(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
Michał Bąkowski
Votum separatum
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
« Swathed in velvetHomo sovieticus is alive and well »

Sorry, this entry is only available in Polski.



20 Comments "(Polski) Dzieło dwojga autorów"

  1. Paweł

    Pozostawia Pan bez komentarza pogląd Barbary Toporskiej, że Armia Krajowa to “propagandowy bluff”. Niezależnie od tego, że na wojnie bluff też ma swoją wagę, to chyba nie jest powszechną świadomość zasięgu i liczby działań zbrojnych i wywiadowczych AK. Dzisiaj historycy zachodni twierdzą, że największe znaczenie dla aliantów zachodnich miał wywiad AK (wiem, że w pewnym stopniu te dane wykorzystali Sowieci; jak powiedział pewien polityk w XIX wieku – “to gorsze niż zbrodnia, to błąd!” – ).
    Ale również zasięg działań zbrojnych był niemały – wystarczy podsumować wykaz akcji dywersyjnych i walk zbrojnych wyszczególnionych chociażby w 30-tomowej Encyklopedii Powszechnej PWN. Było ich tak dużo, że AK jawi się jako poważna militarna organizacja.
    Oczywiście, każdy kto pamięta II wojnę światową ocenia według tego, co działo się się w jego rejonie, ale dzisiaj warto uwzględniać całość.

    Poza tym uważam listy BT i JM za bardzo ciekawe i dające do myślenia (“rubaszności” Mackiewicza nie będę komentował).
    A prawdę mówiąc pisarz, choć żartem, ale przewidział zainteresowanie swoją twórczością w “wysokich” sferach komunistycznych – co prawda nie Gomułka, ale ta sama “ranga” – W. Jaruzelski.

    Swoistym zakończeniem sporów małżeństwa Mackiewiczów z emigracją wydaje mi się fakt, iż w 24 lata po ich śmierci, Nina Karsov otrzymała nagrodę właśnie za wydawanie książek Mackiewicza.

    Panie Dariuszu – pytanie poza (?) tematem: kto był większym antykomunistą, Józef Mackiewicz czy prof. Leszek Nowak ?

  2. Dariusz Rohnka

    Panie Pawle,

    Nie potrafię nic powiedzieć na temat rozmiarów antykomunizmu pana Leszka Nowaka, o którego istnieniu (owego antykomunizmu, a nie Pana Nowaka) dowiedziałem się za pośrednictwem Pana dziwnego pytania. O ile mi pamięć nie szwankuje, p. Nowak był marksistowskim rewizjonistą czy też neomarkistowskim filozofem, w każdy razie kimś, kogo poglądy nigdy mnie dlaczegoś nie zainteresowały. Zestawianie tych dwóch nazwisk razem jest, wedle mnie, całkowicie pozbawione sensu.

    Dlaczego nie skomentowałem wypowiedzi B. Toporskiej? Otóż dlatego, że tę wypowiedź uważam za wyjątkowo trafną, bynajmniej nie tylko w kontekście poczynań Armii Krajowej wobec wroga sowieckiego, ale także wroga niemieckiego.

    Weźmy przez moment pod lupę Pana argumenty:

    „…historycy zachodni twierdzą, że największe znaczenie dla aliantów zachodnich miał wywiad AK (wiem, że w pewnym stopniu te dane wykorzystali Sowieci…”

    Wybaczy Pan, ale to śmieszne. Z jakich materiałów wywiadowczych, zebranych na terenie Polski, mogli korzystać „zachodni alianci” (pomijając jeden jedyny przypadek – cudownej broni Hitlera v1 etc.)? Czy informacje wywiadowcze (wywiadu AK) na temat dyslokacji wojsk na froncie wschodnim mogły przedstawiać dla nich większą wartość? O tyle tylko bodaj, o ile przekazywane na wschód służyły… sowieckiemu sojusznikowi.

    Powołuje się Pan dalej na ogromną ilość „akcji dywersyjnych i walk zbrojnych wyszczególnionych chociażby w 30-tomowej Encyklopedii Powszechnej PWN”. Niech będzie, nie dysponuję tym jakże miarodajnym źródłem. Wydaje mi się jednak, że Barbara Toporska, zestawiając obok siebie AK i Wietkong, miała na uwadze raczej efekty działań wojskowych tych dwóch organizacji, a nie wykazy ilościowe przeprowadzonych akcji. Przyzna Pan, że jeśli o te efekty chodzi… wietnamscy komuniści wypadają zdecydowanie lepiej aniżeli probolszewiccy akowcy?

    Rozumiem doskonale, że akowski mit jest dla Pana ważny, ale może pora już się otrząsnąć i spojrzeć na sprawy obiektywnie… Ponieważ, jak sądzę, bardzo interesuje się Pan tymi sprawami, zakładam, że nie jest Panu obca postać „Orlika”, Mariana Bernaciaka, bohatera antykomunistycznego podziemia… Otóż w książce jego podkomendnego odnajduję taki oto fragment:

    „zbliżają się 2 sowieckie czołgi. „Orlik” wyszedł im naprzeciw. Powitał czołgistów i zaprosił do udziału w partyzanckim święcie…”

    Była oczywiście wódka, była i harmonia, w ogóle spotkanie przebiegło bardzo przyjaźnie… gdyby, zakładam, nie zmienne nastroje sowieckich towarzyszy zabaw, „Orlik” pewnie nigdy nie zostałby antykomunistą… niestety, jak dowiadujemy się z treści książki, zmuszony był wrócić do lasu….

    Wedle takiego właśnie modelu, choć z wyjątkami, powstawało akowskie antykomunistyczne podziemie… Nie z powodu komunistycznej okupacji kraju, ale z przyczyn osobistego zagrożenia życia… Przyzna Pan, że w danym wypadku motywy mają niejakie znaczenie.

  3. Paweł

    Zgadzam się z Panem odnośnie motywów powstania antykomunistycznego podziemia.

  4. Paweł

    Żołnierze Armii Krajowej w okresie I 1941 – VI 1944: wykoleili 732 pociągi, wysadzili 38 mostów, uszkodzili 28 samolotów, zniszczyli lub uszkodzili 4 tysiące samochodów, spalili 130 magazynów wojskowych, podpalili 443 pociągi, wykonali 5 tysięcy zamachów na Niemców i volksdeutschów, wykonali 25 tysięcy akcji sabotażowych, uszkodzili 2800 ważnych maszyn w fabrykach, stoczyli z Niemcami w okresie I 1943 – VI 1944 169 walk, rozbili 16 więzień, zlikwidowali 200 agentów. W czasie realizacji Planu “Burza” walczyły całe dywizje AK.
    (źródło: Encyklopedia Powszechna PWN, 30-tomowa, tom 2, Warszawa 2001)

  5. Dariusz Rohnka

    Panie Pawle,

    To są oczywiście ogromne liczby, z którymi polemizować nie mam najmniejszego rozmiaru. Przyzna Pan jednak, że w przypadku zajęcia kraju przez okupanta, w przypadku wojny o niepodległość, istotne znaczenie mają przede wszystkim akcje o charakterze stricte militarnym, a w tym zakresie Pana argumentacja wypada, w zestawieniu, nieco blado. Pisze Pan:
    „[żołnierze AK] stoczyli z Niemcami w okresie I 1943 – VI 1944 [18 miesięcy] 169 walk…”

    Spójrzmy teraz jak w porównywalnym okresie wyglądała aktywność oddziałów Wietkongu (niestety, nie dysponuję danymi z okresu największej aktywności komunistycznej partyzantki w Wietnamie Południowym):

    Ogólna liczba akcji zbrojnych przeprowadzonych przez Wietkong – oficjalne dane amerykańskiego Departamentu Stanu:

    01. 1962 – 549
    02. 1962 – 500
    03. 1962 – 588
    04. 1962 – 497
    05. 1962 – 528
    06. 1962 – 362
    07. 1962 – 448
    08. 1962 – 378
    09. 1962 – 391
    10. 1962 – 419
    11. 1962 – 421
    12. 1962 – 384

    01. 1963 – 252
    02. 1963 – 195
    03. 1963 – 344
    04. 1963 – 383
    05. 1963 – 357
    06. 1963 – 410

    Łącznie 7 450 – to w przybliżeniu (proszę mnie koniecznie poprawić, jeśli źle liczę) 4 408 % akcji zbrojnych przeprowadzonych w analogicznym okresie 18 miesięcy przez Armię Krajową (44 x). Tyle, jeśli idzie o zestawienie AK i Wietkongu. Liczby wydają się nieubłagane, prawda?

    Ale weźmy jeszcze dwa ciekawe przykłady z rodzimego podwórka.
    Podczas powstania styczniowego, które jak wiadomo miało charakter wojny partyzanckiej, od stycznia 63 do jesieni 64 (a więc w zbliżonym okresie) przeprowadzono ok. 1200 bitew i potyczek… Pozwoli Pan, że tym razem pominę żmudne obliczenia procentowe.

    Major Zygmunt Szyndzielarz w ciągu zaledwie dwóch miesięcy 1946 roku (bodaj maja i czerwca) przeprowadził wraz ze swoją 5 Brygadą (której stan nie przekraczał 80 żołnierzy) około 60 akcji o charakterze zbrojnym. Ze względu na stan liczebny Brygady nie były to przedsięwzięcia o rozmiarach dużych operacji wojennych, nie to jest jednak istotne. Istotne, że jeden oddział partyzancki był w stanie przeprowadzić 1 (słownie: jedną) akcję dziennie (i to w sytuacji pod względem taktyczno-wojskowym nieporównanie, jak się wydaje, gorszej), gdy tymczasem, jak Pan podaje na podstawie swojego źródła, w okresie między styczniem 1943 roku, a czerwcem roku następnego Armia Krajowa (cała armia, licząca wedle różnych szacunków od 200 do 340 tysięcy żołnierzy, w omawianym okresie przynajmniej 60 oddziałów partyzanckich i 200 patroli, nie zaś – jeden oddział w sile niepełnej kompanii) przeprowadzała… 0,92 akcji zbrojnej w ciągu jednego (statystycznego) dnia.

    Jeśli to nie zbrojny bluff, to właściwie co? Wola walki?

  6. Paweł

    Ale Armia Krajowa to także wywiad. Szczegóły w dużym skrócie na stronie:

    http://www.polishresistance-ak.org/3%20Artykul.htm

  7. Amalryk

    Gwałtowne “odrodzenie” guerilli w podbitych przez Niemców krajach ,podczas IIWŚ, (przy całkowitym “zapomnieniu” o tej formie walk w IWŚ) nie wzięło się z powietrza (w końcu to nie Niemcy dostarczali członkom tych formacji broń, pieniądze i zaopatrzenie). Lecz obiektywna analiza efektywności akcji militarnych tych formacji po wojnie wypadła blado – choć akcje partyzanckie mnożyły problemy Wehrmachtu ,to w skali strategicznej i operacyjnej nigdzie i nigdy nie odegrały żadnej stotnej roli, zaś ich sensowność , wobec ogromnej skali zastosowanych przez Niemców środków odwetowych, pozostaje co najmniej dyskusyjna. Co innego wywiad, owszem , dzieki sieci wywiadowczej obejmujacej swym zasiegiem całą Europę, alianci znali Ordre de bataillle Wehrmachtu z zadziwiajacaą dokładnością.

    A i mała dygresja do zdania z podlinkowanego artykułu; “W następnym roku sprzymierzeni otrzymali od polskiego wywiadu kompletną instrukcję obsługi, analizę techniczną oraz poszczególne elementy rakiety V2. Pozwoliło to lepiej przygotować obronę wysp brytyjskich przed nową bronią Hitlera.” – przed V2 nie było obrony, jedynym wyjściem było zniszczenie ich na wyrzutni.

  8. michał

    Panie Pawle,

    Dane wywiadowcze AK przesyłane były do Londynu, skąd przekazywano je Moskwie, tym samym ułatwiając najazd bolszewicki na Pańską ojczyznę.

  9. Paweł

    Czy to możliwe, żeby Anglicy nie selekcjonowali informacji dla Sowietów pod kątem możliwej szkodliwości dla polskich sojuszników ?

  10. michał

    Nie wiem, doprawdy! A jak Pan sądzi?

    Ale zaraz. Czyim obowiązkiem byłaby taka selekcja? Obowiązkiem Churchilla, który sprzedał był Polskę Stalinowi?

  11. Amalryk

    Panie Pawle,
    Jedyna rozsądna selekcja, to podawanie sowietom informacji całkowicie “od czapy”, i to takich aby uwierzyli, a na dodatek wrąbali się w gigantyczne tarapaty na skalę operacyjną – tak aby “dień pabiedy” bohaterska armia czerwona świętowała sobie gdzieś w okolicach Połocka. Ale jak się skurwysynów i zbrodniarzy awansowało na sojuszników, no to pa ciociu…

    Co znamienne, gdy pod Kurskiem Niemcy podjęli ostatni wysiłek w skali strategicznej, na froncie wschodnim , to anglosascy buce przekazali sowietom nie tylko dane wywiadu ofensywnego, ale również te pozyskane z dekryptażu Enigmy. I mimo że sowieciarnia miała wszystko jak na talerzu, i na głównych kierunkach natarcia zapewniła sobie wielokrotną przewagę, to i tak przerżnęli w pięknym stylu bitwę pod Prochorowką a gdy wojska Mansteina wyszły w przestrzeń operacyjną, to co zrobili drodzy alianci ? – Wylądowali na Sycylii! Ducei fiknął kozła, a Niemcy w “tri miga” musieli zwijać swój kramik pod Kurskiem.(Warto w tym momencie sobie przypomnieć jak drogi wujek Joe zachował się podczas niemieckiej ofensywy w Ardenach.)

    Ale niestety “prawda w oczy kole” – i tak sam sobie korespondencyjnie strzeliłem w stopę do artykułu pt.”O polskim patriotyzmie”!

  12. michał

    Ach, wyszło szydło z worka.

  13. Amalryk

    Bez taniego tryumfalizmu, proszę.

  14. michał

    Tani? Ale skąd. Pan sobie nie wyobraża, ile mnie to kosztuje.

  15. Amalryk

    Już miałem uwierzyć, gdy wtem przypomniałem sobie, że przecież lansuję tezę o pozytywnym nastawieniu do przyjmowania prawdy (a nie kłamstewek) wśród ludzi.

  16. michał

    Czy rzeczywiście, Panie Amalryku?

    Jeśli naprawdę lansuje Pan taką tezę, to muszę podjąć polemikę z Pańską małżonką na temat Pańskiej rzekomej mizantropii.

  17. Amalryk

    Polemika z moją żoną? To sprawa beznadziejna!

  18. michał

    Czy sądzi Pan, że małżonka przyjmie moją poprawkę bez polemiki? To byłoby straszne.

  19. Amalryk

    Straszny to jest jej upór (ale to żaden wyjątek – kobiety to zdecydowanie inna odmiana człowieka).

  20. Paweł

    Panie Michale, Panie Dariuszu

    Myślę teraz o nieubłaganym upływie czasu. Ludzie umierają i zabierają ze sobą cenne wspomnienia, które mogłyby być ważne dla innych. Chodzi mi o ludzi, którzy znali Józefa Mackiewicza i Barbarę Toporską. Pan Dariusz sam zauważył, że w książce Wacława Lewandowskiego czas pobytu Mackiewiczów na Zachodzie jest potraktowany tak skrótowo. Sądzę, że są jeszcze ludzie, którzy mogliby opowiedzieć o życiu Mackiewiczów, o ich zwyczajach. Proste rzeczy, ale wzbogacające ich obraz. I rozmowy, nie tylko o polityce. Ja nie wiem, kogo pytać. Może panowie mogliby poprosić znajomych Mackiewiczów, aby coś na ten temat napisali ?

Comment

(Polski)

Order here.

Czerwoni na szóstej! Wydanie II

Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.H
1946. Powieść.



Wydawnictwo Podziemne