(Polski)

Józef Mackiewicz
The Triumph of Provocation
Michał Bąkowski
Votum separatum
Dariusz Rohnka
Szkice o Józefie Mackiewiczu
Jeff Nyquist
Origins of the Fourth World War
« Dusty interview off the forgotten shelfPutin’s Hitler »

Sorry, this entry is only available in Polski.



8 Comments "(Polski) Optymizm Pomerantseva czyli przygody Kandyda w putinowskiej „Rosji”"

  1. Andrzej

    Można by rzec, że to wciąż ten sam Cyrk Wolanda. Sztuczki magiczne są udoskonalone przez postęp i “postęp”, zaś widownię stanowią już wszyscy.

  2. michał

    Czy Wolanda, nie wiem. Czy cyrk, to kwestia gustu. Ale że ten sam, to wydaje mi się zgrabnie zademonstrowane przez Pomerantseva. Szkoda tylko, że on sam nie dostrzegł, czego dowiódł.

  3. amalryk

    Ten Pietia Pamieriańcew, a cóż to za ptica? Z tym swoim dziwacznym, “pomarańczowym ”
    nazwiskiem… Na ukraińskiej wikipedii (wiem, wiem, szalenie wiarygodne źródło) piszą, że urodzony w Kijowie w r. ’78, zaś w wieku 10-ciu miesięcy miał wyjechać z rodzicami do RFN-u, następnie Anglii, aby po studiach i zwiedzeniu połowy “lepszego” świata (Monachium, Edynburg, Berlin, Nowy Jork, Paryż…) pojawić się powtórnie w nowym , już ulepszonym zetesererze, dopiero w roku 2001.

    Nie wiem jak koleżeństwo, ale ja po przeczytaniu artykułu pana Michała (i jakiś tam “obrywek” w internecie) odniosłem przytłaczające wrażenie uczestniczenia w jakimś kosmicznie pokracznym “nepowskim deja vu ” – to wszystko (bez mała wiek temu) już było! Chory świat , chorzy ludzie, ale teraz już doszczętnie i beznadziejnie pogrążeni w nędzy sowietyzmu! Dziarskim bolszewikom, mimo gigantycznych podówczas ich wysiłków (wymordowanie 300-tu biskupów Cerkwi) nie udało się jeszcze całkowicie zniszczyć sfery socjalnej społeczeństwa.

    I jeszcze; Wolterowski Kandyd jednak, w odróżnieniu od “naszego”, został rzucony w wir katastrofalnych wydarzeń kaprysem niezwykle złośliwego losu, a “nasz” naiwny(?) Pietia pakuje się w sam środek bolszewickiego gówna na własne życzenie! Co prawda, wydaje się że opisuje je uczciwie i wiernie ale jednak, jak widać, biedaczyna, zupełnie nic z tego nie pojmuje.

  4. michał

    Panie Amalryku,

    I ja początkowo pisałem jego nazwisko przez ‘c’ i ‘w’, ale jego książka ukazała się w prlu pod nazwiskiem w pisowni angielskiej, więc i ja ją zachowałem. W końcu, to “z Zachodu gość” (nawet jeśli nie pijany Szwed), więc “ze względu na obecność na sali gości zagranicznych….”

    Nie czytuję ukraińskiej wiki, choć może powinienem, bo wtedy nie byłbym popełnił błędu powtarzania po brytyjskiej prasie, że Pietia urodził się w Wielkiej Brytanii.

    Z Pańskiego komentarza wnoszę, że nie czytał Pan książki. Jest zaskakująco dobra. Powiedziałbym nawet – świetna. Napisana wartko, z humorem, znakomitym językiem i inteligentnie. Pomerancew napisał więcej o putinowskiej Rosji, np. niniejszy raport: http://www.interpretermag.com/wp-content/uploads/2014/11/The_Menace_of_Unreality_Final.pdf

    Czy aby Kandyd także pakował się w te wszystkie katastrofy na czyjeś życzenie? Na życzenie Woltera, rzecz jasna, któremu było potrzeba wystawić go na wszelkie możliwe klęski i szaleństwa, by móc tym łacniej wyśmiać Leibniza.

    A nasz Kandyd owszem, jest naiwny. Z naiwną wiarą przyjął zachodni bełkot o “Rosji” i z naiwnym optymizmem rzucił się w wir nowego świata, ale z czasem (o ile pamiętam, nie inaczej niż oryginalny Kandyd) ciut się w swym optymizmie zachwiał.

    Co rzekłszy, czy nie wydaje się Panu, że najleppszym świadkiem jest ten, który właściwie nie rozumie tego, co opisuje? To jest ryzykowna teza, przyznaję, ale mam wrażenie, że ci, co mówią prawdę niejako “wbrew sobie”, wbrew swym przekonaniom, są własnie najciekawsi jako świadkowie.

  5. amalryk

    Jednak muszę przyznać, że “nasz” Kandyd Pietia wydaje mi się być zbyt bystrym (wnosząc po przeczytanych fragmentach) aby aż tak kompletnie nie pojmować niczego, z tego bolszewickiego gówna w którym się pławił lat bez mała dziesięć, a które tak trafnie opisuje… Nie wiem czy to taka poza, metoda, czy zakłamanie?

    Przecież wystarczy tylko popatrzeć na nalane mordy, tych kurduplowatych bolszewickich szczurów, gibających się pokracznie gdy przechodzą pomiędzy ogromnymi odrzwiami kremlowskich sal (Romanowowie byli rośli, by wspomnieć dwumetrowego Mikołaja Mikołajewicza) i momentalnie zaczynamy rozumieć sens słów Davilii; “Nasza cywilizacja jest barokowym pałacem, do którego wtargnęła kudłata zgraja.”

  6. michał

    Jego książka jest warta przeczytania (zapewniam, że nie dostaję prowizji od sprzedanych egzemplarzy), ponieważ autor jest bystrym obserwatorem, ale także dlatego, że – jak Kandyd przed nim – trochę choć wyzbył się swego optymizmu w rezultacie swoich doświadczeń.

    Nie wiem, dlaczego ludzie nie potrafią, czy też odżegnują się od postawienia kropki na ‘i’. Nie jeden Pomerantsev wystrzega się wypowiedzenia ostatecznego wniosku: sowiety trwają, komunizm nigdy nie upadł i wszyscy zostaliśmy nabrani. Moje podejrzenie jest takie: postawienie takiego wniosku wyrzuca autora poza nawias ludzi rozsądnych; kończy ich karierę.

  7. Andrzej

    Tak też chyba jest. Trudno mi wyobrazić sobie uczestnictwo w tego typu instytucjach osoby, która taki wniosek stawia.

  8. michał

    Cha, cha! Ale przecież nie ma się czemu dziwić, książki same się nie sprzedzadzą. Trzeba przyjechać, złożyć autotgrafy, uścikać prawice, a może nawet lewice?

    Ja tylko tak mówię, ale gdyby tylko ktoś zechciał szukać mojego autografu, wysłuchać referatu na temat wolności słowa w prlu, w zamian za odpowiednią sumkę w dewizach – ars longa vita brevis, ciężkie życie jest bez dewiz – to proszę łaskawie przysyłać zaproszenia na adres Redakcji.

Comment

(Polski)

Order here.

Czerwoni na szóstej! Wydanie II

Wydanie zawiera fragmenty Dzienników George’a Racey’a Jordana.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.H
1946. Powieść.



Wydawnictwo Podziemne