- - https://wydawnictwopodziemne.com/en -
(Polski) Dość tej zabawy w eufemizmy
Posted By admin On 6 October 09 @ 10:31 In Dariusz Rohnka | 11 Comments
Sorry, this entry is only available in Polski [1].
Article printed from : https://wydawnictwopodziemne.com/en
URL to article: https://wydawnictwopodziemne.com/en/2009/10/06/dosc-tej-zabawy-w-eufemizmy/
URLs in this post:
[1] Polski: https://wydawnictwopodziemne.com/2009/10/06/dosc-tej-zabawy-w-eufemizmy/print/
Click here to print.
Copyright © 2007 . All rights reserved.
11 Comments To "(Polski) Dość tej zabawy w eufemizmy"
#1 Comment By Marek On 7 October 09 @ 10:20
Panie Dariuszu,
postawił Pan pytania zasadnicze, ale gdzie szukać odpowiedzi? Wiem tylko tyle (choć czasami wydaje się, że to “aż tyle”), gdzie ich nie szukać. Nic poza tym.
#2 Comment By Dariusz Rohnka On 8 October 09 @ 4:12
Panie Marku,
Byłoby mi znacznie łatwiej, gdyby określił Pan o jakie pytanie chodzi. Postawiłem ich tu pewnie kilka.
#3 Comment By Marek On 8 October 09 @ 5:52
Dlaczego Kaczorowski i Sokolnicki przekazali insygnia, uprawnienia Bolkowi?
Gdzie się podziali antykomuniści? Co się stało z działaczami SW, LDPN, KPN, że zaakceptowali “okrągły stół”? Dlaczego tak bardzo pragnęli wyjść z mysiej dziury? itp. itd.
A może nigdy antykomunistami nie byli?
#4 Comment By RyszardT On 8 October 09 @ 6:16
Szanowni Panowie,
Jeśli chodzi o LDP”N” czy SW – te organizacje nie zaakceptowały okrągłego stołu. Oni (przynajmniej najbardziej znane osoby – jak choćby Chmielowska, Morawiecki czy Targalski) przyjęli do wiadomości dany fakt i wychodzą z założenia, że należy bić się o swoje nawet na ringu, którego zarówno parametry jak i sędziowie są wyznaczeni przez – UBkistan, struktury ukryte (jak zwał, tak zwał). Problem – czy taka strategia jest słuszna i skuteczna? Kilka komentarzy temu pisałem, że nie. Od dawna jestem przekonany, że jedyną możliwością obalenia II PRL jest przewrót wojskowy i co najmniej 10 lat rządów wojskowych (ze względu na charakter współczesnego WP – rządy organizacji paramilitarnej). Niestety – Olszewski to nie Pinochet, Lech Kaczyński to nie Salazar, a Jarosław to nie Franco
Najlepiej byłoby, gdyby wypowiedział się tu ktoś bezpośrednio zainteresowany, a nie jakiś ledwie ćwierćwieczny gówniarz.
#5 Comment By Dariusz Rohnka On 8 October 09 @ 6:32
Panie Marku,
Wie Pan, że mogę jedynie domniemywać. Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się teza, że po prostu bali się przeoczyć jedyną okazję na pozbycie się kłopotu (jeśli idzie o prezydentów). Domyślam się, że podobne motywy kierowały działaniami panów z sw czy ldpnu.
Dla mnie to była i jest kliniczna schizofrenia. Nie wiem co sobie myśleli panowie prezydenci, lokalni nasi działacze wiedzieli doskonale w jakie bagno wdeptują.
Czy byli czy nie antykomunistami? Ja bym im tego miana nie odmawiał. Ot po prostu, uwiarygadniając prowokację, przeszli na stronę wroga.
#6 Comment By Dariusz Rohnka On 8 October 09 @ 6:41
Panie Ryszardzie,
Zrelacjonował Pan dokładnie sposób argumentacji tych osób. Problem w tym czy rzeczywiście mogli tak myśleć. Osobiście miałbym nieco więcej szacunku dla ich inteligencji. Mówiąc wprost – to aż nadto bezrozumne.
Jeśli idzie o zamach wojskowy, obawiam się, przeoczył Pan czynnik nie najmniej istotny – do takiej operacji potrzebne jest… wojsko.
#7 Comment By Marek On 8 October 09 @ 7:55
Panie Ryszardzie,
odpowiem Panu historią z życia wziętą. Miałem kiedyś kolegę śp. Macieja Frankiewicza, założyciela Oddziału SW w Poznaniu i najaktywniejszego działacza SW w tym mieście. Ideowy antykomunista, odważny, człowiek-skała. Zgarniali Go, tłukli, a On po chwili pojawiał się z ulotami na zadymie. W 1989 r. byłem „ledwie ćwierćinteligentnym gówniarzem”, podziwiałem Go i wierzyłem bezgranicznie, że pogonimy z Poznania i z Polski czerwoną hołotę, wraz z Bolkami i innymi pseudoopozycjonistami. Gdy w Magdalence lała się wóda my uprawialiśmy różne uliczne dyscypliny sportowe.
W 1998 r. Maciej został wiceprezydentem Poznania. A oto fragment wywiadu, jaki Pan wiceprezydent udzielił wybiórczej na początku roku bieżącego:
“A gdy w kwietniu 1989 r. ogłoszono, że będą częściowo wolne wybory czy dostęp opozycji do mediów, to co pan pomyślał? Że mówienie o kolaboracji było błędem?
– Stanęliśmy przed dylematem. I formalnie – podkreślam formalnie – nadal Okrągły Stół bojkotowaliśmy. Ale w praktyce, w Poznaniu, Solidarność Walcząca robiła, co mogła, żeby opozycja wybory czerwcowe wygrała. Zaangażowaliśmy w to wszystkie siły. Myśleliśmy tak: skoro te wybory już są, to niech Solidarność je wygra.
To skomplikowane: byliście za i przeciw. Jak pan na to patrzy po latach?
– Z perspektywy czasu uważam, że Okrągły Stół zakończył się absolutnym sukcesem. Bo do czego by doszło, gdyby nie ustalenia, które przy nim wypracowano? Może władza sama by upadła, a opozycji udałoby się od razu rozliczyć i nie dopuścić do uwłaszczenia nomenklatury. Ale co, jeśli nie? Tysiące młodych wyszłyby z karabinami na ulice?”
Świeć Panie nad Duszą Macieja, ale uchowaj od takich sukcesów (absolutnych).
#8 Comment By Marek On 8 October 09 @ 9:05
Panie Dariuszu,
“kliniczna schizofrenia” – trafne określenie tego zjawiska. Jak to JM powiadał: nie można równocześnie obalać i ulepszać. A radykalizm prezentowany przez “ulepszaczy” zawsze prowadził na manowce. Prowadził i zaprowadził…
#9 Comment By Dariusz Rohnka On 8 October 09 @ 9:51
Panie Marku,
Przykład z Maciejem Frankiewiczem jest wyjątkowo trafny. Także czytałem tę jego wypowiedź – wydała mi się bardzo charakterystyczna, a jednocześnie bardzo niepasująca do jego bojowej przeszłości.
Cały dowcip w tym, że oni doskonale wiedzieli, że tego czegoś ulepszyć się nie da, tym bardziej obalić poprzez włączenie się do szeregu. Nie wierzę, aby mogli liczyć, że uda im się cośkolwiek uszczknąć politycznie przez ową afiliację.
Pogrzebali kilka lat pracy i tyle.
#10 Comment By michał On 9 October 09 @ 11:04
Drogi Panie Ryszardzie,
Marilyn Monroe wypowiada taką, dającą do myślenia sentencję, w filmie “Some Like It Hot”:
“Quarter of a century – makes a girl think.”
Sądzę, że w tym wypadku można brać przykład z Sugar Kowalczyk.
Darek,
“Pogrzebali kilka lat pracy i tyle”? Mnie na taką pracę szkoda nawet ręką machnąć. “Mnie na to, Guciu, pluć. Mnie pluć!”
#11 Comment By Dariusz Rohnka On 10 October 09 @ 5:07
Michał,
A cóż innego oznacza owe “i tyle”?
A poważniej, nie w kategorii jakiegoś tam trwałego dorobku (którego nie ma), ale w kategorii chwilowego otwarcia oczu, przebudzenia – to jednak było coś, te kilka lat 80-tych – może nie do samego końca, ale jednak zrozumiano z kim i o co toczy się walka (no, waleczka). A fakt, że spłynęło jak, nie przymierzając, z gęsiego kupra.