekawie. Po wyjściu okazalo sie że chłop nie ma już rodziny i stąd związek z ciotką mojej znajomej. Ale tu wkracza na arenę opowieści przyszywany kuzyn (choć znacznie starszy) z pierwszego małżeństwa rzeczonego wuja. Młodzian pono przystojny, nauczony doświadczeniem ojca, postanowił udać sie na skróty do raju, jaki w ogóle wyobrażalny był zwykłym śmiertelnikom w sowieciarni, i zaczął krążyć wokół córek nomenklaturowej wierchuszki. Trzeba trafu, że &quot;upolował&quot; w końcu wnuczkę samego &quot;drogiego&quot; Leonida Illicza! Eksperyment jednak zakończył się klapą. Moja narratorka obciążała winą, brzydka, głupią i niemoralną wnuczkę genseka lecz znając opowieść z jednej strony jakoś nie zauważała fantastycznej moralności przyszywanego kuzyna. w kazdym razie po raz pierwszy mogłem poznać z co prawda drugiej ręki, opowieści o życiu w sowieckim &quot;zakazanym mieście&quot; jakim był (a pewnie i jest) Kreml. Ba, we własnych rękach trzymałem biblofilskie wydania (bez jakiejkolwiek stopki redakcyjnej) książek całkowicie wyłączonych z sowieckiego obiegu czytelniczego, a wydanych w wewnetrznej drukarni kremlowskiej.

 A matka mojej narratorki, przeżyła w dzieciństwie blokadę Leningradu. To podaję ku przypomnieniu , iż zamieszki które miały sie przerodzić w rewolucję w lutym 1917 wybuchły właśnie w tym mieście z powodu...głodu! Boże mój! Cóż ci petersburgszczanie wiedzieli o głodzie? Dopiero dzięki komunistom za dwadzieścia parę lat mieli się dowiedzieć co to słowo znaczy!

 Ale się rozgadałem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Faktycznie, działanie w myśl zasady: &#8222;Wiemy że to ohydna sowieciarnia, ale traktujmy ich jak ludzi, to (w domyśle) się na pewno zmienią!&#8221; &#8211; jest nieco komiczne. I nasunęło mi na pomoc niezawodnego Gomez&#8217;a Davila&#8217;ę (choć dotyczy nieco innej materii);<br />
 &#8222;Ujednolicenie dogmatów, złagodzenie nauki moralnej, uproszczenie rytuału nie przyciąga niewierzących, lecz zbliża do nich.&#8221;<br />
 Czy też może bardziej swojsko: &#8222;Kto z chamem pije ten razem z nim potem pod płotem leży.&#8221;</p>
<p> Rosji jaka wyłania się nam choćby z kart wyśmienitej &#8222;Sprawy pułkownika Miasojedowa&#8221;, nie ma! Nie istnieje! A to co tam powstało, mówiąc szczerze ,nigdy mnie nie ciagneło, wystarczał mi domowy peerel.</p>
<p> Wiem, co prawda, że jest to witryna polityczna o jasno zarysowanym obliczu, a nie portal plotkarski, lecz pozwolę sobie opowiedzieć pewne historyjkę, która mi się akurat nasunęła.</p>
<p>Przed z góra ćwierćwiekiem, gdym był młodym człowiekiem&#8230;Ależ ten czas ucieka! No wiec przed tymi wielu, wielu laty, nawiazałem  dość bliską znajomość z Rosjanką , co prawda tylko po kądzieli, ale za to bardzo silnie duchowo &#8222;osadzonej&#8221; w kulturowej spuściźnie Rosji. Jako że wowczas dość ochoczo zabawiałem się farbami, i niejako odruchowo oglądałem wszystkie obrazy jakie trafiały w zasięg mojego wzroku, to też natychmiast przykuł moja uwage obraz wiszacy na ścianie jej pokoju. Okazało sie iż jest dziełem (zresztą bardzo dobry pejzarz) stworzonym przez &#8222;zeka&#8221; , prezentem ofiarowanym jej wujowi (dokładniej mężowi jej ciotki, z którą związał się był, po wyjściu z tego &#8222;sanatorium&#8221; po śmierci wielkiego językoznawcy) wspóltowarzysza niedoli na którejś z rozlicznych wysp archipelagu Gułag.<br />
 Ciekawa była też droga do gułagu rzeczonego wujka. Owoż, dzień 22 czerwca 1941 roku zastał go ze swoim statkiem (z dostawa jakiś tam surowców )na redzie w&#8230; Szczecinie. Skąd gestapo niefortunnego kapitana ciupasem odstawiło do jakiegos ichniego koncłagru. Ale facet był młody, niezłego zdrowia, więc udało mu sie doczekać oswobodzenia przez wyzwolicielkę Armię Czerwoną co uczyniło mu krótki przerywnik (na osądzenie i wydanie wyroku)  w pobycie za drutami i osobistą możliwość skonfrontowania nazistowskich i sowieckich zdobyczy w dziedzinie łagrownictwa.</p>
<p> Ale dalej też ciekawie. Po wyjściu okazalo sie że chłop nie ma już rodziny i stąd związek z ciotką mojej znajomej. Ale tu wkracza na arenę opowieści przyszywany kuzyn (choć znacznie starszy) z pierwszego małżeństwa rzeczonego wuja. Młodzian pono przystojny, nauczony doświadczeniem ojca, postanowił udać sie na skróty do raju, jaki w ogóle wyobrażalny był zwykłym śmiertelnikom w sowieciarni, i zaczął krążyć wokół córek nomenklaturowej wierchuszki. Trzeba trafu, że &#8222;upolował&#8221; w końcu wnuczkę samego &#8222;drogiego&#8221; Leonida Illicza! Eksperyment jednak zakończył się klapą. Moja narratorka obciążała winą, brzydka, głupią i niemoralną wnuczkę genseka lecz znając opowieść z jednej strony jakoś nie zauważała fantastycznej moralności przyszywanego kuzyna. w kazdym razie po raz pierwszy mogłem poznać z co prawda drugiej ręki, opowieści o życiu w sowieckim &#8222;zakazanym mieście&#8221; jakim był (a pewnie i jest) Kreml. Ba, we własnych rękach trzymałem biblofilskie wydania (bez jakiejkolwiek stopki redakcyjnej) książek całkowicie wyłączonych z sowieckiego obiegu czytelniczego, a wydanych w wewnetrznej drukarni kremlowskiej.</p>
<p> A matka mojej narratorki, przeżyła w dzieciństwie blokadę Leningradu. To podaję ku przypomnieniu , iż zamieszki które miały sie przerodzić w rewolucję w lutym 1917 wybuchły właśnie w tym mieście z powodu&#8230;głodu! Boże mój! Cóż ci petersburgszczanie wiedzieli o głodzie? Dopiero dzięki komunistom za dwadzieścia parę lat mieli się dowiedzieć co to słowo znaczy!</p>
<p> Ale się rozgadałem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9693</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 13:46:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9693</guid>
		<description>Zapomniałem dodać na marginesie: czy poglądy Nyquista na &quot;Rosję&quot; nie wydają się Panu fantastycznie komiczne?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zapomniałem dodać na marginesie: czy poglądy Nyquista na &#8222;Rosję&#8221; nie wydają się Panu fantastycznie komiczne?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: michał</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9692</link>
		<dc:creator>michał</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 13:45:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9692</guid>
		<description>Drogi Panie Amalryku,

O dziwo, w ostatnich dniach pisałem właśnie o terrorze i zadałem to samo pytanie: po co?  Ale kontekst był inny...  Zgodzi się Pan jednak, że gdyby terror był znowu niezbędny do utrzymania władzy, to nie zawahaliby się ani chwili.  Czyż nie?

Chciałbym także podjąć temat wolnego rynku, który wydaje mi się zupełnie niezrozumiany.  W sowietach nie ma żadnego wolnego rynku, ani w chrl nie ma kapitalizmu.  Kapitalizm to nie przepływ kapitału, ale WOLNA KONKURENCJA.  Wolna konkuencja, której coraz mniej na świecie w ogóle.  Jednym z nielicznych obowiązków państwa wobec jego obywateli jest zapewnienie wolnej konkurencji, a jej największym wrogiem na świecie nie są wcale komuniści, ani nawet socjlaliści, tylko tzw. kapitaliści.  Jest to dobrze znany paradoks kapitalizmu, że wielkie firmy nie pragną konkurencji, chcą konkurentów zniszczyć i dążą w naturalny sposób do monopolu, czyli do socjalizmu.

Nie bez powodu wielki kapitał lubi robić interesy z sowietami.  Sowieciarze nigdy nie mieli nic przeciwko kapitalistom, czego kariera Armanda Hammera w sowietach za Stalina jest najlepszym dowodem.

Żryjcie, pijcie, kopulujcie, a nawet produkujcie buble i uczyńcie życie znośnym, głosujcie na kogo chcecie, tylko nie ruszajcie naszej władzy - tak, to jest mniej więcej stanowisko bolszewików.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Drogi Panie Amalryku,</p>
<p>O dziwo, w ostatnich dniach pisałem właśnie o terrorze i zadałem to samo pytanie: po co?  Ale kontekst był inny&#8230;  Zgodzi się Pan jednak, że gdyby terror był znowu niezbędny do utrzymania władzy, to nie zawahaliby się ani chwili.  Czyż nie?</p>
<p>Chciałbym także podjąć temat wolnego rynku, który wydaje mi się zupełnie niezrozumiany.  W sowietach nie ma żadnego wolnego rynku, ani w chrl nie ma kapitalizmu.  Kapitalizm to nie przepływ kapitału, ale WOLNA KONKURENCJA.  Wolna konkuencja, której coraz mniej na świecie w ogóle.  Jednym z nielicznych obowiązków państwa wobec jego obywateli jest zapewnienie wolnej konkurencji, a jej największym wrogiem na świecie nie są wcale komuniści, ani nawet socjlaliści, tylko tzw. kapitaliści.  Jest to dobrze znany paradoks kapitalizmu, że wielkie firmy nie pragną konkurencji, chcą konkurentów zniszczyć i dążą w naturalny sposób do monopolu, czyli do socjalizmu.</p>
<p>Nie bez powodu wielki kapitał lubi robić interesy z sowietami.  Sowieciarze nigdy nie mieli nic przeciwko kapitalistom, czego kariera Armanda Hammera w sowietach za Stalina jest najlepszym dowodem.</p>
<p>Żryjcie, pijcie, kopulujcie, a nawet produkujcie buble i uczyńcie życie znośnym, głosujcie na kogo chcecie, tylko nie ruszajcie naszej władzy &#8211; tak, to jest mniej więcej stanowisko bolszewików.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Amalryk</title>
		<link>http://wydawnictwopodziemne.com/2010/01/07/english-now-you-see-it-now-you-don%e2%80%99t/comment-page-1/#comment-9691</link>
		<dc:creator>Amalryk</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 11:51:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://wydawnictwopodziemne.com/?p=310#comment-9691</guid>
		<description>A niektórzy nazywali komunistów tępymi dogmatykami!

Gdyby bolszewicy konsekwentnie kontynuowali  rzeź, którą zaaplikowali Rosji na swoje wszechświatowe antre, to pozostałoby po nich dziś tylko diabelskie wspomnienie i stosy rozłożonych trupów. Ale nie, porzucą wszystko, i ubiorą się we wszystko co tylko będzie wymagalne, w celu utrzymania władzy. A od tych przebieranek, nie tylko postronni obserwatorzy, dostają swoistego pomieszania z poplątaniem.

 Tak więc gdy rosyjskojęzycznych sowietów jeszcze ten i ów potrafi, z trudem bo z trudem, ale czasami rozpoznać (gdy dziarski czekista w porywie proletariackiego zapału wysadzi nie dość skrycie jakiś blok z mieszkańcami), to w wypadku powojennych neosowieckich  produktów we wschodniej Europie, (i z naszym &quot;kochanym&quot; peerelem), to już zupełna bieda! A przecież ta radosna IIIrp tylko zakręciła koło w swym chocholim tańcu! Tu małe pytanie pomocnicze; jak się nazywał nasz peerel do 1952r. (no bo chyba nie II Rzeczpospolita)? A jaki urząd w nim piastował Bolo-jebaka (w &quot;cywilu&quot; &quot;stukacz&quot; NKWD), i co też nam mówi o nim ochocze dźwiganie przezeń  baldachimu nad Najświętszym Sakramentem w święto Bożego Ciała?

 A gdy wytrawni znawcy (jakimi bez wątpienia są bolszewicy) najciemniejszych zakamarków duszy ludzkiej pojęli, że to obumierająca cywilizacja Zachodu wypchnęła z siebie ten płód poronny - komunizm, to zrozumieli zarazem, że powrót z nim do matecznika będzie o wiele łatwiejszy niż jego instalacja w Rosji. Wszyscy wołają: terror, terror, terror! A zapominają zapytać; Po co? Wszyscy wołają: wolny rynek, wolny rynek, wolny rynek! A nie mówią, jak wolny. (I nie dopowiadają; czy średniowieczne prawo składu to rynek wolny, czy nie? I w ogóle; dlaczego świat widziany spod budki kramarza ma mieć jakiś monopol na prawdę?) Ależ żryjcie, pijcie i kopulujcie, mówią towarzysze, w zasadzie może wam nawet na to pozwolimy! - Nas interesuje tylko władza!  I tak to czas nieubłaganie pracuje na  ich korzyść.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A niektórzy nazywali komunistów tępymi dogmatykami!</p>
<p>Gdyby bolszewicy konsekwentnie kontynuowali  rzeź, którą zaaplikowali Rosji na swoje wszechświatowe antre, to pozostałoby po nich dziś tylko diabelskie wspomnienie i stosy rozłożonych trupów. Ale nie, porzucą wszystko, i ubiorą się we wszystko co tylko będzie wymagalne, w celu utrzymania władzy. A od tych przebieranek, nie tylko postronni obserwatorzy, dostają swoistego pomieszania z poplątaniem.</p>
<p> Tak więc gdy rosyjskojęzycznych sowietów jeszcze ten i ów potrafi, z trudem bo z trudem, ale czasami rozpoznać (gdy dziarski czekista w porywie proletariackiego zapału wysadzi nie dość skrycie jakiś blok z mieszkańcami), to w wypadku powojennych neosowieckich  produktów we wschodniej Europie, (i z naszym &#8222;kochanym&#8221; peerelem), to już zupełna bieda! A przecież ta radosna IIIrp tylko zakręciła koło w swym chocholim tańcu! Tu małe pytanie pomocnicze; jak się nazywał nasz peerel do 1952r. (no bo chyba nie II Rzeczpospolita)? A jaki urząd w nim piastował Bolo-jebaka (w &#8222;cywilu&#8221; &#8222;stukacz&#8221; NKWD), i co też nam mówi o nim ochocze dźwiganie przezeń  baldachimu nad Najświętszym Sakramentem w święto Bożego Ciała?</p>
<p> A gdy wytrawni znawcy (jakimi bez wątpienia są bolszewicy) najciemniejszych zakamarków duszy ludzkiej pojęli, że to obumierająca cywilizacja Zachodu wypchnęła z siebie ten płód poronny &#8211; komunizm, to zrozumieli zarazem, że powrót z nim do matecznika będzie o wiele łatwiejszy niż jego instalacja w Rosji. Wszyscy wołają: terror, terror, terror! A zapominają zapytać; Po co? Wszyscy wołają: wolny rynek, wolny rynek, wolny rynek! A nie mówią, jak wolny. (I nie dopowiadają; czy średniowieczne prawo składu to rynek wolny, czy nie? I w ogóle; dlaczego świat widziany spod budki kramarza ma mieć jakiś monopol na prawdę?) Ależ żryjcie, pijcie i kopulujcie, mówią towarzysze, w zasadzie może wam nawet na to pozwolimy! &#8211; Nas interesuje tylko władza!  I tak to czas nieubłaganie pracuje na  ich korzyść.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

