3 Comments “(Polski) Nasz człowiek w Londynie czyli dziwne przypadki Olega Gordijewskiego. Część I”

  1. 1 Andrzej

    Panie Michale

    W świetle tego co powyżej Gordijewski zdaje się być doskonale wpasowany w oczekiwania tzw. Zachodu. A to rozczarowanie sowiecką rzeczywistością (Maria Judina wspaniale grała na swoich recitalach dzieła m.in. Bacha, Mozarta i Beethovena, dokumentowanych na przykład na wydanej w 1968 roku pod szyldem “ministerstwa kultury ZSRS” płycie, zapewne też w sowietach rozpowszechnianej), a to pozbawienie Czechów i Słowaków prawa do lepszego komunizmu (w znaczeniu ich “suwerenności” i “wolności”), a to potrzeba większego “odprężenia” i “współistnienia”, a to, last but not least, przeogromna chęć wsparcia pierestrojkowych “przemian”. Ta ostania kwestia wydaje się być szczególnie ważna i uważam, że należałoby dokładnie przyjrzeć się okolicznościom w jakich Gordijewski przedostał się z sowietów z powrotem na Zachód (o ile są one do zweryfikowania). Będąc niewątpliwie pod czujną kontrolą sowieckiego kontrwywiadu jako podejrzewany o zdradę, z pomocą Brytyjczyków szmugluje się z Moskwy na Zachód bodajże w maju 1985 roku, gdy tymczasem od marca gensekiem jest już towarzysz “Gorby” i pierestrojkowa machina, która właśnie ruszyła pełną parą, pilnie potrzebuje wsparcia, w tym celu, wysyłając w świat swoje forpoczty.

    Może to tak, a może wcale nie tak. W tej sferze nic nie jest jednoznaczne i proste, a to co wydaje się być prawdą, okazuje się być złudą. Niemniej, wydaje mi się, że istotne są tu przede wszystkim skutki działań w sensie osłabienia czy wzmocnienia każdej ze stron w kontekście potrzeb i okoliczności. Ciekaw jestem bardzo Pańskich dociekań w tej kwestii.

  2. 2 michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Jest dokładnie tak, jak Pan mówi. Gordijewski jest jak przykrojony do oczekiwań swych zachodnich przyjaciół. Potwierdza na każdym kroku ich najlepsze przeczucia. A któż nie lubi, żeby mu udowodnić czarno na białym, że miał cały czas rację?

    W dalszych częściach będzie między innymi i o tym, jaką rolę odegrał w propagowaniu pierestrojki, ale są tam także inne rewelacje.

    O ucieczce z sowietów wspomniałem na początku, a szczegółowo zajmę się nią później. Znowu, jak Pan mówi, wydaje mi się to historia równie pasjonująca, co podejrzana.

    Oprócz samego bohatera, który jest głównym przedmiotem powyższego, jest tu jeszcze poboczny wątek. A mianowicie niesłychana, niepojęta, trudna do uwierzenia naiwność, a czasami wręcz głupota, strony zachodniej. Czytając, zżymałem się na Bena Macintyre’a, bo to i dziennikarz dobry i historyk ciekawy, a tu wyrzucił rozum przez okno i nie ma w jego książki ani jednej krytycznej myśli. Jednak prawdziwie zatyka dech w piersiach postawa oficerów MI6.

  3. 3 michał

    Pisząc powyższe w pośpiechu, zapomniałem odnieść się do Judinej i jej interpretacji Wariacji Goldbergowskich. Prawdę mówiąc, słyszałem lepsze, ale czy nie jest szczytem bezczelności, że Gordijewski konsekwentnie i wielokrotnie podkreśla, iż “niemożność słuchania muzyki poważnej, a zwłaszcza Bacha” była jednym z naczelnych powodów, dla których porzucił komunizm i sowiety, i zdecydował się przejść na drugą stronę?

    Komuniści zawsze kładli nacisk na szkolenie najwyższej klasy artystów, którzy mieli być fasadą komunizmu na zewnątrz. Bach? Proszę bardzo. Opera? Jak najbardziej. Kontestacja? A od czego są Wysocki i Okudżawa? Dysydenci? Mamy Sacharowa i Sołżenicyna. Czego dusza zapragnie. Ech, raz, jeszcio raz, jeszcio mnogo, mnogo raz!

    I nikt nie widzi, że to jest nabieranie gości?

Comment





Language

Books Published by The Underground

Order here:



Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a

H
1946
 
J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja