(Polski)
Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana.
Jacek Szczyrba
1946. Powieść.
Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski. Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres. Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce: 1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania? 2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki? 3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych? Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie. |
Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza. Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania: 1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem? 2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie? 3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku? Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału. |
1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność? 2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej? 3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze? 4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin? 5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony? 6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku: Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012! Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012? |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana. |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Punkt Langrange`a. Powieść. |
H![]() |
| 1946. Powieść. |
Dixit! W zasadzie nic istotnego nie mam tu do dodania, no może tylko(poparte prozaiczną, codzienną obserwacją) spostrzeżenie, iż Pański (tożsamy z moim) pogląd na sytuację państwa Izrael jest istnym “kamieniem obrazy”, i to bynajmniej nie dla tzw.(pożal się Boże) homosowieckich tubylczych elit, ale również dla “prawicowego skrzydła” publiki naszego sielskiego, ulepszonego peerelu.
Skąd to się bierze? Mniejsza z tym. Współcześni Żydzi są dumni ze swego państwa i mają do tego słuszne powody a z drugiej strony jak mizernie żałośnie wygląda przy nim nasz pokraczny pierdolnik…
Są też zdeterminowani bronić za wszelką cenę swego państwa i nigdy nie dopuszczą do powtórnego holokaustu.
Od wielu lat pracowałem ( i jeszcze czasami pracuję) przy ochronie delegacji izraelskich; młodzieży, rzadziej wojska i mam o nich jak najlepsze zdanie.
Drogi Panie Amalryku,
Jak mawiał Józef Mackiewicz, cóż nam innego pozostaje, jak przyjemność rozzłoszczania narodowego kołchozu… Tzw. prawe skrzydło w dzisiejszych krajach ludowej demokracji, jak Europa długa i szeroka, tyle ma wspólnego z prawicą, co ja ze skrzydłem tymczasowych irlandzkich terrorystów. To nie jest prawica, to są nacjonaliści, a nacjonalizm jest kolektywną, lewicową ideologią.
Mnie akurat interesuje, skąd się bierze kameleon antysemityzmu ze swą irracjonalnie zmienną motywacją. Wydaje mi się też, że Murray bardzo zgrabnie wywiódł, jak antysemityzm skrywa się za antysyjonizmem – niemalże z ulgą. Już, już wydawało się, że nie wypada nienawidzić Żydów, aż tu nagle można jawnie i bezboleśnie okazywać nienawiść do Izraela! Wodzu prowadź! Żydzi na Madagaskar!
Fakt, że taka oczywistość – zdawałoby się! – jak gotowość do obrony własnego państwa, jest w dzisiejszym świecie tak wyjątkowa, wiele mówi o schyłkowości naszego świata. Hamas jest kultem śmierci, jak słusznie zauważa Murray, ale nasza cywilizacja, która domaga się prawa do mordowania nienarodzonych i dobijania chorych, wzdragając się przed karą śmierci dla zabójcy i pragnąc “pokoju za wszelką cenę”, jest w istocie Cywilizacją Śmierci.
Ha, nacjonalizm jest więc ideą nowoczesną ,która wiąże się eo ipso z powstaniem państw narodowych, a te zaś wywodzą się wprost z reformacji i wojen religijnych w Europie – piękny rodowód!
I ich (tzn. nacjonalistów) logika jest też urocza; wzrusza ich do łez los arabskich terrorystów mordujących Żydów w Izraelu ale gościć ich u siebie to już nie ,nie; kibicują zawzięcie bolszewickiemu reżimowi ajatollahów w walce z zażydzonymi Amerykanami ale meczety w Europie? Ach precz!
Zaś co do “przyjemności z rozzłoszczania narodowego kołchozu” to lubię naszych antysemitników nękać statystyką; ok. 28% spustoszycieli Fundacji Noblowskiej w naukach “twardych” (fizyka, chemia, fizjologia i medycyna, ekonomia) to Żydzi! Mało tego! 24% posiadaczy Medalu Fieldsa ( taki “matematyczny Nobel”) to też oni! Przy narodzie stanowiącym 2,5 promila światowej populacji.
I tu nasuwa się znowu cytat ze Szpota:
“Nie mogąc małamedom sprostać,
musieli wnet kompleksów dostać,
bo jak nas uczy Freud profesor,
w człowieku rodzi się agresor,
gdy mu o sobie złe mniemanie
nasunie z innym porównanie,
gdyż nikt nie godzi się z ochotą
z tym, że jest zwykłym idiotą.”
To ciekawe, Panie Amalryku, ale ja bym wiązał nacjonalizm nie tyle z powstaniem narodowego państwa, co z rewolucją antyfrancuską. Wszystkie przedrewolucyjne organizmy państwowe były wielonarodowe. Narodowe państwo, wbrew marksistowskiej ortodoksji, wyłoniło się (moim zdaniem!) dopiero w XIX wieku. Mamy tendencję do nadawania wstecz narodowych motywacji naszym przodkom, ale tak z całą pewnością nie było.
To są oczywiście drobiazgi, o które wszak należy kopie kruszyć.
Mam natomiast doskonałe anegdoty z brytyjskiej łżeczywistości na temat “wzruszeń popleczników Hamas”. Otóż niejaki Sadiq Khan (czyli swojski Sadyk Cham), burmistrz Londynu, wyniesiony do Izby Lordów jako Cham z Tooting, zachęca do urządzania zabaw (“rave”) w anglikańskiej Katedrze Świętego Pawła, ale nie w Wielkim Meczecie w Regent’s Park. A dalej, policja zaaresztowała demonstrantów przeciw gwałcicielom wywodzącym się spośród nielegalnych imigrantów, ponieważ … mieli zakryte twarze. Tymczasem przez półtora roku ulice centralnego Londynu były zablokowane w każdą sobotę przez zamaskowanych demonstrantów, wychwalających gwałty i mordy na izraelskich kobietach. Aresztowano wówczas kilka osób, które nieśmiało oponowały takiemu stanowi rzeczy.
Podczas demonstracji w Portsmouth, niejaki Timothy Miller, został zatrzymany przez policję za to, że zakrył twarz burką. Zatrzymany wyjaśniał, że uważa się za kobietę i przechodzi właśnie konwersję na islam. Jego wyjaśnienia zostały odrzucone i stanie przed sądem. Teraz pytanie: czy to jest postęp, że nie przyjęto jego absurdalnych wymówek, czy raczej regres?
Zapewne po rewolucji we Francji mamy już do czynienia z imago tego karalucha, na dodatek utrwalonego masowymi armiami z poboru ale ja bym tutaj jednak nie zapominał o akuszerskich wysiłkach matki wszystkich herezji.
Zaiste ci brytyjscy miłośnicy Hamasu są uroczy! Cóż, wszak wiemy że islamizacja nie będzie żadną przyczyną upadku Europy, jak roją sobie ci pocieszni “narodowcy”, wszak będzie tylko jego skutkiem.
Ale jak nas pociesza “samotnik z Bogoty”; “Współczesny świat znajduje się w stanie tak daleko posuniętego rozkładu, iż nie powinniśmy się obawiać, że się nie zawali”
Drogi Panie Amalryku,
Zabił mi Pan ćwieka tą matką wszelkich herezji. Odruchowo, pomyślałem, że to ambicja, ale to nie miałoby sensu w kontekście Pańskiego komentarza. Posilony sztuczną inteligencją, widzę, że Św. Jan Chryzostom uważał żądzę władzy za matkę herezji, a dopiero Kalwin wskazał na ambicję jako matkę wszelkiej herezji, więc jest mi bardzo wstyd za moją odruchową myśl heretycką. Tak czy owak, wyznaję, że nie rozumiem, co miał Pan na myśli.
Brytyjscy miłośnicy Hamas przechodzą sami siebie. Minister Milibanan oznajmił ostatnio, że Izraelczykom nie wolno osiedlać się w Judei i Samarii (mimo że Arabom wolno żyć w Izraelu) czyli wyznaczył im carską granicę osiedlenia pod karą sankcji, choć tym razem nie na starej granicy Rzeczpospolitej. Kiedy minister wyrośnie i stanie się Centybananem, to może zgodzi się, by Żydzi osiedlali się w innych częściach arabskiego imperium. Swoją drogą, co za chucpa.
Prosimy więcej Samotnika z Bogoty!
Fakt, trochę niejasno się wyraziłem. Za Voegelin’em uważam reformację za początek istnej inwazji gnostyckiej na cywilizację Zachodu, która współcześnie wyrodziła się nam w ohydę tzw. “naukowego obrazu świata” a z przymiotnika “naukowy” uczyniła jakiś “szibolet” wręcz do rozpoznawania istot ludzkich. A gnoza, od czasów ojców Kościoła, to matka wszystkich herezji.
Ten Banan to na serio takie ma urojenia? Żydzi, których poznałem olewają takich palantów i ich nieprzytomne wizje ciepłym moczem. Mam nadzieję, że na Negewie zgromadzili wystarczającą ilość głowic termojądrowych. Bo co do tego, że nie zawahają się ich użyć gdy arabskie czy inne szyickie hordy zechcą ich unicestwić, to nie mam wątpliwości.
Panie Amalryku,
Gnoza jako matka herezji bardzo mi się podoba. Ambicja czy żądza władzy, jako bodziec, dotyczyć może tylko teologa, a herezje powstawały nie tylko od teologicznej góry, ale także od dołu (choć zawsze ktoś musiał je sformułować, więc jednak coś jest w tej ambicji).
Banan jak najbardziej na serio. I zupełnie słusznie zarzucono mu, że ta jałowa deklaracja – sankcje przeciwko produktom z “ziem okupowanych”! – może mieć tylko negatywny wpływ na gospodarkę Juedei i Samarii, gdzie mieszka mnóstwo Arabów, a jednocześnie wzmocni antysemityzm w Anglii. Ale co jego to może obchodzić? Jego interesuje tylko wciągnięcie sztandaru na maszt.
PS do powyższego czyli Nasz Ulubiony Ciąg Dalszy „wzruszeń brytyjskich popleczników Hamas”. Oto aresztowano w nocy podejrzanych osobników: kręcili się w pobliżu amerykańskiej bazy i zachowywali dziwnie. Dziś zwolniono wszystkich za kaucją. Może są niewinni. Byli wprawdzie zamaskowani, ale nie można ich posądzać o przynależność do prawicy, więc lepiej puścić wolno. Trump jak najsłuszniej skrytykował takie folgowanie podejrzanym.
Ale to furda w porównaniu z o wiele zabawniejszymi wzruszeniami sądowymi. Oto wczoraj wyszło na jaw, że terrorysta Hamas, osobisty goryl przywódcy rzezimieszków, przemytnik broni do Gazy, podejrzany o spiski w Europie zachodniej, otrzymał azyl polityczny w Zjednoczonym Królestwie, a następnie obywatelstwo brytyjskie w przyspieszonym (jak się wydaje) tempie. Ale na tym nie koniec. Nie może być dla nikogo niespodzianką, że tego rodzaju gość jest oskarżany o wiele krwawych zbrodni. Ale od czego jest uczciwy i godny system prawny Wielkiej Brytanii, jak nie po to, by chronić dobre imię terrorystów. Brytyjski sąd udzielił mu niesłychanego, niespotykanego prawa do anonimowości na STO LAT! Dopiero pewna lewicowa gazetka niedzielna pt. Sunday Times zdołała obalić ten nieprawdopodobny przywilej, dzięki czemu nazwisko bandyty będzie mogło być ujawnione, „kiedy zakończone zostanie kryminalne postępowanie” przeciw temu świeżo upieczonemu poddanemu brytyjskiej korony.
Ech, Darek, trzeba nam było zostać terrorystami z Humus!…
Ano trzeba było, Michale, trzeba… Pomijającej wszelkie inne względy, w kominiarkach byłoby nam bardzo do twarzy.
Do twarzy czy nie, bezkarność musi być bardzo atrakcyjna dla terrorystów.
Kolejny przypis do wyczynów brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Jak już pisałem, pięciu zamaskowanych typków, aresztowanych w nocy w pobliżu amerykańskiej bazy lotniczej, zostało zwolnionych za kaucją. Niemal jednocześnie odmówiono zwolnienia z aresztu za kaucją osbnikowi, który podziurawił nożem dmuchaną szalupę, używaną przez nielegalnych imigrantów. Dodam: szalupa była pusta.
Inny “prawicowy agitator” otrzymał wyrok dwóch lat więzienia za “rzucenie plastikowej butelki w kierunku policji” oraz użycie niecenzuralnych słów pod adresem policjantów.
Dokąd uciekać? Świat jest na haku i pod kluczem.
Profesja terrorysty łączy się nieodzownie z dreszczem emocji, więc czy bezkarność istotnie bardzo im odpowiada?
A poważniej, czy cokolwiek więcej wiadomo na temat tego incydentu w pobliżu wojskowego lotniska? Na przykład na temat ich organizacyjnej przynależności, celów akcji?
Tępienie „prawicy” to zdaje się brytyjska specjalność. Rzecz jasna, podobna incydenty pojawiają się i gdzie indziej, ale jaka jest głębsza przyczyna brytyjskiego liderowania w tym zakresie. Mógłbyś to naświetlić i objaśnić?
Darek, gdzież mnie tam naświetlać. To jest znana od ponad stu lat kiereńszczyzna: Lewa wolna! Wróg jest tylko na prawicy.
Tak nie jest oczywiście tylko w Anglii. Po prostu znam to z pierwszej ręki, widzę na każdym kroku, i jest to tutaj częścią podwójnych standardów stosowanych wobec terrorystów; czyli to, co Elon Musk nazwał świetnie “two-tier Keir”. Chciałoby się powiedzieć, że gdyby lewica nie miała podwójnych standardów, nie miałaby żadnych standardów w ogóle, ale niestety ta podwójność dotyczy Torysów tak samo jak lejburzystów.
Rafał Ziemkiewicz został zatrzymany na lotnisku Heathrow przed paru laty, i nie został wpuszczony do Zjednoczonego Królestwa. Cokolwiek myślę o postawie p. Ziemkiewicza, a nie jestem jego wielbicielem, to niewpuszczenie go “za poglądy” jest absolutnym skandalem. Decyzję podjął konserwatywny rząd.
W tej chwili ma przyjechać do Londynu Australijka, Randa Abdel-Fattah, znana głównie ze świętowania masakry 7 października, jako “chwili wolności”. Chce w Anglii uczcić te chwile wolności, gwałtów, mordów i porwań. Różne koła próbują wpłynąć Home Office, by odmówiono jej wizy, ale sądzę, że minister Shabby Mahmoud wpuści ją z radością.
Osobiście, nie odmawiałbym wizy ani Ziemkiewiczowi, ani Australijce, ale taka nie jest postawa władzy, bo wróg jest tylko z prawej strony.
Nb. nowy premier przyznał dzisiaj, że Trump miał rację cały czas, wskazując na związki pięciu aresztowanych przy amerykańskiej bazie, z Iranem. Ale, hej, to są islamiści, więc trzeba być dla nich wyrozumiałym. Przecież prawdziwym wrogiem jest ten, który rzucił plastikową butelkę po wodzie w kierunku policjantów, protestując przeciw setkom terrorystów, przybywających do Anglii nielegalnie…
Michał,
Mnie się zdaje, że nie sposób wszystkiego wyjaśniać kiereńszczyzną, bo to nie wyjaśnia całkowitego zaniku prawicy, konserwatyzmu, wyraźnie obecnego przecież w Wielkiej Brytanii 40 lat temu. O naświetlenie tej kwestii mi chodziło, choć zdaję sobie sprawę, że odpowiedź może być niełatwa, niejednoznaczna lub niemożliwa.
Jest jeszcze kwestia stanu sądownictwa, bo to zdaje się sąd odpowiada za wypuszczenie terrorystów, nie zaś premier. Czy nie jest tak, że do niedawnego czasu sądy pozostawały niezależne i można było na nich polegać?
Och, zaraz wszystkiego! Nie próbowałem wszystkiego wyjaśnić, ale akurat stosunek do terrorystów, zwłaszcza arabskich, należy dokładnie do kompleksu “lewa wolna!”
Prawica nie istnieje w ogóle. To jest główny przedmiot pisarstwa Gomeza. To, co nazywamy “prawicą”, jest tylko na prawo od lewicy. W angielskim kontekście, ani Major, ani Cameron, ani Johnson, Sunak, Truss etc. nie zaliczają się do prawicy. Thatcher jest innym przypadkiem, ale też wcale niejednoznacznym. Co gorsza, ludzie wsadzani do więzienia za rzucenie plastikowej butelki, także są lewi, ponieważ są NACJONALISTAMI i to jest najgorszy aspekt tzw. dzisiejszej prawicy. Prawica, bez cudzysłowu, autentyczna prawica nie istnieje.
Stan sądownictwa… mój Boże! Nie wiem, gdzie zacząć. Sądy są opanowane przez wokery-pokery; sędzia imieniem Mohamed uniewinnia pro-palestyńskich bandytów itd. Ale nawet rzetelny sędzia ma w tym systemie prawnym wyłącznie jedną kwestię do rozważenia: czy akt był w zgodzie z obowiązującym prawem, czy nie. Ponieważ prawo jest kazuistycznie szczegółowe i idiotyczne, to rezultatem jest zwalnianie od odpowiedzialności anarchistów, którzy napadają na ludzi w imię “obrony planety”.
Jasne, że ani premier, ani minister spraw wewnętrznych nie są odpowiedzialni za decyzje niezawisłych sądów, ale są odpowiedzialni za ramy prawne, w których te sądy operują. Do niedawna mieli usprawiedliwienie, że to są prawa narzucone przez Brukselę, ale teraz już nie mają. Nie zmienia to jednak faktu, że administracyjne decyzje, np. niewpuszczenia Ziemkiewicza, są podejmowane przez polityków i politycznie motywowane.
„Lewa wolna!” — słyszałem ten okrzyk ledwie tydzień temu, po raz pierwszy w życiu, tyle że w jego naturalnym kontekście, na leśnej drożynie, nieopodal Bugu. Zatem, funkcjonuje do dziś, co mi się zdaje godne odnotowania. — Osoba, które te słowa wykrzyknęła dwukrotnie, nie znała powieści, ani autora.
Kilka tygodni temu chłop spod Gliwic, pan Józef Magiera, postanowił zaorać pługiem prawą stronę świeżo położonego asfaltu, ponieważ uważa (tego zweryfikować póki co nie sposób), że remont drogi dokonany został z naruszeniem jego własności. Spotkała go, i spotyka nadal, cała masa nieprzyjemności. M. in. zabrano mu ciągnik, a sąd (czy też inny przedmiot wymiaru niesprawiedliwości) orzekł, że może tę ruchomość zwrócić właścicielowi, jeżeli ten wykaże przydatność traktora do pracy w polu. Pan Magiera określił, to co go spotkało, mianem bolszewizmu i dodał: To, co wykonałem, to była obrona własnej ziemi, a to, co oni pokazali, to znaczy, że państwo jeszcze nie jest demokratyczne.
Człowiek współczesny, jak widać na powyższym przykładzie, jest wielce zagubiony, tyle że przyrodzona prawość nie pozwala mu całkowicie pogodzić się z opresją. Pan Magiera pozostawił lewą stronę wolną, ale tu akurat decydowały wyłącznie prawa geodezji.
Pomiędzy Thatcher a licznymi lewicującymi następcami jest jakościowa różnica, z czegoś wynikła? z Maastricht, upadku komunizmu, czy jakiegoś innego powodu? Tak czy siak, prawa strona została gruntownie zaorana, i chyba powinny być tego jakieś widoczne przyczyny?
Kiedy p. Magiera doczeka się demokracji, to już będzie mu wolno tylko piać na jej cześć, a nie psioczyć i wyzywać od bolszewików.
Różnica między Margaret Thatcher i jej następcami jest taka jak między Immanuelem Kantem i kanciarzami.
A z czego ta różnica wynika według Ciebie?
Darek, obawiam się, że albo nie rozumiem pytania. albo nie potrafię na nie odpowiedzieć. Z czego wynika różnica między rowerem i drzewem?
Margaret Thatcher była konserwatystką, a jej poprzednicy i następcy Torysami. Taka jest różnica, ale z czego ona wynikła? Chyba nie umiem odpowiedzieć. Z genów? Raczej nie. Z wychowania? Też chyba nie.