Najnowsze komentarze

III Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski.

Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres.

Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce:

1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania?

2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki?

3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych?

Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie.

II Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza.

Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania:

1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem?
Jakie były Pana/Pani refleksje związane z lekturą książek Mackiewicza?

2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie?

3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku?

Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału.

Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność?

2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej?

3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze?

4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin?

5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony?

6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku:

Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012!

Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012?




Nie wiadomo dokładnie, kiedy miało miejsce owo spotkanie, ani nawet gdzie. Pomiędzy grudniem 1942 i grudniem 1943 roku spotkali się dwaj agenci. Jeden miał kryptonim Eryk, a drugi Glan. Spotkanie odbyło się najprawdopodobniej w Londynie, choć być może w Cambridge. Zaaranżowała je Edyta Tudor-Hart, de domo Suschitzky, austriacka żona brytyjskiego komunisty i wzięty fotograf. Ta sama Edyta Tudor-Hart, która poleciła gpu młodego absolwenta uniwersytetu w Cambridge Kima Philby. Ale do komórki szpiegowskiej, której Philby był głównym ogniwem, wrócę za chwilę, teraz zajmijmy się tylko Erykiem i Glanem.

Eryk nie ufał angielskim towarzyszom, ale ufał Edycie, bo była jego kochanką. Edyta miała związki z sowieckim szpiegostwem od połowy lat dwudziestych, więc Eryk, będąc ideowym komunistą, mógł darzyć ją zaufaniem. Od 1941 roku pracował w Laboratorium Cavendish w Cambridge, jako asystent francuskiego fizyka Hansa Halbana, który prowadził badania nad reaktorem atomowym i kontrolowaną reakcją łańcuchową. Jako wybitny fizyk nuklearny, Eryk prędko znalazł się w samym sercu brytyjskich wysiłków nad budową bomby atomowej i był informowany szczegółowo o postępach równoległego programu amerykańskiego pod nazwą Manhattan Project. Po kilku miesiącach przekazał pierwsze informacje sowietom poprzez Edytę.

Zaskoczeni jakością i wagą otrzymanego materiału, a także pod wrażeniem faktu, że Eryk odmówił jakiejkolwiek zapłaty za swe usługi, moskiewscy szefowie zażądali od Edyty, by zaaranżowała spotkanie z ich człowiekiem. Eryk wykręcał się długo, tłumacząc, że angielscy towarzysze są bardzo niedyskretni i spotkanie może go skompromitować. Zgodził się jednak w końcu, otrzymawszy zapewnienie, iż przedstawiciel nkwd nie jest angielskim towarzyszem. I tak doszło do spotkania z Glanem.

W wojennym Londynie, w atmosferze paranoicznego lęku przed szpiegami, Eryk rozmawiał z Glanem przez półtorej godziny. Zgodził się przekazywać nkwd wszystkie materiały dotyczące programu nuklearnego, które przejdą przez jego ręce, a zwłaszcza biuletyny na temat postępów Manhattan Project. Glan raportował swym zwierzchnikom: „Eryk twierdzi, że Amerykanie są bardzo zaawansowani. Podczas naszej rozmowy, nie było potrzeby nazywania rzeczy po imieniu, ale Eryk rozumie dla kogo zgodził się pracować.” Eryk ponownie odmówił przyjęcia zapłaty za informacje.

Odtąd trzy razy w tygodniu, młody naukowiec wybierał się do Londynu, gdzie stawiał umówiony znak w książce telefonicznej w określonej budce. Spotykał się w wyznaczonym miejscu i oddawał tajne materiały wprost w ręce sowieckich szpiegów. Do przekazywania notek i wiadomości niezwiązanych bezpośrednio z postępami programu atomowego używano „białego” rzekomo emigranta rosyjskiego, dentysty o nazwisku Schkolnikoff. nkwd było tak zdumiewająco pewne siebie, że nawet w wypadku tak ważnego źródła nie uważało za konieczne użycia bardziej skomplikowanych, ale mniej narażonych na wykrycie metod przekazywania materiałów.

Jak było to możliwe? Z jednej strony, nie sposób wystawić sobie bezkarnej łatwości, z jaką sowieckie służby poruszały się po wojennym Londynie, a z drugiej, trudno sobie wyobrazić, żeby pracownicy jednego z najbardziej tajnych laboratoriów w II wojnie światowej nie byli poddawani szczegółowej inwigilacji. Rzecz w tym, że byli. Zachodnie służby wywiadowcze wiedziały o istnieniu Eryka i Tiny, i Liszta, i wielu innych szpiegów, którzy przekazywali tajne informacje sowietom – tylko jakoś nie mogły ich złapać. Liszt, członek partii komunistycznej od 1937 roku, pracował w brytyjskim Foreign Office, a następnie od 1942 roku w MI6 i w Bletchley Park – najbardziej tajnej organizacji brytyjskiej podczas wojny – został zdemaskowany jako John Cairncross w roku 1951, nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia. Jego nazwisko zostało oficjalnie dołączone do „piątki z Cambridge” dopiero po rewelacjach Gordiewskiego z lat 90. Tina, przekazywała tajemnice sowieckim agencjom od 1937 do 1977 roku. Zdemaskowana w 1992 roku przez Mitrochina jako Melita Norwood, żyła sobie spokojnie w podmiejskim domku do późnej starości. W 1999 roku rząd brytyjski ogłosił, że postawienie jej w stan oskarżenia „nie służyłoby sprawiedliwości”.

Ale wróćmy do Eryka. Wiemy o nim więcej, ponieważ kolejny sowiecki uciekinier wywiózł na Zachód następną porcję notatek z archiwów z przyczynkami do historii sowieckiego szpiegostwa. I tak po raz pierwszy dowiadujemy się, że Eryk to był kryptonim austriackiego fizyka arystokratycznego pochodzenia, Engelberta Brody. Broda umarł w Wiedniu w 1983 roku, otoczony zasłużoną chwałą wybitnego naukowca i wykładowcy uniwersyteckiego. Był aktywnym uczestnikiem ruchu Pugwash, międzynarodowej konferencji naukowców, domagających się nuklearnego rozbrojenia Zachodu. Mnie interesuje jednak bardziej, że kiedy Broda przybył do Londynu w 1938 roku, to był już zdecydowanym i jawnym komunistą.

MI5 czyli brytyjski kontrwywiad, interesował się Brodą od momentu jego pojawienia się na wyspach. W jego teczce znaleźć można wycinek z Timesa z 1931 roku na temat zabójstwa niemieckiego komunisty w Wiedniu, ponieważ młody Broda był wplątany w tę sprawę, jako podejrzany sowiecki kurier. MI5 umieściło go zatem z miejsca pod dyskretną obserwacją i doszło do wniosku, że Broda był jednym z przywódców austriackich komunistów w Wielkiej Brytanii. W grupie tej znajdowali się także Tudor-Hart i Litzi Philby, austriacka żona Kima. MI5 otwierało listy Brody, podsłuchiwało jego rozmowy telefoniczne, aresztowało go nawet na krótko w 1939 roku i dokonało rewizji w jego mieszkaniu – bez rezultatu. Kiedy w 1941 roku zaproponowano Brodzie posadę u boku Halbana w Cavendish Laboratory, opozycja ze strony MI5 została zignorowana. Rządowy Departament Badań Naukowych zadeklarował, że „wymagania Departamentu są ważniejsze niż obiekcje w kwestiach bezpieczeństwa”. Przypominam, był rok 1941 i Wielka Brytania była zaangażowana w wojnę.

Agenci MI5, pomimo oczywistej porażki, nie przestali wykonywać swojej pracy, i obserwowali Brodę nadal. Zwerbowali w tym celu człowieka z otoczenia Brody i Tudor-Hart, agenta o pseudonimie Kaspar, którego prawdziwe nazwisko nie zostało ujawnione do dziś. Kaspar już w grudniu 1943 roku raportował, że Broda jest wplątany w szpiegostwo przemysłowe, ale nie zdołał zdobyć żadnych dowodów. W wyniku jego doniesień, aresztowano w 1946 roku Allana Nunn May, naukowca z Cavendish, blisko zaprzyjaźnionego z Brodą, a jeszcze bliżej z jego pierwszą żoną, Hildegardą. Nunn May przyznał się do szpiegostwa na rzecz sowietów, ale nie wydał Brody. Kaspar raportował do MI5: „Broda nie miał żadnej opinii na temat aresztowania, wyraził tylko zdziwienie, że takie oskarżenie prowadzi do sprawy sądowej.” Czego się spodziewał? Zsyłki do łagru? Wkrótce jednak, Broda wyjechał. Nie, nie na ciężkie roboty, ale na wakacje, by już nigdy nie powrócić do Wielkiej Brytanii. W 1948 roku pojawił się w okupowanym przez sowieciarzy Wiedniu i tam już pozostał.

Historia Engelberta Brody vel Eryka nie jest tylko ciekawym przyczynkiem do tajnej wojny szpiegowskiej, odbywającej się pomiędzy sowietami a wolnym światem. Jest znamienna, ponieważ pokazuje niewiarygodny stopień infiltracji brytyjskiego aparatu państwowego przez sowieckie służby. Kiedy Peter Wright zwrócił się do Margaret Thatcher z ostrzeżeniem na temat sowieckiej infiltracji w MI5 i MI6, Thatcher przekazała jego uwagi szefom wywiadu i kontrwywiadu, a ci wystawili sobie laurki pełnej „błagonadiożnosti”. Wright miał wrażenie, że pracował w organizacji nie tyle infiltrowanej, co kierowanej przez wroga. Co prowadzi mnie do postaci Glana.

Do dziś nie wiadomo, a w każdym razie nigdzie nie opublikowano, kto ukrywał się pod tym kryptonimem. Był to najwyraźniej ważny agent, któremu enkawudziści ufali bardziej niż innym członkom rozległej sieci szpiegów z Cambridge; wiemy tylko, że nie był Brytyjczykiem. Będziemy musieli czekać na kolejnego „uciekiniera” z sowietów, żeby rozwiązać tę zagadkę. Generalnie, schemat jest taki, że kontrwywiad brytyjski wie doskonale, kto jest zdrajcą, ale nie ogłasza tego, tylko czeka na sowieckie wystąpienie. MI5 miało w wielu wypadkach wystarczające dane do aresztowania agentów, ale nie robiło tego z nieznanych przyczyn. I tak już w 1941 roku były sowiecki szpieg, Walter Krywitzki, dostarczył informacji, które mogły zdemaskować Macleana i Philby’ego, ale Krywitzki został znaleziony w pokoju hotelowym z trzema notkami samobójczymi, a Philby i Maclean operowali nadal. W 1945 roku, Konstantin Wołkow, zaoferował brytyjskiemu konsulowi w Konstantynopolu 250 nazwisk sowieckich agentów w Zjednoczonym Królestwie, ale wiadomość o tym przesłano najpierw Philby’emu, w rezulatcie czego Wołkow zginął w męczarniach. Po ucieczce Macleana i Burgessa do Moskwy, Angleton zażądał od Brytyjczyków aresztowania Philby’ego, ale mu odmówiono. Nie dość na tym, Harold Macmillan, późniejszy premier, ogłosił w Parlamencie, że Philby nie jest „trzecim człowiekiem” (nie było wówczas jeszcze mowy o „piątce”). W 1961 roku z nowymi oskarżeniami pod adresem Philby’ego wystąpił Anatolij Golicyn, ale Philby był nadal nietykalny. Kiedy izraelska dziennikarka Flora Salomon otwarcie opowiadała o tym, jak Philby próbował zwerbować ją dla sowietów, wysłano w celu jej przesłuchania, Victora Rothschilda, przyjaciela Blunta i Burgessa, przez wielu uważanego za kolejnego członka „piątki z Cambridge”, która naprawdę była siecią, a nie komórką. Pomimo potwierdzenia oskarżeń, nadal nie aresztowano Philby’ego, ale w zamian wysłano do Bejrutu jego przyjaciela, Nicolasa Elliotta, żeby „wypytał” zdrajcę, co i jak. Elliott raportował później, że Philby był poinformowany zawczasu o jego przybyciu… Ostrzegany i ochraniany z wszystkich stron, czmychnął do sowietów dopiero w 1963 roku.

Sir Anthony Blunt, który zwerbował większość „piątki z Cambridge”, przyznał się do szpiegowania na rzecz sowietów już w 1951 roku, ale jego zdrada była „tajemnicą państwową”, aż do czasu gdy do władzy doszła Margaret Thatcher w 1979 roku. Królowa odebrała mu tytuł szlachecki i to była jedyna przykrość, jaka go spotkała. Oficerowie przesłuchujący Blunta, doszli do wniosku, że jego zeznania wskazują na istnienie innych agentów na najwyższych szczeblach władzy. Zwrócili się ze swymi podejrzeniami do szefa MI5 Rogera Hollisa, który nie uznał ich za uzasadnione. W kilka lat później Peter Wright zidentyfikował Hollisa jako sowieckiego agenta. Hollis został prawdopodobnie zwerbowany w latach 30. w Chinach przez znaną agentkę Kominternu, Agnes Smedley, bądź przez osławionego agenta czeki, Richarda Sorge (Sorge nabierze legendarnego statusu wśród lewicowej młodzieży zachodniej w latach 60., a jeszcze później dorobi się prlowskiego komiksu). W 1945 roku, Hollis zgłosił się na ochotnika do przesłuchań Igora Guzienki w Kanadzie. Guzienko, którego rewelacje doprowadziły m.in. do aresztowania małżeństwa Rosenbergów, wyrażał później zdziwienie, że młody oficer brytyjski unikał pokazania swej twarzy i był najwyraźniej w przebraniu. Hollis obawiał się, że Guzienko mógł mieć dostęp do akt agentów sowieckich na Zachodzie. W rezultacie udziału Hollisa w przesłuchaniach, znany nam już przyjaciel Brody, Allan Nunn May, nie został pozytywnie zidentyfikowany przez kolejny rok. Nie muszę dodawać, że Hollis nie został nigdy postawiony w stan oskarżenia.

Głęboka infiltracja brytyjskiego aparatu państwowego przez sowiety jest zazwyczaj zbywana z lekceważeniem w tym kraju. – No, i co im z tego przyszło? – mówią znawcy – Komunizm przegrał na całej linii, a sowiety rozleciały się na kawałki. – Takie podejście mogłoby być uzasadnione, gdyby nie ten drobiazg, że gigantyczna piąta kolumna zmontowana, nie tylko przecież w Zjednoczonym Królestwie, ale także w Ameryce, we Francji i nade wszystko w Niemczech, składała się głównie z agentów wpływu. Broda narażał się krótko jako agent Eryk, a potem działał z uporem przez wiele lat na rzecz jednostronnego rozbrojenia Zachodu.

Szpiegostwo jest swoistą grą, w której stawką jest nie tylko informacja, ale także przekonanie przeciwnika, że informacje, które otrzymuje są prawdziwe, że jego postrzeganie rzeczywistości jest słuszne. Stąd ogromna waga, jaką sowieci zawsze przywiązywali do agentury wpływu, ale także do wielkich operacji, które mają polityczny raczej niż wywiadowczy sens; operacji, którym wzór dał osławiony „Trust”. Skoro jednak piąta kolumna pozostaje niewykryta, to nie jest nadużyciem podejrzenie, że operuje nadal w krajach Zachodu; a jeśli tak jest, to wydaje się całkiem prawdopodobne, że jej zadaniem było i jest podtrzymywanie przekonania o upadku komunizmu i rozpadzie sowietów.

Musimy jednak poczekać, aż kolejny były agent wyjedzie na Zachód z dalszymi rewelacjami, kolejny -iewski, -ochin czy -iliew wywiozą notatki szczegółowo wybrane do konsumpcji na Zachodzie i kolejny profesor z uniwersytetu w Oxford albo Cambridge zbuduje na tym swą akademicką karierę. Czy jest aż taka wielka różnica między Brodą a nimi? Broda nie brał za swą pracę pieniędzy.



Prześlij znajomemu

4 Komentarz(e/y) do “Fizyk, fotograf, dentysta, szpieg”

  1. 1 MirekD

    Przygnębiajay tekst. Myślę, że do dzisiaj jest to problem, polegajay na tym ( może naiwnie) że zachodnie spec służby pracują etatowo. Co oznacza, że odwala sie 8 godz, i idzie do domu, w duchu – jak najmniej komplikacji. Sovieckie były zadaniowane i tam sie liczyły i liczą nadal efekty „pracy” z tego są rozliczani w sposób najbardziej poważny! Przypomina mi sie „asysta” w „rozpracowaniu” pewnego agenta w latach 80′ służb PRLu w Nowym Jorku, przez tamtejsze FBI, Kiedy już było „po wszystkim” naiwnie zapytałem co z nim zrobia – powiedzieli, że bedą mu ewentualnie utrudniac otrzymanie obywatelstwa USA, nic więcej! Dziś jak wiem ma jednak obywatelstwo i jest „szanowanym” buisnesmanem.

  2. 2 michał

    Ludzie tacy jak Angleton albo Bagley nie pracowali etatowo, nie odwalali chatury od 9 do 5, więc zarzucono im amatorstwo. Philby i spółka pracowali dla „wielkiej idei”, więc byli lepsi od innych. Pracowali od rana do nocy dla dobra Stalina i jego następców, więc wszystko można im wybaczyć, „zdradę i kłamstwo, i grzech”.

  3. 3 RyszardT

    Ponadto amerykańskie specsłużby aktywnie niszczyły antykomunistyczne organizacje emigracyjne polskie, takie jak KNAPP (Komitet Narodowy Amerykanów Pochodzenia Polskiego), będąc skutecznie zdezinformowanymi przez wysoko postawionych członków organizacji afiliowanych przy KP USA. KNAPP był uznawany za „organizację pronazistowską [profaszystowską]” (!), a jego członkowie obserwowani pod podejrzeniem o agenturalność względem państw „Osi”.

    Podobno George Orwell nazwał komunistyczne państwo w „1984” „Oceanią”, a „ideologię” ENGSOCEM ze względu na cenzurę wojenną, która zakazywała krytycznego pisania o sojusznikach.

    @ Mirek D

    Szanowny Panie, toż sowieci to byli najpierw: sojusznicy w walce z wrażym „faszyzmem”, potem partnerzy, z którymi trzeba negocjować o tym a o tamtym i coś dać w zamian za sojusz, a teraz to normalni inwestorzy zagraniczni, którym nie w głowie przecież szpiegowanie ani jakiekolwiek inne działanie na niekorzyść USA czy UK !

  4. 4 michał

    … czyli (jak byłby powiedział Józef Mackiewicz): lewa wolna! Wróg jest tylko na prawicy.

    Jednakże o ile o tzw. agenturze wpływów wszyscy wiedzą i pisują o tym nawet w salonie24, to stopień infiltracji służb wywiadowczych nie jest powszechnie znany ani doceniany.

Komentuj





Language

Nowe książki Wydawnictwa Podziemnego, już w sprzedaży:


Zamów tutaj.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.

H
1946. Powieść.

Książki Wydawnictwa Podziemnego

Zamów tutaj:



J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja