5 Comments “(Polski) Ironia”

  1. 1 michał

    Darek,

    „Musisz być bardzo chory, skoro odpowiadasz na żart kazaniem”, rzekła Matylda de la Mol do swego brata.

    Skąd Ci się wzięło, że naigrywam się z pierwotnych wierzeń? Ja wyłącznie przekomarzałem się z Tobą. Drwiłem, kpiłem, natrząsałem się. Błaznowałem, pajacowałem i figlowałem sobie na temat jednego akapitu, który dla porządku, przytoczyłem w całości. Czy mam go przytoczyć jeszcze raz? Prawdę mówiąc, bardziej mnie bawi mag z Eliadem pod pachą niż Twój akapit.

    „Nos zakrzywiony” – czy to jest nos starczy, czy też raczej wystarczy jako związek z cesarzem Carlosem? No, ale jeżeli to „poznański profesor” zakisił kiszota, to czapki z głów, bo to musi być wielki znawca. Pozwolę sobie sparafrazować słowa żyjącego klasyka (powyżej): „Te szczegóły są nie bardzo á propos, a jednak wydały mi się dlaczegoś NIEgodne uwagi”.

    Czy rzeczywiście pierwotne wierzenia „wynikały z wiary w nadprzyrodzone pochodzenie uniwersum”? Taka hipoteza domagałaby się uzasadnienia, bo są, rzecz jasna, inne możliwości, a hipotez ci u nas dostatek, choć i tę przyjmiemy na karki pysznych.

    „Niesprawny fizycznie Neandertalczyk, przywalony gruzem skalnym”, został pochowany „z czcią dla uleciałej duszy”. Nurtuje mnie pytanie, czy był niesprawny przed, czy po przywaleniu gruzem, a także jaka jest rola niesprawności w badaniach religioznawczych? Ale o wiele bardziej zdumiewa mnie pewność, z jaką suponujesz cześć dla uleciałej duszy. Czy napisano mu na płycie nagrobkowej, że powiększył grono aniołków?

    Sokratesie, Sokratesie, zapisz słówko se w notesie, kiedy siedzisz na sedesie!… Biedny Sokrates, czy aby na pewno „byłby uczestnikiem biesiad i dyskusji nawet jako ostatni, z punktu zamożności, obywatel Aten, może nawet jako człowiek niewolny”? Ejże? Tak dobrze nie bywało w Twoich ukochanych Atenach. Byle kto nie zasiadał do pijackich sympozjonów z Alkibiadesem i innymi krewnymi wielkiego demokraty, Peryklesa. I tak demokratom zostało do dziś.

    Skąd hipoteza, że był przeciwnikiem nieuzasadnionej przemocy? Co to w ogóle znaczy? Sokratesa zajmowało pojęcie sprawiedliwości. W imię czego tak zawężać tę myśl? „Nieuzasadniona przemoc” tak się ma do sprawiedliwości, jak pierdnięcie do balonu Gordona Bennetta.

    Nigdzie nie wspomniałem Chariklesa i nigdzie nie czytałem, jakoby był uczniem Sokratesa. Charmides natomiast, owszem, był uczniem, i zarzucano mu, że był jednym z tyranów, ale nie ma na to żadnego dowodu. Być może zarzut wziął się właśnie z niechęci do nauczyciela, tylko że to wskazywałoby na niewygodną hipotezę, że proces był polityczny.

    Niestety nie rozumiem, jak miał Sokrates nauczać i przekonywać, „że bogowie nie powinni postępować amoralnie”, skoro sam w ich istnienie nie wierzył. Jego argumentacja jest jednak ciut bardziej subtelna. Ale w końcu, nie rozumiem jeszcze wielu, wielu innych spraw, o których się nawet filozofom nie śniło.

    Słowo „nieaprobowalne” np. – jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy mam wobec tego wyrzucić wszystkie zabawki z kołyski i rozedrzeć się w niebogłosy? Nawet bez tego dziwacznego słowa, ostatni akapit Twojego artykułu wydaje mi się nie na miejscu. Jeżeli mogłem pisać akademickie rozprawy, wydrwiwając styl Akwinaty, to mogę chyba pisać artykuł w podziemnej witrynie w formie listu do przyjaciela! Czy tego już nie wolno? Kiedy zakazali? Co dokładnie jest naganne w takiej formie? Czy nie widzisz doprawdy, że nadużyciem jest dopiero kwestionowanie mego prawa do użycia stylu, jakikolwiek mi się podoba? Nie opublikowałem przecież prywatnego listu bez wiedzy adresata. Nie wolno drwić, nie wolno kpić, nie wolno jeść, nie wolno pić, ani pisać artykułów w formie listów. To już nie jest antyliberalizm, to jest paranoja.

    Niby gdzie zasugerowałem, że „pokpiwasz sobie” z Nadprzyrodzonego? Stwierdziłem otwarcie – twierdzenie i sugestia, to dwie różne rzeczy – że treść Twego artykułu stoi w sprzeczności z cytatem z Chestertona. Stąd pytanie o ironię – o ironio!

    Milczenie, nie tylko w tym wypadku, byłoby złotem Chyba jednak na nie za późno.

    Józef Mackiewicz pisał gdzieś, że nic tak ludzi nie dzieli, jak poczucie humoru (lub jego brak).

  2. 2 Dariusz Rohnka

    Pogruchotane kości bywa, że się zrastają, rzecz jasna Michale, pod warunkiem, że nieszczęśnik nie został pokiereszowany śmiertelnie. Archeolodzy miewają zdumiewająco nieprawdopodobne wyobrażenie o badanych przedmiotach i szczątkach osób zmarłych w zamierzchłej przeszłości, niekiedy jednak opowiadają przekonująco. W przypadku nieszczęśnika sprzed 60 000 lat, zmarłego w wyniku trzęsienia ziemi, połamane wcześniej kości zrosły się, co dowodzi, że pomiędzy wypadkiem a śmiercią minął jakiś czas. Pochowany został z czcią, co podpowiada kwietny kobierzec… Zaś sam pochówek zdaje się sugerować wiarę w nadprzyrodzone życie pozagrobowe. Nie jestem w mocy stwierdzić, co zapisano na płycie nagrobnej onego nieboszczyka, bo zdaje się, nie uchowała się do naszych czasów. Zatem, wygrałeś! – nie dysponuję dowodami rzeczowymi.

    Skąd hipoteza, że był Sokrates przeciwnikiem nieuzasadnionej przemocy?! Z przytoczonych zdarzeń zaczerpnięta. Powinienem pewnie wykazać, że nie mają nic wspólnego z gniewnymi gazami Gordona B., niestety moje grubo ciosane poczucie humoru na to nie pozwala.

    Cóż z tego, że nigdzie nie wspomniałeś Chariklesa syna Apollodorusa. Może i nawet nie czytałeś, że był uczniem Sokratesa. Tak czy siak chciał wymusić na Sokratesie, aby ten powstrzymał się od rozmów z ludźmi poniżej 30 roku życia. Wspominają o nim Ksenofont i Arystoteles. Miał być wyjątkowo zawzięty i okrutny.

    Na czym jakoby polega ironia, o której piszesz z takim przekonaniem?

    „Musisz być bardzo chory….?!” – Po co to? Aaa, to pewnie z poczucia humoru, niebywałego…, doprawdy.

  3. 3 michał

    Zapytaj Mademoiselle de la Mole po co, a siebie samego zapytaj, dlaczego odpowiadasz na żart kazaniem. Skąd ja mogę wiedzieć po co? Czy ja wygłaszam homilie na temat pochówku w odpowiedzi na facecje?

    Związek wynikania logicznego, w przeciwieństwie do poczucia humoru, nie jest kwestią subiektywnego odczucia, nie należy do sfery gustu (zdaję sobie wprawdzie sprawę, że nie uznajesz zasady de gustibus non est disputandum, ale Twoje odrzucenie tej starożytnej reguły wydaje się dość frywolne, jest raczej kaprysem, żeby nie powiedzieć subiektywnym osądem, podyktowanym wyłącznie smakiem). Otóż tego logicznego wynikania braknie mi ciągle w Twoich odpowiedziach. Bo przy czym tu Charikles? Przy czym syn Apollodora? Ni przypiął, ni przyłatał go do poprzedniego wywodu, choć znakomicie demonstruje rozmach i oddech Twojej wiedzy. Stosując zasadę, sformułowaną przez Ciebie powyżej – „te szczegóły są nie bardzo á propos, a jednak…” – wyrzucamy związek wynikania na śmietnik. Pozwolisz więc, że nie będę stosował Twej zasady, bo wydaje mi się zgubna, gdy nieśmiało podejmujemy próby konsekwentnego myślenia.

    Pytanie brzmiało: jaka jest rola niesprawności w badaniach religioznawczych? Być może jestem niesprawny umysłowo, ale nie widzę nadal jaką rolę odgrywają zrośnięte kości w religioznawstwie. Co więcej, nie widzę także związku logicznego wynikania między pochówkiem na wyścielonym kwiatami kobiercu (czy te kwiaty też przetrwały 60 tysięcy lat?) i „wiarą w nadprzyrodzone życie pozagrobowe”. Czyżby ateusze nie mieli pogrzebów? A materialiści? Mało tego, ludzie wierzący często nie przywiązują najmniejszej wagi do tego, co tak ładnie nazywasz „pochówkiem”. Na przykład Św. Monika, żeby nie być gołosłownym. Jakie znaczenie może mieć ten kwietny kobierzec dla doczesnych szczątków? Żydzi w Starym Testamencie nie mieli pojęcia duszy ani pojęcia „życia pozagrobowego” (zawsze wydaje mi się to określenie komicznym, bo wynikałoby z niego, że jest życie w grobie, skoro trzeba podkreślać, że jest i poza grobem, ale wiem, wiem, to tylko „niebywałe poczucie humoru”), a przecież grzebali swych zmarłych z czcią i wierzyli w jednego Boga. Zatem raz jeszcze: jaki jest związek między pokiereszowanym Neandertalczykiem, a „wiarą w nadprzyrodzone pochodzenie uniwersum”. Neandertalczyk, nawet w pełni sił fizycznych i umysłowych, w promieniach swej wysokiej kultury i zaawansowanej cywilizacji, nie miał koncepcji wszechświata, przyrodzenia, tudzież Nadprzyrodzonego.

    Kiedy trzeba wykładać żarty, to przestają być śmieszne. Kiedy trzeba tłumaczyć ironię, to można mieć pewność, że nasze ironiczne strzały minęły cel i przestrzeń klapła jak przekłuty balon.

    Lecz myśl ta czyja? Samo się nie myśli, tak jak grzmi samo i samo się błyska. Punkt się rozprzężył w n-wymiarów przestrzeń i przestrzeń klapła jak przekłuty balon. Dech wyszedł cały. Tak nicość dyszy sama własną pustką i każde coś gnębi w czasie, który stanął. Hop! Szklankę piwa!

  4. 4 Dariusz Rohnka

    Michał,

    Nie wiem jaka jest rola niesprawności w badaniach religioznawczych. Zadałeś pytanie: skąd wiadomo, że nieboszczyk nie połamał kości w chwili zejścia? Odpowiedziałem, tylko tyle.

    Nie przekonuje mnie twierdzenie, że Żydzi w Starym Testamencie nie znali pojęcia życia pozagrobowego. Jest miejsce, do którego mieli trafiać po śmierci. Szeol.

    Idea nadprzyrodzoności zdaje mi się bardziej naturalnym kierunkiem kulturowego rozwoju ludzkości aniżeli ateizm. Rzecz jasna, żadnych dowodów na to, że w cywilizacji neandertalskiej nie kwitł był ten ostatni nie mam. Neandertalczyk został ułożony na kwiatach, ale to oczywiście nie jest dowód wiary w życie po śmierci. Poza tym jednak, prehistoria obfituje w przypadki wyposażania zmarłych w jadło i napitek, to zaś zdaje się taką wiarę podpowiadać.

    Zgoda. „Życie pozagrobowe” nie jest terminem szczęśliwszym.

  5. 5 michał

    Nie, Darku drogi. (Oj, czy to już łamie zakaz pisania w stylu epistolograficznym?) Chodzi cały czas o związek wynikania logicznego. Nie pytałem też skąd wiadomo, bo nic mnie to nie obchodziło, ale teraz już wiem, więc pozostanę dozgonnie wdzięczny. Niesprawni Neandertalczycy nie mącili dotąd mego czoła, a teraz, kiedy już je zmącili, nadal nie mam pojęcia, jaka była rola neandertalskiej niesprawności w omawianej kwestii; albo, jak to mawiał rezydent prlu, “w tym pakecie tematów”.

    Jestem pod wrażeniem Twej erudycji, ale proponowałbym trzymać się pakietu, bo wiem, pamiętam, jak bardzo nie lubisz manowców. Zastanowienie nad sensem słów “pojęcie życia pozagrobowego”, stawia mnie w kropce. Otóż ewaluacja tego określenia może się przyczynić do rozwoju poczucia humoru, ale z drugiej strony, na pewno nie przysporzy nikomu szczęśliwszości.

    Czy nie ma sprzeczności w twierdzeniu, że jest coś naturalnego w tym co Nadprzyrodzone?

Comment





Language

Books Published by The Underground

Order here:



Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a

H
1946
 
J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja