Najnowsze komentarze

III Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski.

Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres.

Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce:

1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania?

2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki?

3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych?

Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie.

II Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza.

Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania:

1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem?
Jakie były Pana/Pani refleksje związane z lekturą książek Mackiewicza?

2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie?

3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku?

Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału.

Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność?

2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej?

3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze?

4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin?

5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony?

6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku:

Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012!

Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012?




Drogi Panie Michale,

zupełnie nie przejmuję się koronawirusem i innymi historyjkami Światowego Ministerstwa Prawdy. Więcej ludzi na świecie umiera codziennie na powikłania po zwykłej grypie albo dławi się śmiertelnie przy jedzeniu czy ze śmiechu. A ilu ludzi umiera na zakażenia w szpitalach, do których przyszli, by ratować zdrowie – tylko w USA jest to 100 tys. rocznie. Ilu bliźnich kona z powodu niedożywienia? Wojen? Wypadków samochodowych? Obecną panikę wywołują celowo niemiłościwie nam panujące bydlaki i durne media. Po co? Bo lud powinien żyć w strachu, wtedy łatwiej się nim rządzi, można wprowadzać prawa, których nie dałoby się wprowadzić w stanie tzw. normalnym, można przekłuć ogromną bańkę na wszystkich aktywach i wywołać konieczną już recesję, odwraca się uwagę od rzeczy istotnych. Narracje o diabłach i ogniu piekielnym, Żydach przerabiających gojowskie pacholęta na macę, o UFO, terrorystach itp. już się zużyły, nie wierzą w nie nawet grzeczne dzieci, więc trzeba było stworzyć nowe straszaki, wykorzystując cwane zagranie Chińczyków, którzy swoje problemy społeczne, gospodarcze i z Trumpem postanowili załatwić działającym selektywnie na populację wirusem. Śmierć kilkudziesięciu nawet tysięcy gerontów i chorowitych okazów naszego żałosnego gatunku specjalnej szkody nie czyni, a wręcz przeciwnie – patrząc z punktu widzenia systemu emerytalnego i „opieki” medycznej. Podczas recesji dodatkowo kilkaset tysięcy załamanych nieudaczników popełni samobójstwo, tyle samo popadnie w depresję i też będzie siedzieć cicho łykając opiumaty. Kto na tym wszystkim zyska? Rządy, bo ograniczą wolność obywatelom, zamkną im gęby, zabronią posługiwania się gotówką, opodatkują depozyty w bankach, część pieniędzy ukradną na ratowanie systemu, i dodatkowo okradną poprzez inflację, ograniczą swobodę przemieszczania się i wypowiedzi, niepokornych zamkną w domach i obniżą im rating (jak w Chinach) a tych bardziej krnąbrnych w obozach reedukacyjnych; później wprowadzą zakaz posiadania złota, broni palnej, tytoniu itp. wolnościowych artykułów, a na koniec zaczipują ludzkość jak jakieś krowy albo świnie i każą obowiązkowo szczepić na wszystkie choroby, stare i nowe, już nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Bez książeczki szczepień nie pojadę nie tylko do Grecji, ale nawet do Parzęczewa. Za krytykę władzy blokada konta w banku i nawet fajek człowiek w kiosku nie kupi, bo przecież gotówka zabroniona. Na to nawet sowiety nie wpadły. I lud przyjmie wszystko z pokorą, wdzięcznością i zrozumieniem, bo przecież to wszystko dla jego dobra. O jacy dobrzy władcy! Precz z gotówkowymi anarchistami i przestępcami! Precz z gotówkowymi roznosicielami wirusów! Wtedy wkroczymy z dzisiejszego miękkiego komunizmu (lewactwa?) zachodniego w komunizm chiński, o czym marzą Makrony, Merkele, Obamy, Sandersy i inne kryptokomunistyczne (lewackie?) dziadostwo, dotychczas zazdrośnie spoglądające na awangardowe poczynania ludowych Chin w zakresie kontroli obywateli. Oczywiście tzw. ludzkość na nic lepszego niż bat i chomąto nie zasługuje, skoro politycy jeszcze nie wiszą na latarniach od Tokio do Londynu i dalej, do Waszyngtonu. Gorzej, że mnie się dostanie rykoszetem, ale ja mam tę szczególną właściwość, że szybko się regeneruję i radzę sobie całkiem dobrze z państwowym oprawcą – bo przynajmniej tutaj, w tym teoretycznym państewku w niedorzeczu Odry i Wisły zawsze był, jest i będzie burdel, a moja bezczelność i niesubordynacja wobec biurwy są dla samej biurwy niewyobrażalne, więc niejako te cechy dla niej nie istnieją, co pozwala mi robić rzeczy, o których tzw. inteligentom, tudzież innym wyznawcom „prawa”, a nawet prolom się nie śniło. (A ktoś ze mną to „prawo” konsultował? A czy nie jest przypadkiem tak, że z założenia w demokracji to rząd i biurwa ma słuchać mnie, a nie ja ich?). Nie żal mi klasy średniej i wspomnianej tzw. inteligencji, bo przez umysłowe lenistwo, nieuctwo i grzech zaniechania oporu czy chociażby nieposłuszeństwa sami skazują się na zniewolenie i nadają się wyłącznie do eksploatacji; zamiast oglądać Netflixa, brać kredyty i czytać nieudolne wypociny niejakiej Olgi Tokarczuk czy innych systemowo ważnych grafomanów-propagandzistów, powinni się samoedukować i myśleć. Ich wybór, każdy ma to, czego chce i na co zasługuje.

Koronawirus jest znakomitym pretekstem do zrobienia małego finansowo-gospodarczego resetu. Spodziewałem się tego od dawna, więc byłem przygotowany. Nie spodziewałem się tylko, że wykorzystają wirusa, stawiałem raczej na konflikt zbrojny w imię oczywiście szerzenia pokoju i demokracji. Ale wirus jest tańszy od rakiet, nie zniszczy infrastruktury i nie trzeba szukać winnego, głupki w mundurach nie zginą więc nie trzeba się tłumaczyć przed społeczeństwem. I znowu, jak przy każdej tego typu recesyjnej okazji, klasa średnia zostanie okradziona – jedni w panice sprzedadzą tanio aktywa kupione na górce, inni stracą pracę i w konsekwencji zakredytowane domy, samochody itp. dobra, a ujemne stopy procentowe i inflacja dopełnią rabunek do końca. Zarobi na tym jak zwykle parę procent co bardziej bystrych i cierpliwych, oraz oczywiście ci, którzy to wszystko leszczom urządzili. Ja należę do tych paru procent, sprzedałem na czas prawie całe USA i eurokołchoz, teraz spokojnie skupuję akcje rosyjskich spółek naftowych i gazowych oraz trochę tureckich aktywów – jest to „Operacja Wokulski” albo „Operacja Lalka”; za jakiś czas, gdy już ogłoszą koniec świata wchodzę na rynki azjatyckie, a potem to już tylko willa na Capri albo Mykonos, które całe będą moje, jak już zbankrutowane Włochy i Grecja zaczną wyprzedawać ziemię. Wtedy, Panie Michale, zrobimy sobie szaloną imprezę i ustanowimy królestwo Capri i Mykonos, i będzie to monarchia absolutna.

Zdumiewa mnie tylko poziom donosicielstwa wśród tubylców. Bo że Szwajcarzy, Niemcy czy Skandynawowie są urodzonymi kapusiami i wyzbytymi indywidualizmu durniami to wiedziałem, ale Polacy wydawali mi się mniej skłonni do umysłowej urawniłowki i donosicielstwa. A tu się okazuje, że donoszą na sąsiada z bloku, który kichnął za ścianą, na sąsiadkę, która pół roku temu wróciła z Włoch i na pewno zaraża, na grupkę młodzieży, która nielegalnie się zebrała przy trzepaku i manifestuje swoją beztroskę. Obrzydliwe. Oczywiście zaraz w takiej sytuacji pojawiają się dzielne kundle systemu przebrane w mundury policji i karzą mandatami, bo niestety, póki co, nie mogą jeszcze rozstrzelać wrogów ludzkości na miejscu. Takie zdarzenia, opisane w internecie, są licznie komentowane przez czytelników, z których zdecydowana większość domaga się surowego ukarania winnych, z karą śmierci włącznie – to nie żart, Panie Michale, są takie komentarze. Strach zakasłać, bo zamkną człowieka. I jak tu się dziwić Niemcom i innym sowietom, że zachowywali się parszywie wobec bliźnich i ulegle wobec władzy, skoro wystarczy odrobina propagandy, by i dzisiaj, w dobie powszechnie dostępnej wiedzy z człowieka zrobić bydlę. Ludzie to istoty ohydne, z wyjątkiem pięknych pań oczywiście (nie muszą być mądre, uroda rekompensuje większość mankamentów).

Byłem w sklepie za lasem, gdzie zwykle robię zakupy – wszystko jest, normalnie, jak w Pewexie za poprzedniej komuny. Dobre zaopatrzenie (póki co), to jedyna przewaga komuny obecnej. (Tak w ogóle, to chyba zrezygnuję na przyszłość z określenia „komuna” w odniesieniu do bywszych i współczesnych systemów/poglądów/ludzi etc., zastępując je słowem „lewactwo” we wszystkich deklinacjach. Komuna to historycznie jednak przede wszystkim wspólnota, mniejsza z tym czy pierwotna, czy chrześcijańska, oparta na akceptowanych przez wszystkich członków zasadach i dobrowolna; „lewactwo” zaś rymuje się z „robactwo”, i to jest właściwy rym dla tego dziadostwa).

Czy zwrócił Pan uwagę, że nagle klimat przestał się ocieplać, a to przecież największe zagrożenie dla ludzkości i planety w ogóle? Że Greta Thunberg szczęśliwie zniknęła? (może w końcu zamknęli ją w psychiatryku, gdzie jej miejsce, i kończy tam specjalną podstawówkę). Że terroryści porzucili robotę i dobrowolnie poddali się kwarantannie? (pewnie siedzą teraz w meczetach i strugają bomby czekając na lepsze czasy). Chłopaki z ISIS pewnie zalesiają pustynię z braku lepszych zajęć. A Putin? Co ten drań robi? Co znowu knuje? Pewnie złośliwie odśnieża Kamczatkę i wrzuca śnieg do oceanu, żeby podnieść poziom wody i zatopić Kalifornię. Wszystko przez niego. Ta ropa taka tania też przez niego. Jak tu żyć?

Ciekawe, że największe problemy z wirusem w eurokołchozie mają kraje, które stały i stoją na krawędzi bankructwa. Jakieś Włochy, jakaś Hiszpania. Ale pewnie to tylko moje zmyślone korelacje, zupełnie bezpodstawne.

Tak się zastanawiam, czy Amerykanie będą musieli się dogadać z Rosją, bo sami Chińczyków nie pokonają, a to przecież Chiny, nie Rosja, są największym problemem USA. Rosja nie szykuje się na nowego hegemona, a kitajce i owszem. Hm, czy może jednak Rosja jest do pożarcia przez ChRL i USA? Ciekawie, ciekawie się robi.

Jak powiedział Perykles, „Nie znamy przyszłości, ale musimy być na nią przygotowani”. Ja jestem pewien, że będzie jak u Orwella i Huxleya już za parę lat. Trzeba się przygotować, bo przed nami parę dekad lewacko-ekologiczno-pseudokapitalistycznego zamordyzmu, w czasie którego będziemy z rozrzewnieniem wspominać szeroki zakres swobód obywatelskich w czasach PRL-u a nawet stanu wojennego.

Wszystkiego dobrego!

T.

PS. W sklepiku za lasem zabrakło mojej ulubionej pizzy. Jednak koronokryzys.



Prześlij znajomemu

50 Komentarz(e/y) do “List z Niedorzecza (w czasie zarazy)”

  1. 1 michał

    Jako kodycyl do wspaniałej tyrady z Niedorzecza, pozwolę sobie przytoczyć fikcyjny list do pracowników, który krąży po Wielkiej Brytanii, po ostatnich posunięciach rządowych. List ten zawiera mnóstwo nieprzetłumaczalnych kalamburów, ale, zważywszy powszechną znajomość języków obcych wśród podziemnych czytelników, myślę, że wart jest przytoczenia in extenso:

    EMPLOYEE NOTICE

    Due to the current financial situation caused by the Corona Virus and slowdown in the economy, the Government has decided to implement a scheme to put workers of 50 years of age and above on early, mandatory retirement, thus creating jobs and reducing unemployment.

    This scheme will be known as RAPE (Retire Aged People Early).

    Persons selected to be RAPED can apply to the Government to be considered for the SHAFT program (Special Help After Forced Termination).

    Persons who have been RAPED and SHAFTED will be reviewed under the SCREW program (System Covering Retired-Early Workers).

    A person may be RAPED once, SHAFTED twice and SCREWED as many times as the Government deems appropriate.

    Persons who have been RAPED could get AIDS (Additional Income for Dependents & Spouse) or HERPES (Half Earnings for Retired Personnel Early Severance).

    Obviously persons who have AIDS or HERPES will not be SHAFTED or SCREWED any further by the Government.

    Persons who are not RAPED and are staying on will receive as much SHIT (Special High Intensity Training) as possible. The Government has always prided themselves on the amount of SHIT they give our citizens.

    Should you feel that you do not receive enough SHIT, please bring this to the attention of your TD, who has been trained to give you all the SHIT you can handle.

    Sincerely,

    The Committee for Economic Value of Individual Lives (E.V.I.L.)

    PS – Due to Corona Virus, recent budget cuts and the rising cost of electricity, gas and oil, as well as current market conditions, The Light at the End of the Tunnel has been turned off.

  2. 2 Andrzej

    I to by było na tyle
    (jak kończył się wykład „mniemanologii stosowanej” w pierwszym peerelu).

  3. 3 michał

    Chyba potrzebuję Wysokiej Intensywności Specjalnego Szkolenia… WISS? Eeee, to jakoś nie brzmi.

  4. 4 Andrzej

    A co Pan powie Panie Michale na High Intensity Special Training for Everlasting Roll of Intense Amalgamation? Czy to ma jakiś sens? Słabo znam angielski, niestety.

  5. 5 michał

    Nie wiem, Panie Andrzeju, doprawdy. Wydaje mi się, że cała ta chrlowska heca powoduje, że popada Pan w histerię. Niech się Pan poprawi, bo jak nie, to latają nadal samoloty do Wuhan.

  6. 6 Andrzej

    Na to wygląda. Wracam do swojej nory. My tu gad, gadu a tymczasem zbliża się światowy szczyt i to G20 (wideokonferencja. Że też nie mogli na to wpaść wcześniej, nie byłoby może Thunberg). Ciekawe czy ktoś ma asa w rękawie?

  7. 7 michał

    Nawet nie wiedziałem, że G-string-20 już tuż, tuż. Teraz z ekscytacji nie będę mógł zasnąć.

    Bo sojusz wielkich – to nie zmowa,
    To przyszłość świata – wolność, ład!
    Przy nim i słaby się uchowa
    I swoją część otrzyma – strat.

    Czerwony świt się z nocy budzi.
    Z woli wyborców odszedł Churchill.
    A tam transporty żywych ludzi,
    A tam obozy długiej śmierci

  8. 8 Andrzej

    To już dzisiaj, wydanie specjalne.

    The rich man stands in front of me,
    The poor man behind my back.
    They believe they can control the game,
    but the juggler holds another pack.

  9. 9 tomasz

    Panie Tomaszu Marku,
    Martwię się o Pana. Czy las, przez który Pan musi przejść do sklepu jest państwowy, czy prywatny? Jeżeli prywatny, jest Pan na legalu, ale jeżeli państwowy, to może Pan trafić na patrol MO i zapuszkują Pana za uporczywe łamanie dekretów. Nie po to władza ludowa zarywa nocki tworząc mądre prawo, żeby jakiś smętny aspołeczny luj narażał miliony obywateli na ryzyko zarażenia wiadomym wirusem.
    Mam to szczęście, że otaczają mnie tylko prywatne lasy, więc chodzę sobie dokąd chcę.

  10. 10 michał

    Panie Andrzeju,

    Ale Peter Gabriel (choć go lubię) jest tak dalece na lewo, że Trocki byłby go oskarżył o lewicowe odchylenie.

    Panie Tomaszu,

    Czyżby ormo nie patrolowało prywatnych lasów? Co za niedopatrzenie.

  11. 11 tomasz

    Panie Michale,
    łormo jeszcze się nie ujawniło. Tkwio jescy w konspiracji. Przynajmniej u nas w górach. Śwagier m0 trzy psy, więc strachu nimo. W każdym domu jest przynajmniej jedna piła motorowa. Do ścinania smreków w lesie, rżnięcia drewna, itp. No ale jak się jaki łormowiec nawinie, to nikt nie będzie przerywał pracy i o nieszczęście łatwo.

  12. 12 michał

    Pański szwagier ma trzech milicjantów?!? Ach, rozumiem… w sensie, że ma ich w kieszeni, tak?

  13. 13 tomasz

    Zapytam śwagra, gdzie ich trzymo. Jeden, taki mały kundel jest sakramencko groźny…

  14. 14 tomasz

    „Ogólna liczba zgonów we Włoszech w 2020 roku, do 21 marca włącznie, wynosi 135 589. Jeśli podzielimy liczbę zgonów przez 81 dni, które upłynęły od 1 stycznia, daje nam to 1 674 zgony dziennie, 50 218 miesięcznie. W 2018 roku w miesiącu umierało średnio 52 tys. osób. Średnia miesięczna w 2020 roku to tylko 50 tys. (i to w trakcie pandemii). Zastanawia brak informacji w mediach o liczbie zgonów na inne choroby i z przyczyn naturalnych. Można więc odnieść wrażenie, że Włosi przestali umierać na inne choroby i z przyczyn naturalnych. Umierają już tylko na koronawirusa. W liczbie zgonów nie widać żadnej wartości dodanej (tych 4,5 tys., które mamy teraz). Spójrzmy na inne źródło. Jak się okazuje, we Włoszech średnia wieku ofiar to 79 lat. Prawie wszystkie ofiary, czyli 98%, miały poważne choroby współistniejące. A przecież ludzie ciężko chorzy i bardzo starzy zawsze umierali – głównie na jakieś infekcje. Ten wirus jest potencjalnie groźny, tak jak każda inna infekcja, dla osób z deficytem immunologicznym.”

    https://biotechnologia.pl/biotechnologia/panika-nakrecana-przez-politykow-grozniejsza-niz-koronawirus,19532?fbclid=IwAR1qSLp5NRaj5_xvXiAjhYBqy2BreAiciCF8OhxfSwS-631oopvBJB_BrUM

  15. 15 michał

    Panie Tomaszu,

    Mówiliśmy o tym w ciągu ostatnich paru tygodni (pod poprzednimi artykułami). Wygląda na to, że jest to kwestia zastosowania różnych metodologii.

    A zatem we Włoszech testuje się każdego zmarłego i rejestruje, jeżeli zmarły miał Covid-19, niezależnie od tego, że zmarł na coś innego. Liczba zgonów nie oznacza tu śmierci z powodu wirusa, ale śmierci spośród zarażonych. Tymczasem w Niemczech nie testuje się zmarłych, a zatem zalicza do statystyk tylko wówczas, gdy wcześniej zmarła osoba była zaliczona do zarażonych.

    W chrlu i w Iranie ajatollachowie i politbiuro decyduje, ile ludzi zmarło, a ilu się zaraziło.

    Co kraj, to obyczaj.

  16. 16 tomasz

    Polecam przeczytanie całego tekstu. Pozytywnie zaskakuje trzeźwość myślenia i rzeczowość autora.

  17. 17 Andrzej

    Panie Michale,

    Jacek Kaczmarski też nie był konserwatystą a wręcz przeciwnie.
    Tak jak i Panu, chodziło mi o trafność cytatu.

    Panie Tomaszu,

    Wirus koronny wydaje mi się czymś, co jest wykorzystywane jako narzędzie. Do czego, łatwo się domyślić, wiedząc kto je wykorzystuje. Twierdzenie o „wypuszczeniu” go na świat po miesiącu czasu (po zapewne dokładnym zbadaniu), wydaje mi się dostatecznie udowodnione.

  18. 18 michał

    Wybaczy Pan, Panie Tomaszu, ale artykuł nie wydaje mi się ani rozsądny, ani nawet słuszny. Zapewne autor był trzeźwy, ale jest przecież Wielki Post, więc nie powinien pisać po pijaku.

    Jest rzeczowo błędem mówienie o epidemii raka lub chorób wieńcowych. Epidemia to prędko rozchodząca się choroba ZAKAŹNA. Nie można mówić o epidemii wypadków drogowych, bo to nonsens. Nikt nie może zarazić się rakiem. Kluczowym elementem epidemii jest transmisja. Ten wirus jest tak mało znany, że nie wiadomo z całą pewnością, jakie są możliwości transmisji. Stąd te drakońskie metody zatrzymania go. Zarazić się można pono przez dotknięcie klamki.

    Ale najgorsza nieprawda jest w tytule, w podstawowej tezie autora. To nie politycy nakręcają panikę, tylko media. Nie śledzę, co ma do powiedzenia prlowski rząd, ani włoski, ani niemiecki, ale uważnie słucham enuncjacji rządu brytyjskiego. Cokolwiek Johnson ogłosił, z miejsca wszystkie media – hm, może nie wszystkie, bo wszystkich nie śledzę, ale BBC, Sky, Times i inne lewackie gazety – napadają na niego, że to za mało. Musi zrobić więcej! Dlaczego w innych krajach zakazano i nakazano, rozdają kennkarty i robią łapanki na ulicach, gdy BoJo tylko prosi, żeby zostali w domu, jeśli byliby tak mili? Próbował początkowo zminimalizować skutki gospodarcze, ale prawie go linczowali na konferencjach prasowach. Co miał robić?

    Nie, to nie rządy nakręcają panikę. One tylko odpowiadają na porządek dzienny narzucony przez media. To media ustalają, czym należy się zająć, bo jeśli nie, to ich biuletyny koncentrują się na tym, co ONI POWIEDZIELI JUŻ WCZORAJ, a rząd to zignorował! Zatem skandal.

    Władza mediów jest ogromna, była od dawna. Nie na darmo nazywa się ich Czwartym Stanem (Fourth Estate), już Edmund Burke mówił o ich władzy. Ale w tym kryzysie, ich straszny wpływ na przebieg wypadków widać jak w soczewce.

  19. 19 michał

    Ależ oczywiście, Panie Andrzeju! Ja nie mam nic przeciwko Gabrielowi. A raczej mam przeciwko, ale nadal go lubię.

  20. 20 Andrzej

    Panie Michale,

    Ewidentnie istnieje siła, która wymusza na rządach takie a nie inne zachowanie. Media na pewno ale czy tylko? Trump ma przeciwko sobie wszystkie dominujące w USA media poza FoxNews i zawsze robił co chciał. Na początku nie przejmował się niczym, mówił, że to „hoax”. Teraz zachowuje się tak jak wszyscy (pomijając jego „mądrości” z których raczej nigdy nie zrezygnuje).

    Panie Tomaszu,

    Autor artykułu, który Pan polecił to doradca prezydenta peerelu. Więc co? Podcina gałąź na której sam siedzi? Czy może jest to tylko typowe, peerelowskie bambuko?

  21. 21 michał

    Tak, ja pamiętam oczywiście te głodne kawałki Trumpa. W Ameryce wynaleziono nową maskę, która ochroni miliony ludzkich istnień: maskę, która zamknie gębę temu bucowi. Ale czy nie jest ważniejsze, że w Nowym Jorku (i New Jersey) jest bardzo wiele przypadków, ponad 40 tysięcy, przy stosunkowo małej ilości testów? W Kaliforni jest gorzej, bo choć nie ma potwierdzonych przypadków, to jest jeszcze mniej testów.

    Kraje, które przeprowadziły testy na wielką skalę – Japonia, Korea, Niemcy, nie mogę znaleźć wiele na temat Szwajcarii i Austrii – są w najlepszej sytuacji. W Japonii zniesiono obostrzenia i dzieci mają wrócić do szkół. Ale testy także są różne, jedne szukają obecności wirusa, inne opierają się na ocenie ilości antyciał, jako dowodu, że ktoś był lub jest zainfekowany. Mamy do czynienia z nowym wirusem, więc nic dziwnego, że wszystko płynie.

    A tymczasem sowiecka flota płynie i zachowuje się dziwnie w Kanale La Manche. https://www.royalnavy.mod.uk/news-and-latest-activity/news/2020/march/26/200326-royal-navy-shadows-seven-russian-ships

  22. 22 Andrzej

    No tak. Przeprowadzają testy.

    Wczoraj złożyli „ofertę pomocy”.

  23. 23 Andrzej
  24. 24 michał

    Mój kraj pomocną dłoń im poda….

  25. 25 tomasz

    Towarzysze chińscy w akcji. Z pewnością chodzi o całkowite zablokowanie przepływu informacji na temat epidemii wewnątrz chrl.
    https://twitter.com/danharris/status/1243321046033297408

  26. 26 michał

    Prawdopodobnie, ale z tymi wszystkimi obcokrajowcami na miejscu, zrobili i tak dobrą robotę w blokowaniu informacji. Fakt, że obcokrajowcy w chrlu to są same poputcziki, ale już na przykład w Hong Kongu tak nie jest, a pomimo to niewiele danych wydostało się na zewnątrz.

    Już teraz zachodnie media pouczają, że należy brać przykład z Chin – bo przecież nie z chrlu! – jak sobie radzić z pandemią. W Chinach tylko 81 tysięcy przypadków, a w Ameryce 85 tysięcy, a zważywszy ekspotencjalny wzrost ilości zarażonych w Stanach (wczoraj przybyło 17 tysięcy przypadków), to już dzisiaj Ameryka osiągnie 100 tysięcy chorych. Z tego grubo ponad połowa jest w Nowym Jorku i okolicach, czyli nie wśród populacji 330 milionów, tylko 12-17 milionów, a zatem porównywalne z Belgią czy Holandią, gdzie w wielkim zagęszczeniu żyje podobna ilość mieszkańców, ale mają zaledwie 7 tysięcy przypadków.

    Wot, Amierykańcy, imperialistycznaja swołocz. Nawet w epidemii muszą być na pierwszym miejscu.

  27. 27 tomasz

    Trzeba by jeszcze ustalić, czy chorzy, czy nosiciele. To duża różnica. Nosicieli może być bardzo dużo, ponieważ to cholerstwo bardzo szybko „lata” ale nie wszyscy chorują.

  28. 28 michał

    Słusznie. Miałem na myśli: to są potwierdzeni nosiciele. Jest ich na pewno o wiele więcej, ale tyle jest potwierdzonych przypadków. Użyłem określenia „chorzy”, żeby nie powtarzać w kółko tych samych słów, ale ściślej byłoby powiedzieć: zainfekowani. Mogą nie mieć żadnych objawów, ale test wykazał, że mają wirus. Są zakażeni, są nosicielami, mogą zarazić innych, choć nie do końca wiadomo, w jaki sposób. Asymptomatyczna transmisja, to jest najgorszy element tej zarazy.

    Coś jak z komunizmem. Nie trzeba być członkiem kompartii, żeby być nośnikiem zarazy. Nie trzeba, na pierwszy rzut oka, wykazywać żadnych objawów choroby, a nadal być jej przekaźnikiem. Komunizm, to jest straszna choroba.

  29. 29 Andrzej

    Tak to wygląda w Nowym Jorku
    Nie dziwi, że Xi złożył ofertę współpracy Trumpowi. Została przyjęta.

    Ta jest Panie Michale. Bolszewizm to straszna, pandemiczna zaraza. Ten wirus jest wszędzie. Jest widoczny gołym okiem i jest łatwo rozpoznawalny, ale praktycznie nie ma takich, którzy by chcieli to potwierdzić. Za to są legiony tych, którzy od początku jego zaistnienia pomagają mu aby się rozprzestrzeniał. Człowiek nim zarażony, rzadko zdrowieje.

  30. 30 Łukasz Kołak

    „Coś jak z komunizmem. Nie trzeba być członkiem kompartii, żeby być nośnikiem zarazy. Nie trzeba, na pierwszy rzut oka, wykazywać żadnych objawów choroby, a nadal być jej przekaźnikiem. Komunizm, to jest straszna choroba”.

    Panie Michale,

    Pozwoli Pan, że będę rozpowszechniał ten cytat wszem i wobec?…

  31. 31 michał

    Drogi Panie Łukaszu,

    Nie zażyczę sobie tantiem, zapewniam Pana. Nie roszczę sobie żadnych praw, wielu ludzi powiedziało to przede mną.

    To jest straszna zaraza. Zakażeni pozostają chorzy do śmierci i nawet nie wiedzą, że są chorzy. Jak mówi p. Andrzej, wypadki skutecznego leczenia są niezwykle rzadkie, ale za to prowadzą zazwyczaj do całkowitego uodpornienia. Mało tego, uodporniony przemienia się w nosiciela szczepionki. Szczepionka ta jest znana, właściwie, jest raczej mało znana, ale czasami bywa określana kryptonimem: ANTYKOMUNIZM.

  32. 32 Dariusz Rohnka

    „Nie ma bowiem niebezpieczniejszych komunistów jak komuniści, którzy nimi być nie myślą” – pisał w 1849 roku Antoni Szymański.

  33. 33 michał

    Kto to był Antoni Szymański? Nie jestem także pewien, jak rozumieć słowa „komuniści, którzy nimi być nie myślą”. Niewielu chyba ludzi w roku 1849 słyszało nawet określenie „komunizm”. Ale może po prostu nie rozumiem, co on chciał powiedzieć?

  34. 34 Dariusz Rohnka

    Słowo komunizm było w 1849 raczej popularne, spora część Wielkiej Emigracji (i działaczy niepodległościowych w kraju) siedziała w bagnie tego zjawiska (i terminu) po uszy. Zawsze obiecałem sobie, że zajmę się publicystyką Antoniego Maurycego Szymańskiego na poważnie, no ale jak dotąd – nie udało się.

    Podaje adres do pełnego tekstu O komunizmie.

    https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/30259/edition/47561/content

    Ponieważ jest zbyt mocno zeskanowany, należy uzbroić się w dozę cierpliwości… tekstu szukać na stronie (759 – reprint elektroniczny) lub 763 – numeracja w przeglądarce.

  35. 35 michał

    Darek,

    Nigdy nie słyszałem o takim autorze. Znalazłem wcześniej Antoniego Marcela S, ale nie byłem pewien, czy o niego chodzi. Już kiedyś ustaliliśmy, że używamy słowa „popularność” w bardzo odmiennym sensie. Tobie popularny wydawał się Burke, a mnie nie. Popularna może być aria „E lucevan le stelle” wśród włoskich policjantów, ale nie poważny myśliciel polityczny. Podobnie jest ze słowem „komunizm” w roku 1849. Być może było używane przez publicystów Przeglądu poznańskiego, ale nie sądzę, żeby było popularne.

    Tekst Szymańskiego jest interesujący, choć raczej dziwny. Musiałbym to przestudiować dokładniej, żeby wyrobić sobie zdanie, ale pierwsza część, o Sparcie, jest zdecydowanie zniechęcająca. Wielu nazywało Spartan „komunistami” i przeciwstawiało im demokratyczne Ateny jako świątynię wolności. Nie wydaje mi się to przekonujące. „Wojna peloponeska” Tukidyda nie opisuje konfliktu między demokratyczną Ameryką i spartańskimi sowietami. Były w prawach Likurga elementy komunistyczne, ale Szymański konkluduje, że „Sparta upadła, bo nie szanowała wolności człowieka i własności, dwóch posad wszelkiego społeczeństwa”. Tylko że to niezwykłe greckie miasto-państwo przetrwało wiele setek lat, zbudowało imperium i stało się wzorem dla równie zdumiewającej państwowości Rzymu, szanując wolność Równych, czyli Spartan, czyli obywateli. Wielcy Lacedemończycy nie są dowodem na cokolwiek, są raczej wyjątkiem, cudem, niewytłumaczalnym zjawiskiem, jak Homer albo Biblia. Byli z pewnością niesłychanie brutalni, ale życie było wówczas ciągiem gwałtów i nie myśl, że w „demokratycznych” Atenach było mniej gwałtu. To Ateńczycy wymordowali mieszkańców Melos, nie Spartanie. Nie da się utrzymać jego diagnoza, że „mimo despotyzmu konstytucja nie mogła powstrzymać mieszkańców przed ubieganiem się o bogactwa”. Istnieje ogromna literatura, wskazująca, że było inaczej. Prawa Likurga przestały działać, gdy potęga Lacedemonu stworzyła ogromne imperium. Spartanie mogli bowiem pozostać skromni, biedni i Równi za Eurotasem, ale opływać w luksusy, gdy byli poza Lakonią. Niewielu było takich, jak wielki Agesilaos, który do końca życia pozostał skromny i żył w ubóstwie. A na dodatek był od urodzenia chromy, co także rzuca inne światło na mity o lakońskiej brutalności.

    Muszę podkreślić, że powyższe moje słowa nie są jakąś apologią praw Likurga i Sparty, chcę tylko wskazać, że argumentacja Szymańskiego jest trudna do przyjęcia. Nie przeczytawszy artykułu w całości, mogę się tylko domyślać, że w jego oczach, komunizm to przeciwstawienie własności prywatnej, i do tego potrzebny mu był przykład Lacedemonu.

    Nadal nie rozumiem jednak kontekstu zdania, które przytoczyłeś. Ani sensu. „Komuniści, którzy nimi być nie myślą”, może oznaczać ludzi, którzy są nazywani komunistami, ale nie są, ani nie chcą nimi być. W takim sensie, w jakim powiedziałbym: „ani myślę oglądać piłki nożnej”. Ale to z kolei nie ma sensu w kontekście zdania, w którym mowa o najniebezpieczniejszych komunistach. Więc o co chodzi?

    Rzuć na to snop światła ze swych uczonych wyżyn. Proszę.

  36. 36 Łukasz Kołak

    Jeff Nyquist raz jeszcze:

    „Russia, Iran and China are led by persons who want to destroy the United States of America. You can deny it all you want, but the evidence is staring you in the face. The timing of the COVID-19 outbreak is more than suspicious. Too many details suggest that an attack has begun. But the West continues to sleep. It is said we are “fighting a virus.”

    Oh no. Something else is coming for us; something that is much larger and more deadly”

    https://jrnyquist.blog/2020/03/26/the-sino-soviet-long-range-strategy-from-sputnik-to-world-war-iii/?fbclid=IwAR0LcjaEiimEhyA10mrwLizKbZ31mSNsQCRIMJrWuUZc4yRzItjd7T7klek

  37. 37 Dariusz Rohnka

    Rzucę może tym snopem, ale wybacz – nie dzisiaj. Dopiero co skończyłem trudną i wyczerpującą pracę (nie wszyscy świętują ludową kwarantannę).

    To, rzecz jasna, nie jest jedyny tekst Szymańskiego.

    Zgadzam się, że nie wszystkie tezy tego publicysty da się utrzymać, ale w ustroju Sparty istotnie znaleźć można cośkolwiek mentalnie bolszewickiego.

    Pamiętam ten spór o popularność Burke’a i że niby, co prawda, kupiono jakie 20 000 egz. w ciągu 3 lat od pierwszego wydania, ale żaden z tych tomów nie został do dzisiaj rozcięty.

    W przypadku komunizmu z połowy XIX wieku jest trochę inaczej (i warto to zgłębiać).

    Jest taka przepiękna ballada Gintrowskiego o Karolu Levittoux, którą na pewno znasz. Otóż ten niezwykłej dzielności i piękności duchowej młodzieniec nie tylko chciał walczyć z caratem, ale także co nieco komunizował (jego młode poglądy są zdaje się wciąż przedmiotem dyskusji historyków). Takie to były czasy, czasy po powstaniu listopadowym. Nie tylko szukano przyczyn klęski, ale usilnie starano się budować coraz to nowe koncepcje lepszego świata. W te dążenia wtrącił się, rzecz jasna, komunizm… o tym z grubsza myślał Szymański – o tych dobrych (i najlepszych), na usługach złej sprawy.

  38. 38 michał

    Tak, Panie Łukaszu, tylko że Nyquist mówił to samo 10 lat temu, i 20 lat temu. Zegar, który się zatrzymał, pokazuje prawidłowy czas dwa razy na dobę…

  39. 39 michał

    Darek,

    To jedno, ale o ile pamiętam, nie wszystko. Nigdy nie udowodniłeś także nakładu 20 tysięcznego, który jest zupełnie nie do wiary. Ja wiem, że Twoim zdaniem, Stephen Hawking był najpopularniejszym pisarzem faktu w XX wieku, ale zapewniam Cię, że jakkolwiek rozeszły się miliony jego cegły, to nikt jej nie przeczytał. 10 milionów kopii, to jest autentyczny bestseller, ale co zrobić, kiedy nikt tego nie czytał? Ech, popularność. Przypuszczam, że Hawkingowi, piewcy Fidela Castro, zupełnie wystarczały zarobki z 10 milionów sprzedanych książek.

  40. 40 Dariusz Rohnka

    Każdy zegar jest niekiedy nieomylny. Bardzo rzadko. Ale czy można mieć do Kasandry pretensje, że nie zna dokładnej godziny nadchodzącej katastrofy?

    Tekstu Jeffa jeszcze nie zdołałem przeczytać (z braku czasu), ale mogę sobie wyobrazić mniej więcej, co napisał.

    Śp. Christopher Story też często się powtarzał, ale nie jestem całkiem pewien, czy słusznie bywa za to krytykowany.

  41. 41 Dariusz Rohnka

    Co to za Hawking? Też pisał o Breżniewach i Putinach, bez wytchnienia?

  42. 42 michał

    Darek,

    Co ma oznaczać twierdzenie, że „każdy zegar jest niekiedy nieomylny”?? Rozbieram to zdanie na wszelkie możliwe sposoby, i nie mogę znaleźć zegara, który jest „niekiedy nieomylny, ale rzadko”. Zbitka słowna „niekiedy” i „nieomylny” wydaje mi się jakimś nieporozumieniem.

    P. Story ma się do Nyquista jak Goethe do Hawkinga. Doprawdy!

    Jeżeli ja mogę szukać (bezskutecznie) czegokolwiek o nieznanym zupełnie Szymańskim, to chyba łatwiej jest coś znaleźć o Hawkingu, który sprzedał miliony książek. Mnie się o nim pisać nie chce.

  43. 43 Tomasz Marek

    Panie Tomaszu, pisze Pan „prywatne lasy”. A czy ich „właściciel” może je ściąć, nie żebrząc u biurwy o pozwolenie, i sprzedać drewno nie płacąc podatków? Jeśli tak, to rzeczywiście są one prywatne. Jeśli nie, to jest tylko właścicielem „papieru na las” i jeszcze zapewne nieszczęśnik płaci za ten papier coroczny haracz.
    Ja stosuję inną filozofię. Nie uznaję własności państwowej, uważam więc, że mam prawo do 1/37000000 wszelkich dóbr na terenie PRL-u. Dlatego, kiedy potrzebuję drewno do kominka, to idę i ścinam jakieś schorowane drzewo. A państwowy klawisz obsługujący las dobrze wie, że w gąszczu zdarzają się różne nieszczęścia, więc na wszelki wypadek nie uczęszcza po godzinach pracy.
    W komunie, czy to wschodniej, czy zachodniej, nie ma własności prywatnej. Łatwo się o tym przekonać, nie płacąc podatku od nieruchomości, katastralnego czy nie poddając się innemu wymuszeniu rozbójniczemu. Jeśli znajdzie się na „swojej” ziemi ropę czy złoto, też wkrótce przestanie się być jej „właścicielem”. Nawet dzieci nie są prywatne tylko państwowe – obowiązkowe szczepienia i indoktrynoedukacja dowodzą tego wprost. Co tam dzieci – człowiek sam nie jest właścicielem swojego ciała, skoro może zostać powołany do wojska i państwo każe mu się bić za demokrację, Deutsche Bank, Tesco czy inne pierdoły, które mnie kompletnie nie obchodzą.

  44. 44 Dariusz Rohnka

    Michał,

    Każdy zegar (również nietykający) bywa, że niekiedy wskazuje właściwą godzinę. Czy takie postawienie kwestii uspokoi Twą polemiczną zapalczywość? (Tak/nie/wątpię szczerze*).

    Nadal nie sprawdziłem co to za kolega Goethego ten Hawking, ale jeśli Twoim zdaniem składnie składał wiersze, to się nim zainteresuję, rzecz jasna.

    Cóż to za argument, że Szymański jest „nieznany”? Dlatego niewart Twojej uwagi?

    Jaki nakład winno osiągnąć dzieło autora, żeby wzbudzić zainteresowanie? Sumeryjski opis potopu (nie ten skrócony, z Gilgamesza) uchował się w jednej niedoskonałej kopii. Co z tym począć? Wyrzucić (bo potłuczony, zamazany i pewnie falsyfikat)?

    _____________________________
    *Właściwą odpowiedź zakreślić czerwonym atramentem, a przy pozostałych amarantowym tuszem dopisać „NONSENS”!

  45. 45 Dariusz Rohnka

    Panie Tomaszu Marku,

    I słusznie Pan robi (wedle mnie), nie uznając parapaństwowej własności.

    Zdaje mi się, że i lasy, i wszystkie inne skrawki żywej natury są prywatna. Wstępując do lasu, stąpam po swojej własnej ziemi w otoczeniu moich własnych drzew i krzewów (choć, rzecz jasna, zdaję sobie sprawę, że ta moja własność jest współdzielona z innymi). Nigdy mi jakoś nie przyszło do głowy, że to co jest, całe to dobro, przynależy do jakiegoś peerelu lub innego, równie koszmarnego, tworu.

    Żyjemy pod terrorem rozbójniczej przemocy, milicji, straży, celników, wymiaru niesprawiedliwości, całej tej hałastry. Co dzień narażeni jesteśmy na nieprzyjemności i zagrożenia, wynikające z obecności w naszym świecie tych (oraz wielu innych) grup przestępczych, ale z własnością jako taką ma to niewiele wspólnego.

    Jeśli kieszonkowiec wyciągnie Panu z kieszeni portfel z pieniędzmi, to przecież właścicielem owego dobra nie staje się tenże złoczyńca, ale nadal będzie nim Pan.

  46. 46 michał

    Darek,

    Twoje słowa brzmiały: „Każdy zegar jest niekiedy nieomylny.” Jest to tak jaskrawo niesłuszne, że najprościej byłoby się z tego wycofać, zamiast mi wytykać „polemiczną zapalczywość”, nie sądzisz? Nie polemizowałem z tym wczoraj i nie polemizuję nadal, bo nie wiedziałbym jak.

    Jak na kogoś o zadeklarowanej niechęci do polemik, to Ty raczej wykazujesz się zapalczywością. Proponuję więc, żebyś spojrzał jeszcze raz na moje słowa o „nieznanym Szymańskim”, a zapewne sam zrozumiesz, „cóż to za argument”, bo to nie był argument w ogóle, nie przeciw Tobie, nie przeciw Szymańskiemu, nie przeciw temu, że nikt o nim nie słyszał (o mnie też nikt nie słyszał), a tylko wskazówka, żebyś sobie poszukał, kto to był Stephen Hawking (choć sądzę, że doskonale wiesz i tylko udajesz). Zważywszy, że przeczytałem bardzo długi artykuł Szymańskiego prawie w całości i napisałem obszernie na temat jego pierwszej części, jakim prawem zdecydowałeś się wyrokować, że nieznany i „Dlatego niewart mojej uwagi”? Odnoszę przykre wrażenie, że czymś Cię uraziłem w związku z Szymańskim, choć, z ręką na sercu, nie mam pojęcia czym. Nie wiedziałem, kto zacz, więc próbowałem się dowiedzieć. Nic nie znalazłem, więc zapytałem Ciebie. Co w tym jest zdrożnego? Dlaczego Ci to uchybia? I nadal nie rozumiem sensu przytoczonego zdania.

    Chętnie dowiem się więcej o Szymańskim, odmawiam wszakże dalszej dyskusji na temat względnej popularności. Nie możesz poważnie twierdzić, że opis potopu z Utnapisztim jest POPULARNY!… (a o tym była mowa) Więc co to za facecje z wyrzucaniem glinianych tablic? Nie warto tego ciągnąć. Dla mnie sprawa jest zupełnie jasna i nie ma tu niczego do debatowania, pozwolę sobie zatem zacytować żyjącego klasyka, czyli Ciebie: „Dajmy spokój tej nieco jałowej dyskusji i zajmijmy się problemem poważniejszym”.

  47. 47 Andrzej

    Szanowni Panowie,

    Pocieszamy się, że się nie damy, że „las należy do nas”, niczym do żołnierzy Łupaszki (z całym respektem i świadomością zasadniczej różnicy). Tymczasem bolszewicki lewiatan na każdym kroku pożera nasze dusze, zmuszając nas wciąż i wciąż do niby to drobnych ustępstw. Wczoraj fiskus i bank, dziś „ochrona danych osobowych”. My tutaj, staramy się opierać na ile się da, lecz ostatecznie i tak musimy stanąć przed lewiatanem i złożyć mu pokłon. Jak się bronić przed koniecznością życia tu i teraz? „Tu” oznacza teraz „wszędzie”. Nie brakuje takich, co wychodzą przed szereg i ciągną za sobą innych. Myślicie Panowie, że nadzieja w młodym pokoleniu? Porzućcie tę nadzieję. Oto przykład dzisiejszy, przykazań które krążą w tym kręgu ludzkim w kraju, gdzie przyszło nam żyć:

    „Zasady wyjścia z klatki:

    -ubieramy się w domu, komórka i klucze do zewnętrznej kieszeni kurtki ( to będzie najbardziej brudna i narażona na utrzymywanie się wirusa odzież). ZABIERAMY srodek do dezynfekcji.
    -wychodzimy z klatki i zamykamy drzwi ( dobrze kilka razy dziennie przetrzeć własną klamkę z obu stron odkażaczem)
    -na klatce nie dotykamy niczego rękoma tj przycisków, klamek, guzików od windy– jedynie łokciem , nogą, jak musimy to paluchem i odkażamy
    -jak widzimy sąsiada to poczekać az przejdzie, jak musimy minąc to 1,5m i się odwrócić tyłem – można przeprosić zawczasu
    -wychodzimy, ludzie to zombie z filmu World War Z wiec ogólnie uciekamy, nie gadamy
    -nie głaskamy piesków innych, oraz ludzi, nie dajemy głaskać swoich psów, jak ktoś chce podejść nie pozwalamy
    -w drodze powrotnej to samo
    -zdejmujemy kurtkę na klatce, otwieramy drzwi, kurtkę na balkon ( nie wieszamy do czystej szafy), buty tez – można odkazić podeszwy, odkażamy klucze i klamkę, myjemy łapy.

    Zasady wyjścia do sklepu:

    -zabieramy siatki, do kurtki osobno kartę ( żeby nie gmerać brudnymi łapami w torebce) oraz odkażacz
    -przed wejściem do sklepu ubieramy rękawiczki jednorazowe
    -dopiero wtedy bierzemy wózek
    -wchodzimy do sklepu tylko jeśli widzimy że nie ma tłoku (stać 30 minut w kolejce po chleb nie jest opcją)
    -robimy konkretne zakupy, nie modlimy się przed półka nad majonezem
    -jeśli są ludzie w uliczce i nie da się ich minąć z 1,5m odstępem to można iść dalej i potem się cofnąć, jeśli mijamy ludzi to raczej stojąc bokiem czy tyłem do nich, nie dotykamy innych to na bank
    -przy kasie stoimy w odstępach, wykładamy na ladę, płacimy kartą, pakujemy i wychodzimy – wszystko w rękawiczkach
    -podchodzimy do auta, otwieramy auto ( kluczyki będą do odkażenia), chowamy zakupy do bagażnika ( nie na fotel)
    -oddajemy wózek
    -ZDEJMUJEMY RĘKAWICZKI, wyjmujemy odkażacz, i po kolei, karta, kluczyki, ręce, klamka.
    -po powrocie myjemy łapki.”

    Nie kontaktować się. Nie rozmawiać ze sobą. Nie dyskutować. Wypełniać polecenia!
    Jest „wentyl bezpieczeństwa”: stanie w kolejce do sklepu nie jest (póki co) konieczne.
    Przepis na życie. Kolektywne ale wyobcowane. Wielki Brat patrzy.
    Nie ma nic o lesie ale chyba rozumie się samo przez się, że w lesie też należy zachowywać się odpowiedzialnie. Nad rzeką też. Najlepiej tam nie chodzić. Całe szczęście, że jacyś ludzie jeszcze chodzą po ulicach.

    Wirus koronny jest jak świadek koronny. Pogrąża wszystkich podejrzanych.

  48. 48 Dariusz Rohnka

    Michał,

    Skoro nie ma tematu do dyskusji, to rzecz jasna nie ma powodu, żeby ją prowadzić.

    O Szymańskim postaram się coś przygotować, ale nie wiem zupełnie kiedy. Pisałem już o nim kiedyś na WP, ale chyba tylko w jednym czy w dwóch zdaniach, co wypada nadrobić. Nie tylko ze względu na Szymańskiego i jego zapomnianą publicystykę, ile na czas, w którym żył i w którym zmagał się (jak mniemam) z bardzo podobnymi problemami do nam współczesnych.

  49. 49 michał

    Dobrze powiedziane, Panie Andrzeju. Nie sądzę wszakże, by ktokolwiek mógł pokładać nadzieję w młodych. Pański obszerny cytat jest niestety trafną ilustracją tego wiecznego przedszkola, o którym pisałem wcześniej. Nie wiedzą, co mają robić, więc domagają się, żeby im powiedziano, a potem to się staje nakazem. A jak nie, to zaraz da mi da po pupie…

  50. 50 Dariusz Rohnka

    Andrzej,

    Wirus jest problemem wielopłaszczyznowym, a wiele jego aspektów wymyka się analizie i interpretacji.

    Weźmy jako przykład środki ochronne (przed wirusem). Pierwsza rzecz jaka mi się nasuwa to to, że ludzie autentycznie boją się i trudno im prawa do tego strachu odmówić. W peerelu rzuca się w oczy znikomość ofiar śmiertelnych (nie wiadomo z czego wynikająca); w innych europejskich krajach te liczby gwałtownie przyrastają, a ludzie namiętnie śledzący środki masowej destrukcji oglądają to nieustannie. Boją się, mają takie prawo.

    Najgorszym (z bezpośrednich skutków epidemia) jest ogromny kryzys służby zdrowia: zamykane oddziały szpitalne, całe szpitale, zamykane przychodnie specjalistyczne. Nie mam wglądu w żadne statystyki (wątpię, żeby były publikowane), ale wszystkie te przejawy już nie pojedynczego, ale zbiorowego strachu już mają, a na pewno będą miały w przyszłości tragiczne skutki. Zapewne dopiero przyszłe statystyki (za 2, 3, 5 lat) pokażą (pokażą, jeżeli takowe zostaną upublicznione) jakie pośrednie medyczne skutki przyniósł wirus.

    Na razie tyle, bowiem… (spieszę do swojego lasu, na niezasłużony spacer).

Komentuj





Language

Nowe książki Wydawnictwa Podziemnego, już w sprzedaży:


Zamów tutaj.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.

H
1946. Powieść.