8 Comments “(Polski) Bolo Liquidation Club VI Sidney Reilly”

  1. 1 Andrzej

    Mackiewicz był zdania, że pomimo ogromnych sukcesów, prowokacja Trustu zakończyła się niepowodzeniem, dzięki nieugiętej postawie generała Kutiepowa.

    Myślę, że warto postawić sobie pytanie, co w istocie było celem “Trustu” (pierwszego). Jeśli założymy, że była nin likwidacja bezpośredniego zagrożenia antykomunistycznego z zewnątrz to wydaje mi się, że ten cel został zrealizowany z nawiązką. Jakkolwiek Kutiepowa musiano porwać, a antykomunizm rosyjskiej emigracji nie został doszczętnie zniszczony, przestał on stanowić realne zagrożenie. Jeśli zaś chodzi o zagrożenie ze strony instytucji wywiadowczych wolnego świata to “Trust” odniósł całkowity sukces. Po krótkiej fazie przeciwstawiania się bolszewizmowi, czego symbolami wydają mi się być Sidney Reilly i Bolo Liquidation Club, wolny świat zaakceptował go. Wówczas to, jak mi się zdaje, zaczęła się “wielka spółka”, która na naszych oczach zmienia się dziś w ogólnoświatową rewolucję.

    Czy czytał Pan może, Panie Michale książkę Władysława Michniewicza “Wielki bluff sowiecki”? Jeśli tak, to co Pan o niej sądzi? Wydaje mi się, że dość dobrze przedstawia ona przebieg i mechanizmy “Trustu”, choć nie brakuje w niej mocno kontrowersyjnych tez. m.in tej, że od grudnia1921 roku Sawinkow był już w kontakcie z sowietami (spotkał się z Krasinem w Londynie).

  2. 2 michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Mackiewicz pisał w broszurze “Trust nr 2″:

    Prowokacja “Trustu”, mimo początkowych sukcesów, jakie odniosła głównie w dziedzinie dezinformacji i dezorentacji wywołanej na Zachodzie, zawiodła po upływie kilku lat. Głównie zawdzięczając nieugiętej postawie ówczesnego szefa emigracji rosyjskiej, gen. Kutiepowa.

    Mackiewicz porównuje ówczesną postawę emigracji rosyjskiej z postawą emigracji z krajów zsowietyzowanych w latach 70. i dla uwypuklenia różnicy konkluduje:

    Kutiepow porwany został na Zachodzie w roku 1930, wywieziony do Moskwy i tam zamordowany. Sołżenicyn odwrotnie: wywieziony został z Moskwy na Zachód w roku 1974.

    Zdaniem Mackiewicza, odwołano prowokację Trustu w 1927, ponieważ Kutiepow nadal podtrzymywał akcję czynną przeciw bolszewii, a zatem nie osiągnięto jednego z ważnych celów. Ale podkreślał ten cel, dla kontrastu ze stanowiskiem emigrantów, Sołżenicyna, Wolnej Europy, rządów zachodnich i dysydentów wschodnich i w ogóle wszystkich, że walczyć z sowietami nie wolno. A zatem Trust nr 2 osiągnął ten podstawowy cel, był więc już w 1976 roku o wiele większym sukcesem.

    Ale poza tym jednym, nazwijmy to tak, “rozłożeniem akcentów”, zgadzam się z Panem w całej rozciągłości: oryginalny Trust był także niezwykle udaną prowokacją.

    Władysław Michniewicz, to niezwykle interesująca postać. Jeden z najważniejszych agentów polskich w sowietach i znawca spraw sowieckich. Już w 1923 roku wyraził podejrzenia wobec informacji pochodzących z Trustu, ale został całkowicie zignorowany. Nie czytałem niestety jego książki. Czy dobra?

    A na koniec spotkania z Krasinem… Przypuszczam, że jesteśmy obaj na równi “oburzeni” takimi spotkaniami (Reilly robił nawet interesy z Krasinem!), ale czy nie przykładamy do tego naszej miary? Proszę pamiętać, że Sawinkow był wieloletnim rewolucjonistą, więc bardzo dobrze znał wielu ludzi, którzy przystali do bolszewików. Ale dalej, Lockhart bardzo lubił Trockiego, a wręcz uwielbiał Radka. Podobnie George Hill. Krasin i Reilly byli ludźmi tego samego pokroju – kobieciarze, gracze i hochsztaplerzy – choć znaleźli się po dwóch stronach barykady. Mnie także się te kontakty nie podobają, ale jestem gotów rozgrzeszyć i Sawinkowa, i Reilly’ego.

  3. 3 Andrzej

    Drogi Panie Michale,

    Moim zdaniem książka Michniewicza jest bardzo ciekawa. Tym bardziej jako relacja zawodowca, osoby bezpośrednio uczestniczącej w “Truście” ale i wroga bolszewików. Czyta się dobrze z tym, że jest to książka nie tyle historyczna co wspomnieniowa (jakkolwiek zawiera odwołania do dokumentów i powołuje się na inne opracowania). Zawiera sporo szczegółów (w wielu punktach autor był uczestnikiem/bliskim obserwatorem wydarzeń: m.in. był w POW na Ukrainie a następnie został wywiadowcą “dwójki” w Estonii w latach 1920-21) a także interesujących obserwacji (np. życie pod sowietami w dobie NEPu, który to NEP także wiarygodnie opisuje). Wydaje mi się, że autor popada jednak zbytnio w zawodowstwo, zbyt wiele kwestii interpretuje w kategoriach “czarno-białych” (agent/nie agent). Michniewicz rozciąga “Trust” do 1937 roku, dzieląc go na trzy fazy (ostatnią 1931-1937 jako “linię wewnętrzną”).

    Dziś dobrze wiemy, że bolszewizm i wszelkie działania bolszewików należy zdecydowanie i konsekwentnie odrzucać. Lecz początek bolszewizmu w Rosji to nie tylko chaos, zbrodnie (z wielu stron) i nieznajomość jego natury ale także pozory (demokracji, dyplomacji itd). Totalna rozprawa z wrogami i pierekowka dopiero się rozpoczęła.

  4. 4 Przemek

    Panie Michale,

    jak sądzę jest to już koniec “sagi” Bolo Liquidation Club. Szkoda. Ale z nadzieją, że to też początek kolejnej. Bardzo dziękuję za tak wiele cennych informacji które Pan przekazał. (jeżeli źle zrozumiałem proszę nie mówić o morderstwie – nie tak jest intencja)
    Trochę to nie przystoi Tutaj, ale prawie w całości zgadzam się z Pana opiniami zawartymi w drugiej części artykułu “Trust nr 2″ (nie wiem dlaczego, ale jakoś skojarzyło mi się z “Rzeźnią nr 5″ to zapewne przesada, może tylko składnia tytułu) szczególnie kiedy pisze Pan o formie dyskusji.
    Może inaczej postrzegam proporcje między wpływem komunizmu a brakiem szarych komórek, innych narodowych wpływów, konformizmów, zwykłego lenistwa i wygody. Ale to już kwestia uznania a może i spokojnej dysputy.
    Inna rzecz, że pozostawanie przy swoim zdaniu, nawet po długich dyskusjach, nie oznacza ich próżności.

  5. 5 michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Chętnie zajrzę do Michniewicza, bo to ciekawa i zdaje się bardzo kontrowersyjna postać.

    Wracając do konszachtów – bo to było coś o wiele więcej niż zwykłe kontakty – Reilly’ego i Sawinkowa z bolszewikami, to oprócz tego, że nie zgodziłbym się z określeniem ich jako “zdrady” (a tak chyba czyni Michniewicz), chciałbym jeszcze podkreślić inny aspekt. Otóż Józef Mackiewicz wydaje mi się niezwykle rzadkim przypadkiem całkowitej bezkompromisowości wśród antykomunistów. On zerwał nawet z rodzonym bratem, a przecież cokolwiek by mówić o Cacie, to nie był on bolszewikiem.

    Być może różnica pomiędzy tymi postawami brała się stąd, że młody bolszewizm, w pierwszych latach istnienia sowdepii, wydawał się ludziom całkowitą niemożliwością. W jaki sposób takie nieopierzone dziwadło mogło się utrzymać? Sawinkow czy Reilly po prostu nie wierzyli, że toto mogło przetrwać, więc szykowali się na czas „po upadku”. Mackiewicz natomiast rozumiał, z czym miał do czynienia.

  6. 6 michał

    Drogi Panie Przemku,

    Hmm, tak, w pewnym sensie, to jest koniec. Koniec opowieści o uczestnikach Obiadów na rzecz Likwidacji Bola. Ale być może będą jeszcze dwa dłuższe post scripta, które wiążą się z tematem.

    Każdy ma prawo postrzegać proporcje, i wręcz listę składników, jak mu wygodnie, ale osobiście argumentowałbym, że miliony młodych ludzi, którzy głosują w Zjednoczonym Królestwie na Corbyna, czynią tak nie z lenistwa czy wygody, ale z głupoty. Oczywiście są tacy, którzy chcą po prostu powywieszać “wrogów”, “Torysów”, burżujów, bankierów i bogaczy. Ale ci są w mniejszości, a poza tym nikt ich nie bierze poważnie. Zupełnie tak samo, jak nikt nie brał poważnie Lenina, Trockiego, Stalina i całej tej szajki gangsterów.

  7. 7 Andrzej

    Panie Michale,

    Reilly’ego Michniewicz nie uważa za zdrajcę antybolszewickiej sprawy. Pisze o nim raczej przychylnie co najwyżej zarzuca mu lekkomyślość i chęć “zabłyśnięcia”. Jako zdrajców określa Sawinkowa oraz. m.in. Niezbrzyckiego-Wragę.

  8. 8 michał

    Bardzo przepraszam, ma Pan na pewno rację.

    Sam fakt nazwania Sawinkowa zdrajcą, zawiera interesujące echa wypowiedzi Reilly’ego na temat postawy Sawinkowa podczas procesu w Moskwie.

    Ani Niezbrzycki, ani Sawinkow nie wydają mi się zdrajcami, ale to na pewno musiało wyglądać inaczej z bliska. O wiele łatwiej wówczas o takie posądzenia.

Comment





Language

Books Published by The Underground

Order here:



Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a

H
1946
 
J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja