7 Comments “(Polski) Wieczność czy nieuchronność? Co za wybór!”

  1. 1 Przemek

    Panie Michale,

    niełatwo przyznać, ale to jednak nie wina niejasności przekazu. Trzecie czytanie, w odróżnieniu od “czytania z księgi …” pomogło. Może to zasługa wieczornego spokoju, może szklaneczki szkockiej whisky (burbon zapewne by nie pomógł). A może to moja ciągła jeszcze niezgoda na ostatnie zdanie kazała mi czytać wielokroć.

    Bardzo ciekawi mnie Pana opinia o “brerxit” (trudno to odmienić) w kontekście zdania “Jeszcze kilka dekad temu integracja była im na rękę, a teraz dezintegracja jest ich celem.” Oczywiście jeśli jest o czym pisać. Pana ostanie komentarze “Breaking free” są dość jednoznaczne.
    Przy okazji okazji trochę na pobocza. Oglądałem ostatnio film “Powiernik królowej” tyt. oryginalny “Victoria and Abdul” o królowej Wiktorii. Jest też serial Victoria na jednym z kanałów. Trochę staram się doczytać w miarę możliwości.

  2. 2 michał

    Panie Przemku,

    Nie trzeba się nigdy obawiać niezgody, bo w tym nie ma nic złego. Nie zgadza się Pan, że jedyny wybór, jaki stoi przed myślącym człowiekiem, to jest albo akceptacja tego co jest, albo zejście do Podziemia? Bardzo dobrze. Bardzo się cieszę. Gdyby Pan jeszcze uzasadnił, dlaczego się Pan z tym nie zgadza, czyli jaki jest inny wybór, poza alternatywą powyżej – to już byłbym zachwycony.

    Co do Wielkiej Brytani i jej odejścia z Niuni – tak jest! nienawidzę tego słowa na ‘b’ i odmawiam używania go – to pisałem o tym obszerniej w czasach referendum. Anglicy (w przeciwieństwie do Szkotów, Walijczyków, Kornwalijczyków, “Guerns”, “Manxians” i jak im tam jeszcze) nie są bardzo nacjonalistyczni, w porównaniu z innymi narodami w Europie. Ale trudno im się doprawdy dziwić, że głosowali za odejściem z Niuni, kiedy w UK znalazło się milion Polaków, plus chyba kolejny milion obywateli innych krajów Europy (nie jestem pewien tej statystyki), a to wszystko na dodatek kilku milionów obywateli z byłych kolonii czyli Hindusów, Pakistańczyków, Bengalów, Cejlończyków, Chińczyków, Malajów, Murzynów z Afryki i białych Afrykanów oraz Murzynów z Karaibów. Zważywszy ten niesamowity napływ obcokrajowców, było oczywiste, że pragnęlilby móc to kontrolować, a w Niuni nie mogą. Koniec. Kropka. Takie były przyczyny.

    A konsekwencje? W moim mniemaniu, Niunia albo się zreformuje, albo się rozpadnie. Na razie wygląda na to, że reforma pójdzie w idiotycznym kierunku dalszego zbliżenia (ever closer union), co doprowadzić musi do upadku albo do stworzenia ponadnarodowej federacji. W obu wyapdkach jednak, Niunia stanie się łatwym kąskiem dla Putina. Tylko reforma w odwrotnym kierunku – luźnego związku suwerennych państw (nie prlu), które godzą się na wspólny rynek – mogłaby uratować Niunię, ale szanse na to są nikłe.

    Odejście UK z Niuni jest na rękę sowietom, ponieważ osłabia Niunię, taki był sens mego zdania, które Pan przytoczył. I tak by to wyglądało z mojego punktu widzenia.

  3. 3 Przemek

    Panie Michale,

    Pytanie o alternatywę traktuję jako retoryczne. Oj, gdybym tylko potrafił na nie odpowiedzieć. Gdyby ktokolwiek potrafił.
    Zejście do Podziemia jest moim zdaniem nieodwracalne. Trudno się potem wykopać.
    Inna sprawa, co to za podziemie korzystające z „powierzchniowych” technologii i jednak na tej powierzchni funkcjonujące. Proszę zwrócić uwagę, iż w tym przypadku „podziemie” napisałem z małej litery.
    Podziemie Myśli – dlaczegóż nie.
    Pozostaje mieć nadzieję, być może dziś nieuzasadnioną, wiarę w mądrych ludzi. Wbrew historii. Zauważyłem, że indywidualizm jest Panu bliski. Tutaj zgadzam się, i to chyba w tym przypadku nic złego.
    Może swoje maluczkie działania, jakiekolwiek, ale pozytywne. Tu na górze. Może dają jakąś szansę, jeśli będzie ich wiele.
    Pozostanę w naiwności swej.
    Jak zwykle krótko, zawsze wolałem przeczytać kilka opowiadań niż jedną powieść.

  4. 4 michał

    PS do mojego poprzedniego komentarza.

    Nie byłem pewien jednej statystyki: ilości obcokrajowców w UK z krajów europejskich poza Polską. Otóż naliczyłem ich ponad million tylko z ośmiu krajów (Niemcy, Francja, Włochy, Holandia, Cypr, Grecja, Hiszpania i Portugalia), do tego trzeba dodać pół miliona Irlandczyków i 120 tysięcy Litwinów.

    Obcokrajowcy zdefiniowani są tu jako “urodzeni zagranicą”, a więc liczę się w tej kategorii na przykład ja, ale nie moje dzieci. Dane pochodzą z 2015, kiedy suma takich imigrantów wynosiła 8 i pół miliona czyli 13.6% ludności.

  5. 5 michał

    Drogi Panie Przemku,

    Niektóre fizyczne procesy bywają nieodwracalne, ale rzadko w sprawach ludzkich mamy do czynienia z nieodwracalną zmianą. Zejście do Podziemia nie wydaje mi się nawet w przybliżeniu nieodwracalne. Nawet metaforycznie takie nie jest.

    Podziemie, z definicji niemalże, musi mieć jakiś wyraz na powierzchni. Gdyby nie miało, to nie wiedzielibyśmy nic o nim, nie miałoby żadnego znaczenia, byłoby całkowicie odcięte. Np. wydawnictwa podziemne z lat 80 wydawały pod ziemią, zeby wpływać na powierzchnię. W moim mniemaniu, “zejście do Podziemia” oznacza protest, jest gestem odrzucenia tego, co jest. W naszej bezsilności tylko tyle nam pozostało.

  6. 6 Andrzej

    Drogi Panie Michale,

    Wybaczy mi Pan niezgodę? Zapewne ona Pana ucieszy :)

    Wydaje mi się że “zejście do Podziemia” bynajmniej nie jest tylko protestem – gestem odrzucenia. Nie jest tylko negacją. Podziemny artykuł Rubikon rzeczywistości wydaje mi się być wezwaniem do przyjęcia Mackiewiczowskiej postawy bycia w zgodzie z prawdą. Dla mnie to postawa ze wszech miar pozytywna, aktywna: odrzucenia fałszu, mitologii, fikcji, łżeczywistości na rzecz poszukiwania istoty rzeczy. Ja się nie postrzegam jako negacjonista nowego wspaniałego peerelu, “upadku komunizmu”, itp. lecz chcę poznać rzeczywistość taką, jaka ona jest. Dlatego przeszedłem na stronę Podziemia, która to nazwa jest dla mnie umowna a nie dosłowna – oznacza wolną od wszelkich zakazów swobodnej myśli przestrzeń, która istnieje pomimo fałszu jaki się wlewa wszędzie w moje życie i zadaje gwałt zdrowemu rozsądkowi. Czy uważa Pan, że to jest bezsilność? A może to tak wygląda tylko w oczach innych – przytłaczającej (bagatela) większości? Gdy mówię, że nie powinno się chodzić na peerelowskie “wybory” ponieważ to fikcja, co i rusz słyszę zarzuty: a ty co masz do zaproponowania pozytywnego, konkretnego – tylko negujesz. Nie mogę się z tym zgodzić.

  7. 7 michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Oczywiście, że ucieszyłaby mnie każda niezgoda. Ale w tym wypadku, niestety, chyba się zgadzamy.

    W moim mniemaniu, zejście do Podziemia oznacza protest, jest gestem odrzucenia. Ale przecież nie TYLKO gestem, nie TYLKO negacją. Kiedy schodzę w podziemia, to sam akt jest negacją, ale robię to po to, by wyartykułować coś, co negacją nie jest.

    Człowiek podziemny jest pozytywny i aktywny, radosny i wesoły (bo komu się weselić, jak nie nam?), ale sam akt odrzucenia jest rezultatem uświadomienia sobie bezsilności. Tam na górze “chciałoby się żyć najpełniej i najdłużej”, ale nie można, bo jak to Pan trafnie określił trzeba “zadać gwałt zdrowemu rozsądkowi”.

    Samo uświadomienie sobie prawdziwej pozycji jest zaczątkiem odnowy.

Comment





Language

Books Published by The Underground

Order here:



Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a

H
1946
 
J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja