Najnowsze komentarze

III Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski.

Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres.

Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce:

1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania?

2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki?

3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych?

Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie.

II Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza.

Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania:

1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem?
Jakie były Pana/Pani refleksje związane z lekturą książek Mackiewicza?

2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie?

3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku?

Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału.

Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność?

2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej?

3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze?

4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin?

5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony?

6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku:

Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012!

Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012?




Dariusz Rohnka


Szachrajstwo polemiczne

Tekstem Zdrowego rozsądku nie da się zastąpić Jeff Nyquist odpowiedział na opublikowaną nieco wcześniej moją z nim polemikę, Ten sam nacjonalizm, którą napisałem poważnie zaniepokojony wyraźną odmianą w tonie oraz sensie wypowiedzi amerykańskiego publicysty. Pisałem nie tylko jako uważny czytelnik jego tekstów, ale także jako tłumacz i propagator kilku przynajmniej tuzinów jego artykułów; jako polityczny sojusznik i przyjaciel, który dostrzega, że nie wszystkie ścieżki, po których kroczy Jeff Nyquist prowadzą do celu. W zamian otrzymałem kubeł pomyj wylany na moją głowę oraz publicystyczny bełkot nie tylko bardzo oddalony od prawdy, ale po prostu nieuczciwy. Nie Jeff, na podobnych zasadach polemizować ze sobą nie będziemy!

Jeff Nyquist się zarzeka: nigdy nie twierdził, że Ukraina jest niepodległym krajem; że nie stworzył „niepodważalnego aksjomatu, jakoby Saakaszwili był przeciwnikiem Moskwy”; że nie mówił nigdy jakoby „sowiecka strategia była w ‚strzępach’”. Istotnie, nigdy takich słów nie wypowiedział dosłownie, ale taki właśnie był i ton, i wyraz jego wypowiedzi, a to właśnie one decydują o tym, w jaki sposób wypowiedź jest odbierana przez czytelników. Już w wywiadzie opublikowanym na tej witrynie w listopadzie 2009 roku wypowiedział się jednoznacznie:

Pokój i dobrobyt, stworzone przez potęgę Ameryki, także dobiegają końca. Co się stanie później zależy od ludności Polski, Ukrainy, Niemiec i Francji (między innymi). Polska jest na linii frontu w walce z rosyjską potęgą; cokolwiek dzieje się dziś w Polsce, ma decydujące znaczenie dla Europy. Rosjanie mają poważne problemy w domu; ich strategia neutralizacji Stanów Zjednoczonych jest po prostu wstępnym krokiem do podboju Europy. Jeżeli państwa europejskie wykażą się stanowczością, Rosja może być postawiona w beznadziejnej sytuacji. Polska może w tym względzie nadać ton całej Europie. Mam nadzieję, że Europa odzyska moralną odwagę, wewnętrzną żywotność i wiarę.

i nieco później:

…wydarzenia z roku 2008 wskazują, że Wiktor Juszczenko na Ukrainie i Michaił Saakaszwili w Gruzji wydają się być autentycznymi antykomunistami. W przypadku polskiego prezydenta Kaczyńskiego, mówiono mi, że stara się on usunąć komunistów z polskiego życia narodowego.

Tworząc apokryficzną wersję swoich poglądów Nyquist usiłuje zatrzeć wrażenie, jakie musiał wywrzeć swoimi wcześniejszymi wystąpieniami, wkraczając w ten sposób na pokrętną drogę publicystycznego lawiranta. Zamiast napisać odważnie i zgodnie z rzeczywistością, że mianowicie zbyt pochopnie przypisał wschodnioeuropejskim „przywódcom” znaczenie, którego oni absolutnie nie posiadają oraz misję dziejową, której ani myślą wypełniać, wybrał takie oto rozwiązanie:

I proszę, aby nie przekręcano moich wcześniejszych wypowiedzi. Nigdy nie przedstawiałem niemal niepodważalnych aksjomatów na temat Saakaszwilego czy Juszczenki. Jak napisałem powyżej, jasno odniosłem się do faktów, sugerujących kolaborację Saakaszwilego z Moskwą. A także, i co istotniejsze, nigdy nie powiedziałem, że sowiecka strategia jest „w strzępach”. Powiedziałem, że strategia przeżywa niepowodzenia…

Co powiedziawszy, przechodzi Nyquist do już bezpośredniego ataku na moją osobę, wykorzystując do tego celu ofiary niedawnej katastrofy lotniczej:

Polscy przywódcy, którzy zginęli w ostatniej katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, zostali zabici w sposób, który ze śmiertelną powagą potwierdza ich przywiązanie do antykomunistycznej idei. A może powiesz, że wszyscy oni byli agentami KGB?

W tak nieodpowiedzialny sposób argumentuje obarczony „otwartym umysłem” Jeff Nyquist, przestrzegając przy tym przed postawą, która „fakty podporządkowuje teorii”. Być może zatem warto byłoby zapytać jak w kontekście tejże, własnej, Nyquistowskiej metodologii uzasadni twierdzenie, że „polscy przywódcy” pod Smoleńskiem „zostali zabici”, a także że to morderstwo „potwierdza ich przywiązanie do antykomunistycznej idei.” Może i warto byłoby zapytać, ale tego nie zrobię. Wyzbyłem się już bowiem chęci poznawania Nyquistowskiego sposobu myślenia.

Jeff Nyquist nie zna absolutnie żadnych FAKTÓW, które uzasadniałyby twierdzenie, że ofiary katastrofy lotniczej zostały zamordowane przez sowieckie służby. Nie ma także racji, stwierdzając, że ta śmierć potwierdza ich oddanie antykomunistycznej idei. Osoby zmarłe w wypadku nie leciały na wojnę z Rosją sowiecką, i z całą pewnością nie podejrzewały nawet, że spotka ich ten tragiczny los. Niezależnie kogo Jeff Nyquist miał na myśli – czy przedstawicieli rodzin katyńskich, czy obsługę samolotu, generalicję, czyli dawnych przedstawicieli ludowego wojska polskiego, członków przefarbowanych partii komunistycznych, postokrągłostołowych partii politycznych z gatunku platformy obywatelskiej czy prawa i sprawiedliwości, czy też zdrajcę tradycji politycznej II Rzeczpospolitej, Ryszarda Kaczorowskiego, który w 1990 przekazał insygnia władzy RP komunistycznym rządcom peerelu, czy bohaterkę sierpnia 1980, Annę Walentynowicz, śmierć wszystkich tych osób nie potwierdza niczego poza faktem ich udziału w lotniczej katastrofie.

Wbrew politycznemu zaślepieniu, które otwarcie przypisuje mi Jeff Nyquist, nie mam zamiaru powiedzieć, że „wszyscy oni byli agentami KGB”. Nie tylko dlatego, że nie dysponuję na ten temat żadną wiedzą, również i z tego powodu, że kwestia kagebowskiej, czy też jakiejkolwiek innej agentury nigdy nie wydawała mi się ważna, a już na pewno nie pierwszoplanowa z powodów, które lata temu znacznie lepiej, niż ja mógłbym to zrobić, wyłuszczył Józef Mackiewicz:

Nie jest ważne, czy ktoś działa jako ‚prowokator’, czy z własnego głębokiego przekonania. Ważne jest, czy działanie przynosi korzyść Sowietom i międzynarodowemu komunizmowi; niezależnie od tego, czy świadomie, czy nieświadomie. A nie jest rzeczą nieznaną, że działający w najlepszej wierze, z ideowego przekonania, z własnych, a nie z obcych pobudek, o sto mil odlegli od każdej ‚agentury’, mogą być bardziej dla celów sowieckich pożyteczni jako bardziej skuteczni… To nie jest paradoks. To życie polityczne.

To oczywiście nie mogłoby zainteresować Jeffa Nyquista, podobnie jak dostępna w języku angielskim część twórczości Józefa Mackiewicza, którą programowo i skutecznie ignoruje. O wiele bardziej zainteresowany jest polemiką z poglądami, których nigdy ode mnie nie usłyszał, a które w popędzie polemicznego szachrajstwa, chciałby koniecznie u mnie dostrzec, przypisując mi w domyśle bezkrytyczny, mówiąc najdelikatniej, stosunek do metodologii Anatolija Golicyna. Pisze – mniemać chyba wolno – w kontekście moich rzekomych poglądów, co następuje:

Natomiast beztroskim twierdzeniem, że całe rządy i konkretni prezydenci są agentami KGB, kompromitujemy sami siebie, utrzymując że wiemy więcej niż w rzeczywistości wiemy.

Tak twierdzi Jeff Nyquist, mimo, że w swojej polemice ani razu nie powołałem się na poglądy autora New Lies for Old, nie napisałem także jednego słowa na temat kagebowskiej agentury, a nie sądzę, aby Nyquist znał moje teksty polskojęzyczne. A pewnie szkoda, gdyż w ten sposób mógłby zaznajomić się z pierwszym, znanym mi, omówieniem książki Anatolija Golicyna, The Perestroika Deception, w którym, w roku 1996, pisałem m. in.:

Można mieć zastrzeżenia wobec szczegółów Golicynowskiej analizy. Wobec skłonności do interpretowania niemal wszystkich wydarzeń jako zgodnych z interesami komunistycznymi. Zapewne przecenia Golicyn możliwości komunistycznych służb specjalnych. Jest nieprawdopodobne, aby wszyscy reprezentanci niekomunistycznych ugrupowań politycznych byli, bez wyjątku, kontrolowani przez komunistów. Wydaje się, że mamy do czynienia z rzeczywistością nieco mniej kontrolowaną, aniżeli jest to skłonny przyznać Golicyn.

Gdyby nawet Jeff Nyquist miał możliwość wcześniejszego poznania powyższego fragmentu, wątpliwe, aby ta okoliczność powstrzymała go od wstąpienia na grząski teren polemiki z poglądami, których nigdy nie reprezentowałem. Tak zdecydowanie łatwiej, a może i przyjemniej. Ale to nie sybarytyzm pobrzmiewa w tonie Jeffa Nyquista, raczej niechęć do uszczuplania przypisanej sobie dziejowej racji. W ten właśnie sposób, obarczony „otwartym umysłem” Jeff Nyquist zachowuje wyłączność na głoszenie andronów z gatunku: „Kremlowscy stratedzy są ludźmi. Nie są bogami” i tym podobnych prawd Nyquistowskiej ewangelii. A czyni to wszystko, nie wolno zapomnieć, w chwili, kiedy „Ameryka jest celem numer jeden… […], Ameryka może zostać jutro powalona…”, kiedy jego amerykańska ojczyzna oczekiwałaby od Nyquista-nacjonalisty czegoś więcej (może pokory?), aniżeli werbalizowanej z rozmachem mizernej nadziei, że, niczym lux ex oriente, wybawienie od sowieckiego zniewolenia przyjdzie ze strony „antykomunistów” w gatunku Saakaszwilego i Juszczenki.

Życie przynosi czasem smutne niespodzianki. Taką niespodzianką dla mnie była zmiana kursu w poglądach Jeffa Nyquista. Jeszcze smutniejsza wydała mi się maniera, z jaką począł uprawiać polityczną polemikę. Dlatego, to co powiem za chwilę, powiem z wielkim żalem.

Ze względu na sposób prowadzenia dyskusji przez Jeffa Nyquista i fakt, że mimo dwukrotnie ponawianej prośby, odmówił umieszczenia mojego tekstu polemicznego na swojej witrynie, oraz zgodnie z opinią naszej redakcji, jego teksty nie będą dłużej publikowane na łamach witryny Wydawnictwa Podziemnego. No Substitute for Common Sense jest ostatnim tekstem Jeffa Nyquista, jaki umieściliśmy. Jako dysponent dwóch witryn internetowych, Jeff Nyquist ma wystarczająco dużo przestrzeni i możliwości, aby opublikować każdy swój tekst, nawet najbardziej drażliwy, zatem nasza decyzja jedynie w minimalnym stopniu wpłynie na upowszechnienie jego publicystyki.

W tej sytuacji pozostaje mi się już tylko pożegnać. Zatem, żegnaj Jeff. Żegnaj dawny przyjacielu!



Prześlij znajomemu

9 Komentarz(e/y) do “Szachrajstwo polemiczne”

  1. 1 Jason

    Dariusz,

    Would it be possible to get this translated into english?

    Thanks!

    Jason

  2. 2 michał

    Jason,

    It will be translated. Translations take time if they are to be done properly. Naturally, some people prefer google translate with comical results.

    Generally speaking, if something is easily translateable with the use of an automatic translator, then it is hardly worth reading and most probably was not worth writing in the first place.

  3. 3 Jason

    A few years ago I had lunch with a fellow who spoke Russian, and had been taught his Russian by a professional linguist. This teacher of his claimed to have been present when Khrushchev famously exclaimed “We will bury you!”. However, according to this teacher, the translation of this famous statement was (and is) wrong.

    In the American South, a man might say “I buried my wife last year”. This does not mean the man dug a hole for his own wife and covered her with earth, it means simply that he out lived her. What Khrushchev said was “We will outlive you”. It seems that in general, Slavic languages do not translate well with English.

    This situation is most unfortunate. Having read Jeff’s writings for over 10 years, exchanging numerous e-mails with him as well as a few phone conversations, I believe him to be a decent and honorable man who is only trying to extract the truth from lies, and make sense of the insensible.

    I believe the same is also true of Michal, et al., here at The Under Ground. It takes men of strong heads and strong wills to even consider (much less try to understand) a thesis such as what we are discussing here. Take those (very necessary) traits and combine them with a language barrier, and you might just wind up with something as palatable as cake with shards of glass baked in.

    I fear that humanity at large is on the throes of a major convulsion, prefaced by the deconstruction of the United States and the permanent subjugation of Europe. This will result in a very catastrophic contraction in freedoms on a global scale.

    Gentlemen, we need to do better than this. We would sooner eat shards of glass than bend to Soviet scum.

  4. 4 michał

    I don’t know, Jason. I’m not convinced by this. But first things first. There are many versions of Khrushchev’s dictum but he seems to have said: „My vas zakopayem”, which means literally that we will dig a hole in the ground and bury you. „We will outlive you” looks like putting a spin on it. It’s as if I called someone a son of a bitch and then maintained that all I meant was to call him a puppy. Well, a puppy happens to be a son of bitch. And yes, if you bury someone you have outlived him. But it’s not what was said.

    Your example from the American South is quite ironic because the literal translation of that phrase would be used in Polish to mean exactly the same: a husband outliving his wife.

    So your general observation that Slavonic languages do not translate well into English is hard to understand. Besides, if something as esoteric as „Alice in Wonderland” or Joyce’s „Finnegan’s Wake” can be translated congenially into Polish than I think the prose of Mr Nyquist could too. In other words, I salute this valiant attempt but I don’t think much was lost in traslation here.

    Having said all that, I’m glad you think him a decent and honourable man. We thought so too.

  5. 5 HL Shancken

    Jan Sejna wrote a book titled We Will Bury You. Do you think he was referring to a statement made by someone other than Krushchev? Do you think Jan Sejna had difficulty translating Russian into English?

    The people who run this site are obviousy intelligent, and they make every effort to make sure we know that. They are allso drama queens who waste their time engaging in sophistry and making enemies.

    I spoke to Jeff Nyquist for the first time about six years ago, after I discovered the Soviet deception thanks to the short piece he wrote that I stumbled upon while researching what at the time I believed to be the biggest evil on the face of the earth: Islam. What took me five minutes to read changed everything I thought I knew about the world. He was nice enough to have an hour-long conversation on the phone with a neophyte like me then, and he has been nice enough to take a few calls from me since then. I try not to bother him because he’s a very busy man, and the last thing I would do is bog him down in semantics or word games or petty debates, or sophistry. I won’t go into details, I won’t do a line item critique or rebuttal of what the owners of this site have said about Nyquist because that is tedium defined. I will just say that it appears as if they are purposely mischaracterizing what Jeff (and for that matter, they have mistaken my own words here at times, too) has said.

    I wouldn’t put words in Jeff’s mouth, but I have to think it’s crossed his mind that „with friends like these belligerent Poles, who needs enemies?” And who needs Darius and Michal?

  6. 6 HL Shancken

    By the way, have you in Poland seen the video (taken by a man who was himself murdered within days of his posting it online) of the shooting of the survivors of the plane crash in Russia? Far be it from me to speculate, but I’d say the proof that the plane was taken down by the Russians is pretty persuasive.

  7. 7 michał

    No, I think Jason had a point, suggesting the POSSIBILITY that things can get lost in translation, I just don’t believe he was right in this case. Let me give you an example: Polish and Russian are both Slavonic languages, which are very close to each other but this closesness can cause difficulties when coupled with superficial knowledge. The same word, for instance, that means a „chair” in Russian, denotes a „table” in Polish. A similarly sounding word means „to forget” in Polish but „to remember” in Russian. This is why one should only trust decent translations and never, ever rely on automatic translators (like I won’t say who does).

    If I said to you that your exposé of Yushchenko and Saakashvili, which was quoted on this website, was an „effort to make sure we know you are intelligent”, would you take kindly to that? Should I say to you that since there is a clear disagreement between the position you described then and position represented by Nyquist on this website (but not before!), the fact that you are refusing to engage to get to the bottom of this difference means that you are a „spineless namby pamby” (forgive me, I’m just trying to invent the opposite to a „drama queen”) you would probably be offended – and with some justification. But I won’t say that because I have respect for your NOT TRYING to find the reasons for your glaring difference with Nyquist.

    But at the same time I firmly reject your name calling (although feel free to continue, I have been called worse) because what for you is „tedium defined and sophistry” is fundamental to my mind. It’s not a problem, we’re not the first people to differ that way. What was fundamental to Socrates, was sophistry and tedium to his accusers (toute proportion gardée). I’m obviously not comparing you to his accusers and even less so would I compare myself to Socrates.

    So if we have mistaken your words, kindly point that out. But if it’s only tedium then why mention it?

  8. 8 Jason

    Michael,

    Thank you for conceding my point, since that is what really mattered. It was anecdotal and I suppose any number of other incidents could have been used to illustrate my point (Hillary Clinton with the overload button thing comes to mind). Being an American, living in America and speaking only English, obviously I am unqualified to debate what Khrushchev actually said or what he “really” meant.

    Our Ben Franklin said “We must all hang together, or assuredly we will all hang separately”. This sums up how I feel about the very small group of people who are discussing Golitsyn and the coming “convergence” or “normalization” or whatever soviet scum wants to call it. Though, I doubt they would hang anyone as that is far too humane for them. I often refer to it as the coming “convulsion”.

    I thought the discussion in the previous thread about “nationalism” vs. “patriotism” was intriguing. I think Americans in general have a different notion of the two than say Poles (Slavs having inhabited this area since before Christ) or the Chinese (even longer than that). While we revere our people and our Founders (most of us anyway), Ronald Regan said that “America is less of a place and more of an idea” – which is to say that I don’t think we have the same attachment to our land that some other peoples might. If America ceased to exist in its present geographical location, but our Constitution (as it was intended) was implemented somewhere else then that would be America and that is where I would go.

  9. 9 michał

    Jason,

    Franklin was talking about the importance of unity in political parties. „Parties” could be difined variously, so if you’re after the national unity it still applies. But in an intellectual discourse only one thing matters – truth. Amicus Plato sed magis amica veritas, as Aristotle was supposed to say (although he almost certainly didn’t). Reputations count for nothing in intellectual discourse, friendships are irrelevant, the only thing that matters is truth. Shancken, Ricardo, you and others seem to be saying that we should go easy on Nyquist because he’s such a nice bloke. Forgive me, but this is hard to accept, this is exactly what commies would do: he’s done a lot for the cause so let’s not debunk his myth. Nonsense! Do me a favour: if I speak nonsense in your view please do tell me because what other way do I have of getting back to the straight and narrow?!

    Nyquist expressed a very clear view about the „revolutions ’89” and then suddenly abandoned it. WHY? It is a legitimate question. It is very important to ask how he got to his new conclusions, whereas he seems bound on saying that he never changed his mind… Again, should it so happen in the future that I will appear to change my mind, please do not hesitate to point it out to me. Only a cow does not change its mind but I would like to make sure that I have very good reasons for it. Nyquist appears to have none.

    So, no, this small group that you are referring to, has only one chance to survive. It is not false „unity” but absolute adherence to principles. Only this way we can survive against the bleating of sheep – not by bleating in unison (just on a different note).

    The subject of „patriotism”, which is tied to the idea, is very painful to me personally. I think this is the greatest problem of all, much worse than nationalism. This divorce from love of the land and attachment to the idea is what paves the way for mindless nationalism. Let’s avoid personal statements and let’s look at Germany, as an example. Germans started this split and created the separate notions of Heimat, the closer „patria”, the land of my fathers, and Vaterland, the idea, the all-encompassing idea of Germany, which superceded the particularisms of smaller Heimats. The void created by the idea detached from all reality must be filled by something and nationalism steps in with gusto.

    I just don’t think it’s healthy.

Komentuj





Language

Nowe książki Wydawnictwa Podziemnego, już w sprzedaży:


Zamów tutaj.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.

H
1946. Powieść.

Książki Wydawnictwa Podziemnego

Zamów tutaj:



J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja