- - http://wydawnictwopodziemne.com -

Odpowiedź na III Ankietę Wydawnictwa Podziemnego

Posted By admin On 26 lipiec 13 @ 7:55 In amelka222 | No Comments

1. Wyodrębnione w Ankiecie „trzy etapy bolszewickiej strategii” (klasyczny-ewoluujący-upadły) są – w moim odczuciu – sformułowane dość dyskusyjnie. Sądzę bowiem, że – nawet trzymając się tej konwencji – dały o sobie znać najwyżej dwa. Byłyby to: klasyczny i ewoluujący. Ale i to wydaje mi się niezgodne z moim widzeniem tego zjawiska.

Próbując wyjść poza przedstawione propozycje, najchętniej przyjęłabym taki punkt widzenia: etap konstytutywny (w sensie: ustanawiający, kanoniczny) i ewolucja jego wykładni.

A więc – zjawisko mamy jedno: zaszczepione raz, nigdy nie odpuściło, ale za to sporo mamy form jego transformacji na przestrzeni XX i XXI w. Sądzę, że nie można również mówić o permanentnym oddawaniu politycznego pola bolszewikom.

W swojej odpowiedzi będę starała się trzymać konkretów polskich (przy podawaniu pewnych szczegółowych przykładów), gdyż są one mi bliższe.

Na samym początku jednak należy spróbować określić samą istotę tego, co nam wówczas (1943-1950) przeszczepiono, a więc istotę tego, co ukonstytuowało się u nas jako nowe całkiem zjawisko systemowe, ideowe i polityczne (to ostatnie rozumiem w całej jego rozciągłości: jako sprawstwo, decyzyjność, sądownictwo, siły zbrojne, służby specjalne).

Warto chyba pamiętać, że bolszewizm w Rosji nigdy nie był monolitem. Miał w sobie zakodowaną strategię zmiennych możliwości dopasowywania taktyki do zadań długofalowych. Więc to, co z perspektywy „polskiego podwórka” pozornie wyglądać mogło na różne „odwilże”, „etapy”, czy „ustępowanie pola przeciwnikowi” – spokojnie można również traktować jako stosowanie przez centrum bolszewickie właśnie strategii owych „zmiennych możliwości”.

Przeszczepiając bowiem do Polski bolszewizm, zaimplantowano zarazem jego istotę: kłamstwo.

By nie poprzestać na ogólnikach. To tutaj, w czasie inicjacyjnym, mieściło się pierwsze sowieckie kłamstwo kierowane w r. 1944 do polskiego chłopa, zapewniające, że nigdy nie będzie kolektywizacji wsi, podczas gdy już w 1947 i 1948 wszystko było do niej gotowe.

To tutaj zadziałało sowieckie kłamstwo zapewniające drobną wytwórczość, że będzie ona kamieniem węgielnym ustroju demokracji ludowej (referendum 1946), a w 1950 zlikwidowano już wszystkie cechy rzemieślnicze, że o większych podmiotach prywatnej gospodarki w przemyśle i w rolnictwie nawet już nie wspomnę.

To gdzieś tutaj w 1944 zadziałała dywersyjna działalność prowadzona wśród socjalistów, nakłaniająca do porzucenia PPS-WRN i wsparcia Osóbki-Morawskiego, a SL-Nowe Wyzwolenie do odseparowania się od PSL Mikołajczyka. W obu wypadkach koncesjonowane przez komunistów twory wyeliminowały z życia politycznego swoje oryginalne prototypy. To samo zrobiono ze Stronnictwem Pracy. Stronnictwo Narodowe również nie miało żadnych szans. Plastikowy matrix zagościł na stałe na polskiej scenie politycznej.

A w roku 1989? Czyż trudno jest nam dzisiaj dość nawet dokładnie sprecyzować rozmiary tego okrągłostołowego, wielkiego oszustwa?

Jeden cel sowietów pozostawał wszakże od początku niezmienny: władza i wpływy czekistów, a więc maksymalnie szeroki obszar tej władzy w Rosji i na świecie.

Czy AD 2013 – po tylu zmianach, jakie zaszły w konfiguracji układów politycznych po 1989 – można jeszcze mówić o posiadaniu przez bolszewików/czekistów/sowietów realnej władzy i o ich dominacji w układzie sił globalnych?

Jak najbardziej. Strefa ich wpływów wyraźnie się nawet powiększyła.

Może sformułuję to inaczej: ujawnione archiwa i dokumenty pokazują, jak bardzo po roku 1945 rozbudowało się sowieckie imperium wpływów. I bynajmniej nie o obóz dawnych „demoludów” tu chodzi, tylko o Zachód. Agentura sowiecka w USA, w W. Brytanii, we Francji, w Niemczech, we Włoszech. O Unii Europejskiej na pewno nie można powiedzieć, że bolszewizm uznaje za zło wcielone, a putinowską Rosję za skrajnie niebezpiecznego kontrahenta. Perspektywa Eurazji może nie być wcale taka odległa.

Więc w tej płaszczyźnie – realnej władzy i posiadanych wpływów – na pewno nie można mówić o upadku Sowietów.

Można mówić natomiast o konieczności uwzględnienia przez nich nowej zupełnie sytuacji, jaką stworzyło pojawienie się większej liczby podmiotów grających na rynkach globalnych. Sowieci mają mocną konkurencję: światową finansjerę i globalistów wszelkiej maści. To one teraz – podobnie, jak bolszewizm w XX w. – wydają się nabierać rozpędu ideologicznego, podczas gdy bolszewizm rozpęd ten wytracił. To, jak sowieci rozegrają z nimi batalię o swoje dalsze istnienie, zdecyduje o możliwości postawienia (lub nie) cezury końcowej epoki bolszewizmu.

Można natomiast ten „upadek” obserwować w sferze samego kanonu „wyznania wiary”: skończyła się era nośności ideologii walki klasowej; pierwszej ojczyzny proletariatu też już nie ma. Została jednak solidna baza ludzka:

przekształcone w „coś tam” dawne partie komunistyczne,

dawne kadry i ich potomkowie z fortunami zgromadzonymi za czasów i u schyłku Systemu oraz z zachowanymi sferami wpływów;

ich tajne służby budujące nowe przyczółki i nowe pokolenia beneficjentów współpracy z czekistami;

umiejętnie ukierunkowana narracja historyczna zapewniająca przychylną pamięć (to bardzo łagodne określenie) przeszłości komunistycznej i blokująca skutecznie wszystkie próby rozliczeń z siepaczami i sprawcami zbrodni ludobójstwa sowieckiego;

umiejętnie tworzona narracja przyszłościowa: jesteśmy! może nieco inaczej dzisiaj wyglądamy, dzisiaj jesteśmy bogaci i działamy w świetle jupiterów, ale to ciągle jesteśmy my, więc „chodźcie z nami!”

W tych wszystkich przemianach jeszcze jeden element – poza władzą – pozostaje niezmienny od czasów Lenina: podejmuje się usilne starania o to, by nigdzie – szczególnie w strefie tzw. bliskiej zagranicy – autentyczne ruchy i idee narodowe nigdy nie uzyskały roli prawdziwie znaczącej, czy wiodącej. Tego pilnuje i czynna nadal sowiecka agentura wpływu, i czuwają naszpikowane nią „nowe” służby wielu państw, rzucające natychmiast na rynek polityczny każdy chłam (w Polsce: Ruch Palikota) zdolny i chętny w najbardziej prymitywny sposób dyskredytować ruchy odrodzenia narodowego.

Znakomite wsparcie uzyskują tu czekiści ze strony równie antynarodowej, co sowieci, Unii Europejskiej.

To nie jest tylko kaganiec nałożony na mechanizmy tworzenia i rozwoju ruchów narodowych. To jest także embargo obowiązujące w sferze idei i pamięci historycznej.

Spójrzmy na to zjawisko np. przez pryzmat powszechnej – tej nauczanej w szkołach, na uczelniach, przekazywanej w masmediach – wiedzy o ideologii Narodowej Demokracji, Stronnictwa Narodowego, Obozu Wielkiej Polski, Obozu Narodowo-Radykalnego i ich wojennych i powojennych odprysków. Czy jest w ogóle taki wątek edukacji narodowej? Czy przeciętny polski „wykształciuch” potrafi coś więcej powiedzieć o tej formacji, niż jedynie wymienić Romana Dmowskiego i zastrzec, że endecja była antysemicka i trochę jakby faszystowska?

Z tego też punktu widzenia, sprawą dość drugorzędną wydaje się, czy np. władze miasta Pcim Dolny w swoim spisie ulic honorowały do 1956 A. Lampego, dodając potem Gen. Grota-Roweckiego, K. Pużaka, czy S. Mikołajczyka – a więc nazwiska z kręgu w takim czy innym momencie poszerzonego o osoby tolerowane przez komunistycznych aparatczyków.

Gdzie jest natomiast cała plejada nazwisk endeckich? Z W. Wasiutyńskim, J. Giertychem, Z. Balickim, Mosdorfem, Wasilewskim, Kowalskim? Gdzie jest ul. Ligi Narodowej lub ul. Ligi Polskiej? Gdzie ulica Stronnictwa Narodowego, Obozu Wielkiej Polski lub Młodzieży Wszechpolskiej? Skoro były ulice Związku Walki Młodych, PKWN, Manifestu 22 Lipca?

Można by też powiedzieć, że tak naprawdę niezupełnie tu chodzi o konkretne nazwiska i o ich upamiętnienie; a poprzez tę czynność – o uczczenie określonego wątku dziedzictwa narodowego. To jest rzecz wtórna do innej, ważniejszej.

Jest wtórna do tego, na ile w budowaniu pamięci historycznej wyedukowanego społeczeństwa obecne są wszystkie istotne sfery tego dziedzictwa.

Polska edukacja była i jest ułomna w tym zakresie. Nie zdążyła spełnić na żadnym etapie ani PRL, ani PRL-2, warunku komplementarności tego przekazu. Natomiast standardy nowej, europejskiej politpoprawności wyraźnie wskazują na kompletny nihilizm narodowych tradycji. Jest już więc znacznie gorzej i gorzej będzie na pewno.

2. Moja odpowiedź byłaby taka:

Obserwowane zmiany wynikały z przyjmowanej strategii, która dopasowywana była za każdym razem do zmieniającej się sytuacji ideowej i politycznej.

Do tego dołączyłabym jednak również konsekwencje rewolucji informatycznej i zastosowanie przez bolszewików nowych zupełnie środków metod dezinformacji.

W szczegółach rozumiem to tak, że zmiany, o których mówimy, wynikały z naczelnej dyrektywy strategicznej czekistów:

utrzymać władzę i dostosować metody jej sprawowania do zmieniających się warunków,

tam gdzie warunki zaczynają utrudniać jej sprawowanie – zmieniać warunki,

nieustannie rozbudowywać agenturę wpływu w strukturach decyzyjnych i w środowiskach opiniotwórczych regionów niekontrolowanych jeszcze przez bolszewię i wzmacniać ich związki z Centrum,

inicjować i planować działania z wyprzedzeniem co najmniej o dekadę i tak kształtować otoczenie, by realizacja planów była możliwa,

nigdy nie dać się zaskoczyć,

perfekcyjnie opanować nowe technologie komunikacji, dające maksimum możliwości prowadzenia masowej dezinformacji – zgodnej z ich celami,

skutecznie konkurować – albo wchodzić w alianse – z nowymi bytami globalnymi, które pojawiły się na scenie w ostatnich 2-3 dekadach.

3. Nie było żadnych 3 etapów. Było zainstalowanie systemu i jego stałe dopasowywanie do zmieniających się warunków.

System sowiecki nie miał (gdzieś do połowy lat 70.) konkurenta w staraniach o zdobycie wpływów ideowych w skali globalnej. Stopniowo jednak sytuacja zaczęła się zmieniać.

Mogę chyba tylko powtórzyć tutaj swoją uwagę z p. 1.: Sowieci mają mocną konkurencję: światową finansjerę i globalistów wszelkiej maści. To one teraz – podobnie, jak bolszewizm w XX w. – wydają się nabierać rozpędu ideologicznego, podczas gdy bolszewizm rozpęd ten wytracił. To, jak sowieci rozegrają z nimi batalię o swoje dalsze istnienie, zdecyduje o możliwości postawienia (lub nie) cezury końcowej epoki bolszewizmu.

Na pytanie: „Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa?”, odpowiedziałabym tak: Skoro Barack Obama przeszedł kursy szkoleniowe w Rosji, a Unia Europejska okazała się bardzo wrażliwa na sowiecką penetrację i sowieckie wpływy, to czegóż można było oczekiwać więcej? Chiny bowiem również nie zostały utracone.

amelka222
salon24.pl


Article printed from : http://wydawnictwopodziemne.com

URL to article: http://wydawnictwopodziemne.com/2013/07/26/odpowiedz-na-iii-ankiete-wydawnictwa-podziemnego-8/

Copyright © 2007 . All rights reserved.