Paweł Nowakowski
7 comments Published 20 May 2014    |
(Polski) 25 lat w poszukiwaniu przyszłości
7 comments Published 20 May 2014    |










Drogi Panie Pawle,
Niechże Pan wyjawi, co miał Pan na myśli, mówiąc o łące pełnej kwiatów w związku z Mackiewiczem?
Stawiam na “Wycieczkę do Europy”:
Tak, tak pozostawić za sobą nudę politycznego Londynu i jechać, kierując się dolinami rzek, w sam rozkwit łąk, wśród łanów żółtego dmuchawca, żółtych jaskrów i żółtych kaczeńców, a wszystkich na zielonym tle!
Fragment ten pochodzi z tekstu Józefa Mackiewicza – “Talizmany i wróżby” (“Wiadomości” 1965, nr 1002 z 30 maja). Cytuję za autorem książki o Mackiewiczu z 1997 roku (oficyna KONTRA, str. 8-9):
“…zapytał mnie mój kuzyn (on miał wtedy lat 11, ja 9) z grymasem pogardy:
– lubisz takie opisy przyrody: łąka pokryta była masą różnokolorowych kwiatów?”
Mackiewicz dalej pisze, że choć ten obraz mu się spodobał, a nawet nim się zachwycił, jednak dostosował się do kuzyna i powiedział, że nie lubi (trochę skróciłem cytat).
Ale później zaczął odczuwać – “nawet przesadną” – awersję do narzuconej opinii.
I tak ukształtował się bezkompromisowy pisarz – Józef Mackiewicz.
Panie Pawle,
Rzeczywiście, doskonały fragment Mackiewiczowskiej prozy.
Drogi Panie Pawle,
Świetnie zauważone. Pełen cytat brzmi tak:
“Kiedyś zapytał mnie mój kuzyn (on miał wtedy lat jedenaście, a ja dziewięć) z grymasem pogardy: ‘Czy ty lubisz takie książki, gdzie są opisy przyrody?’ – ‘Jakie?’ – zapytałem. – ‘No takie, wiesz, różne: łąka pokryta była masą różnokolorowych kwiatów’… I ja tę łąkę w tamtej chwili zobaczyłem nagle oczami wyobraźni, i zachwyciłem się nią i do dziś dnia ją pamiętam. I do dziś dnia pamiętam, że przystosowując się do grymasu starszego kuzyna, odpowiedziałem z przykrością: ‘Nie, nie lubię.’ – Od tego czasu stawała mi ona w oczach zawsze, ilekroć w życiu wypadało się, kiedykolwiek, przystosowywać do narzuconej opinii. Począwszy od ‘przez starszych’, a skończywszy na ‘młodych’. Może dlatego zacząłem odczuwać w końcu, nawet przesadną, awersję do każdej narzuconej opinii. I doprawdy nie rozumiem, dlaczego starzejący się ludzie tak przeważnie wykazują skłonność do kompromisów, a tracą ochotę do tzw. ‘buntu’. Zostaje kilka lat życia, co już tam ubiegać się o jakieś przystosowanie! Wszystko jedno, do grobu korzyści z tego się nie weźmie; lepiej już zabrać własne przekonanie. Niech z tym zasypią, czort z nimi!”
Zawsze, w “chłopięcości”, pomijałem (nawet w książkach ulubionych autorów) wszelkie rozbudowane opisy przyrody! Co zresztą, w niczym nie zmienia faktu, iż akurat najwcześniejszym wspomnieniem jaki przechowuję w pamięci z dzieciństwa jest właśnie obraz ogromnej łąki… na dodatek “pokrytej masą różnokolorowych kwiatów” z olśniewającą dominacją złocistej żółci w upalnym, dusznawym ociężałością zapachów dojrzałych kwiatów kuszących owady w jaskrawym świetle słońca póżnej wiosny, czy też wczesnego lata.,,
Nie wiem jak to zwykle jest, ale u siebie akurat spostrzegam, iż z nieuchronnie nadchodzącą starością równocześnie coraz silniej tracę skłonność do jakichkolwiek kompromisów – jak ten wyliniały kocur z bajki La Fontaine’a “Stary kot i młoda myszka” :
[…]”A oto mej bajki maksyma
Do jej treści stosowana:
Młodość się chełpi, że wszystko otrzyma,
Starość jest nieubłagana.[…]
Ale przyzna Pan, Panie Amalryku, że to jest bardzo rzadka postawa. Z jakiegoś powodu, na starość się ludziom nie chce, wola kompromisy i święty spokój niż prawdę. Barbara Toporska pisała o swoim mężu:
“Ja dla Józefa nie boję się osądu historii, a za gruba szyszka, żeby się historycy literatury nim nie zajęli. My już musimy mieć nos skierowany ku wieczności. Ale nie tylko my, i – wydaje mi się – że emigracja też powinna dbać o swoją opinię.”
Ale emigracja dbała o swoją opinię nie “u wieczności”, ale wśród ówczesnego ducha czasu, wśród “młodych”, i to głównie tych z prlu.