6 Comments “(Polski) Populizm”

  1. 1 Dariusz Rohnka

    Michał,

    To wszystko bardzo ciekawe, wielopoziomowe, powykręcane w najróżnorodniejszej masie najdziwniejszych kierunków, trudno się przy tym wyzbyć wrażenia, że jednocześnie idealnie płaskie. zglajchszaltowane, jakby powiedział Mackiewicz, zrównane.

    Czy, z pewnym uproszczeniem, wolno powiedzieć: populizm populistów populizmem goni?! Dlaczego akurat tej inwektywy (populizmu) używają (czy tylko na zasadzie koszuli bliższej ciału?). Czy nie mogli przywłaszczyć sobie zarzutu równie chwytliwego (jak zawłaszczyli byli termin liberalizmu?), który by przy okazji mniej godził w nich samych?

    Może to kwestia jakiegoś niepisanego, a perwersyjnego ususu, wedle którego giniesz i marniejesz w poczuciu, że twój osobisty oskarżyciel/oprawca nie jest ani o jotę gorszy/lepszy od ciebie, a jeno sprawniej kłapie slogany swoją niewyparzoną jadaczką?

    Swojego czasu bolszewicy dla określenia największych, najbardziej zaplutych wrogów ludzkości chętnie używali dziwacznego terminu „kosmopolita‟, a przecież kimże był/jest przeciętny bolszewik jak nie kosmopolitą właśnie, któremu dokładnie wsiorawno, jakiej to wdzięcznej ideolożki akurat używa?

  2. 2 Andrzej

    Czy nie sądzicie Panowie, że to co Darek opisał: dobieranie haseł wbrew rzeczywistości, oszustwo intelektualne nie stanowi właśnie zasadniczej części Metody? Bolszewicy nie znają pojęcia intelektualnych rozważań w ukształtowanym od zarania ludzkości sensie, są im z gruntu obce. Dla nich liczy się tylko bolszewicka doktryna odnośnie zdobycia i utrzymania władzy, bolszewicka taktyka i bolszewicka strategia. Bolszewicka łżeczywistość to jednoczesne “za i przeciw”, jednoczesne “tak i nie” etc. Czyż nie jest to po leninowsku: nie ma żadnej prawdy, nie ma żadnej wartości, nie ma nic takiego, czego nie można by w danej chwili, w miarę potrzeb, wywrócić, zmienić kierunek, wykoślawić, zakłamać? Nazwanie złodziejem kogoś innego, aby odwrócić uwagę siebie nie jest wcale ich wynalazkiem. Ale “dym bez ognia” – zasada nieograniczonego skondensowania kłamstwa – jest i ponadto stanowi o istocie bolszewizmu. Bolszewicy skorzystają z każdego hasła, jeśli w danej chwili będzie im to odpowiadało. Jednego dnia będzie to “reakcjonista”, następnego zaś “lewak”: wedle potrzeb. Uważamy, że to jest jakiś zarzut, a dla nich jest to jedynie skuteczna taktyka. Populizm nie stanowi zasady bolszewizmu lecz dowolne posługiwanie się nim (i każdym innym pojęciem oraz sposobem wpływu na innych) stanowi jego zasadę.

  3. 3 michał

    Drogi Darku,

    Jestem Ci wdzięczny, że dopatrzyłeś się tylu poziomów, choć “powykręcanie” jakoś nie pachnie mi komplementem.

    Zglajchszaltowane i płaskie jest w tym wypadku co, dokładnie? Kiedy mówisz z uproszczeniem, to czy wówczas spłaszczasz? Czy glajchszaltujesz? Bolszewicy zawłaszczyli terminy? Hmm, nie zrobili tego wczoraj. Kriuczkow miał być “konserwatystą”, Jelcyn “nacjonalistą”, a jakiś inny trockistowski cham “liberałem”. To wiemy od jakiegoś czasu. Populizm jest tu akurat nowością, ale nowością jest także, że jako zarzut nie wychodzi wcale z Moskwy.

    Najważniejszy jest w tym kociokwiku “liberalizm”. Nie masz racji, że ktoś sobie ten bełkot zawłaszczył. Liberalizm sam stoczył się na swoje dzisiejsze pozycje i był to ześlizg nieuchronny. Liberaalizm jest doktryną błędną i odpowiedzialną za bolszewizm bardziej niż jakakolwiek inna myśl ludzka, ponieważ to liberalizm odpowiada za zrelatywizowanie absolutnego świata wartości i zastąpienia go przez wolność, która wartością być, z definicji, nie może.

    Niestety nie bardzo rozumiem, w czym rzecz z kosmopolityzmem. Jest to stary, dobry i na pewno nie dziwaczny, grecki termin na określenie tych, którzy nie czuli się przywiązani do jednego miasta (polis), ale cały znany świat porządku (kosmos) uważali za swą ojczyznę. Podkreślmy: kosmos nie oznacza świata (ani tym bardziej wszechświata), ale porządek, jest więc przeciwieństwem chaosu. Kosmopolita nie jest zatem obywatelem świata, jak się to często przedstawia, ale obywatelem uporządkowanego świata.

    Jako zarzut, kosmopolityzm jest stawiany przez wszystkich nacjonalistów na świecie. Kosmopolitami mieli być Żydzi, ale także arystokracja i burżuazyjna, pnadnarodowa plutokracja. Nic więc dziwnego, że kiedy Stalin uznał za stosowne wprowadzić pojęcie “patriotyzmu sowieckiego”, to przydał mu się epitet kosmopolity do napiętnowania tych, którzy sow-patriotami być nie chcieli. A niby kiedy Stalin przejmował się, że to nie miało specjalnie sensu, skoro on sam, jako stary leninista, był kosmopolitą? Oczywiście tylko w tym nowoczesnym sensie, bo naprawdę był po prostu bolszewikiem.

  4. 4 michał

    Drogi Panie Andrzeju,

    Ma Pan chyba na myśli “władzę nazywania”. W systemie bolszewickim tylko oni tę władzę zachowują. Trocki nazwał wrogów bolszewizmu “byłymi ludźmi” i nikt nie mógł tego zakwestionować. Będąc nazwanym “bywszyj czełowiek” człowiek stawał poza nawiasem społeczeństwa. Stalin nazywał każdego, kto mu się nie podobał “faszystą”, więc i Tuchaczewski był faszystą i Franco, AK i Eisenhower.

    Jak Pan słusznie mówi, ich zasadą jest: istnieje tylko to, co my mówimy, że jest. Definicja ichniego woluntaryzmu. Ale dlaczego świat “wolny” poddaje się temu nazewnictwu? Dlaczego się poddaje w ogóle?

    Zresztą, co ja mówię! Wolny?? Naprawdę?

    Tak, częścią Metody jest dowolne posługiwanie się dowolną terminologią w celu zdobycia lub utrzymania władzy, a zatem konsekwentnie, także w celu siania zamętu wśród przyszłych ofiar.

  5. 5 Dariusz Rohnka

    Michale Drogi,

    Wybacz, że krótko i na wyrywki, ale pora zbyt późna.

    Wyjdźmy od liberalizmu, a więc np. od Burke’a (którego Ty masz za konserwatystę):

    Whatever each man can separately do, without trespassing upon others, he has a right to do for himself…

    Brzmi interesująco, choć wedle mnie nie wyczerpuje definicji (nie broni np. podmiotu przed samym sobą). Zdecydowanie bardziej podoba mi się formuła Zdziechowskiego (o którym niegdyś obszernie dyskutowaliśmy – Ty miałeś wtedy długie włosy, a ja nie podpierałem się jeszcze laską), który do swojej definicji liberalizmu dodaje jeszcze prawo moralne.

    Jeżeli to „bełkot‟ wedle Ciebie, to pewnie nie ma sensu dalej dyskutować. Jeżeli to tylko szlachetny wzorzec, piękna idea, do której niewielu tylko dorosło, i ci nieliczni nigdy nie decydowali o losach świata, postawmy jedno pytanie: która z pięknych ideji (jak lubisz mawiać) nie została zbrukana? Wymień, proszę, jedną.

    W czym zawiniła idea, że niektórzy rzekomi jej wielbiciele umyślili sobie, coby nie stawać na drodze bolszewików (po to wbrew jakoby wolności); że wszystko wolno – do what thou wilt (czyli popularne w peerelu – róbta co chceta!)? Że się notorycznie chce z bolszewikami licytować, kto bardziej postępowy, kto większy kolonialista, militarysta, totalista, reakcjonista, aż w rezultacie mamy powszechnie panującą równię pochyłą i wszędobylski na Zachodzie (i nie tylko tam) populizm?

  6. 6 michał

    Darek,

    Wybaczam, że krótko i na wyrywki, ale że Burke nie był konserwatystą, to jest trudniejsze do odpuszczenia. Nie dość, że był, to był wręcz ojcem brytyjskiego konserwatyzmu. Nie ma żadnego znaczenia, że był Wigiem, a nie Torysem. I dawni, i dzisiejsi Torysi rzadko bywają konserwatystami, a i to na ogół tylko z nazwy, ale też Wigowie nie byli wówczas jesszcze liberałami. Mniejsza o ojca konserwatyzmu, skoro mówimy o liberalizmie.

    Liberał, z definicji, wierzy w nadrzędną pozycję wolności. Termin “liberalny” jest w miarę nowy, choć używany już przez Szekspira w sensie “hojny, szczodry, wielkoduszny”. W swej pierwotnej, klasycznej wersji, liberalizm próbował bronić wolności jednostki przed apodyktycznym Lewiatanem państwa, ale bardzo prędko – mnie się wydaje, że w sposób nieuchronny – wysunąć musiał wolność jednostki ponad wszelkie wartości. Wolność wszakże jest z definicji pozbawiona treści, nie może zatem być wartością w sensie aksjologicznym, czyli “wzorcem działania”. Wolność jest niezwykle ważna, jest wartościowa, ale nie może zastąpić wartości. Działaniem wolnym jest na przykład zabójstwo przypadkowego przechodnia, bo tak mi się podoba. Ale też tylko działanie wolne jest moralne. Tylko za wolny postępek mogę ponosić odpowiedzialność.

    W czym zawiniła idea? Zawiniła sobą samą, swą istotą. Wolność pociąga długowłosych młodzieńców i łysych starców podpierających się laską. Pociąga i zaślepia swym urokiem. To zaślepienie natomiast, prostuje ścieżki dla bolszewii, bo trzeba najpierw rozpętać w imię wolności, by móc potem spętać na amen.

    Natomiast co do odmiany rzeczowników, to wydaje mi się, że po polsku zawsze mówiło się w dopełniaczu liczby mnogiej “idej”. A już jak się tam teraz mówi, to nie mnie osądzać. Jeżeli pozwolisz, to pozostanę przy starej, dobrej odmianie i przy tej starej, lepszej polszczyźnie, która w takim jest dziś pohańbieniu.

Comment





Language

Books Published by The Underground

Order here:



Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a

H
1946
 
J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja