(Polski)
Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana.
Jacek Szczyrba
1946. Powieść.
Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski. Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres. Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce: 1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania? 2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki? 3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych? Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie. |
Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza. Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania: 1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem? 2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie? 3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku? Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału. |
1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność? 2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej? 3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze? 4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin? 5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony? 6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku: Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012! Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012? |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Czerwoni na szóstej! Wydanie II
Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana. |
Jacek Szczyrba ![]() |
| Punkt Langrange`a. Powieść. |
H![]() |
| 1946. Powieść. |
Można by rzec, że to wciąż ten sam Cyrk Wolanda. Sztuczki magiczne są udoskonalone przez postęp i “postęp”, zaś widownię stanowią już wszyscy.
Czy Wolanda, nie wiem. Czy cyrk, to kwestia gustu. Ale że ten sam, to wydaje mi się zgrabnie zademonstrowane przez Pomerantseva. Szkoda tylko, że on sam nie dostrzegł, czego dowiódł.
Ten Pietia Pamieriańcew, a cóż to za ptica? Z tym swoim dziwacznym, “pomarańczowym ”
nazwiskiem… Na ukraińskiej wikipedii (wiem, wiem, szalenie wiarygodne źródło) piszą, że urodzony w Kijowie w r. ’78, zaś w wieku 10-ciu miesięcy miał wyjechać z rodzicami do RFN-u, następnie Anglii, aby po studiach i zwiedzeniu połowy “lepszego” świata (Monachium, Edynburg, Berlin, Nowy Jork, Paryż…) pojawić się powtórnie w nowym , już ulepszonym zetesererze, dopiero w roku 2001.
Nie wiem jak koleżeństwo, ale ja po przeczytaniu artykułu pana Michała (i jakiś tam “obrywek” w internecie) odniosłem przytłaczające wrażenie uczestniczenia w jakimś kosmicznie pokracznym “nepowskim deja vu ” – to wszystko (bez mała wiek temu) już było! Chory świat , chorzy ludzie, ale teraz już doszczętnie i beznadziejnie pogrążeni w nędzy sowietyzmu! Dziarskim bolszewikom, mimo gigantycznych podówczas ich wysiłków (wymordowanie 300-tu biskupów Cerkwi) nie udało się jeszcze całkowicie zniszczyć sfery socjalnej społeczeństwa.
I jeszcze; Wolterowski Kandyd jednak, w odróżnieniu od “naszego”, został rzucony w wir katastrofalnych wydarzeń kaprysem niezwykle złośliwego losu, a “nasz” naiwny(?) Pietia pakuje się w sam środek bolszewickiego gówna na własne życzenie! Co prawda, wydaje się że opisuje je uczciwie i wiernie ale jednak, jak widać, biedaczyna, zupełnie nic z tego nie pojmuje.
Panie Amalryku,
I ja początkowo pisałem jego nazwisko przez ‘c’ i ‘w’, ale jego książka ukazała się w prlu pod nazwiskiem w pisowni angielskiej, więc i ja ją zachowałem. W końcu, to “z Zachodu gość” (nawet jeśli nie pijany Szwed), więc “ze względu na obecność na sali gości zagranicznych….”
Nie czytuję ukraińskiej wiki, choć może powinienem, bo wtedy nie byłbym popełnił błędu powtarzania po brytyjskiej prasie, że Pietia urodził się w Wielkiej Brytanii.
Z Pańskiego komentarza wnoszę, że nie czytał Pan książki. Jest zaskakująco dobra. Powiedziałbym nawet – świetna. Napisana wartko, z humorem, znakomitym językiem i inteligentnie. Pomerancew napisał więcej o putinowskiej Rosji, np. niniejszy raport: http://www.interpretermag.com/wp-content/uploads/2014/11/The_Menace_of_Unreality_Final.pdf
Czy aby Kandyd także pakował się w te wszystkie katastrofy na czyjeś życzenie? Na życzenie Woltera, rzecz jasna, któremu było potrzeba wystawić go na wszelkie możliwe klęski i szaleństwa, by móc tym łacniej wyśmiać Leibniza.
A nasz Kandyd owszem, jest naiwny. Z naiwną wiarą przyjął zachodni bełkot o “Rosji” i z naiwnym optymizmem rzucił się w wir nowego świata, ale z czasem (o ile pamiętam, nie inaczej niż oryginalny Kandyd) ciut się w swym optymizmie zachwiał.
Co rzekłszy, czy nie wydaje się Panu, że najleppszym świadkiem jest ten, który właściwie nie rozumie tego, co opisuje? To jest ryzykowna teza, przyznaję, ale mam wrażenie, że ci, co mówią prawdę niejako “wbrew sobie”, wbrew swym przekonaniom, są własnie najciekawsi jako świadkowie.
Jednak muszę przyznać, że “nasz” Kandyd Pietia wydaje mi się być zbyt bystrym (wnosząc po przeczytanych fragmentach) aby aż tak kompletnie nie pojmować niczego, z tego bolszewickiego gówna w którym się pławił lat bez mała dziesięć, a które tak trafnie opisuje… Nie wiem czy to taka poza, metoda, czy zakłamanie?
Przecież wystarczy tylko popatrzeć na nalane mordy, tych kurduplowatych bolszewickich szczurów, gibających się pokracznie gdy przechodzą pomiędzy ogromnymi odrzwiami kremlowskich sal (Romanowowie byli rośli, by wspomnieć dwumetrowego Mikołaja Mikołajewicza) i momentalnie zaczynamy rozumieć sens słów Davilii; “Nasza cywilizacja jest barokowym pałacem, do którego wtargnęła kudłata zgraja.”
Jego książka jest warta przeczytania (zapewniam, że nie dostaję prowizji od sprzedanych egzemplarzy), ponieważ autor jest bystrym obserwatorem, ale także dlatego, że – jak Kandyd przed nim – trochę choć wyzbył się swego optymizmu w rezultacie swoich doświadczeń.
Nie wiem, dlaczego ludzie nie potrafią, czy też odżegnują się od postawienia kropki na ‘i’. Nie jeden Pomerantsev wystrzega się wypowiedzenia ostatecznego wniosku: sowiety trwają, komunizm nigdy nie upadł i wszyscy zostaliśmy nabrani. Moje podejrzenie jest takie: postawienie takiego wniosku wyrzuca autora poza nawias ludzi rozsądnych; kończy ich karierę.
Tak też chyba jest. Trudno mi wyobrazić sobie uczestnictwo w tego typu instytucjach osoby, która taki wniosek stawia.
Cha, cha! Ale przecież nie ma się czemu dziwić, książki same się nie sprzedzadzą. Trzeba przyjechać, złożyć autotgrafy, uścikać prawice, a może nawet lewice?
Ja tylko tak mówię, ale gdyby tylko ktoś zechciał szukać mojego autografu, wysłuchać referatu na temat wolności słowa w prlu, w zamian za odpowiednią sumkę w dewizach – ars longa vita brevis, ciężkie życie jest bez dewiz – to proszę łaskawie przysyłać zaproszenia na adres Redakcji.