11 Comments “(Polski) „Burza w Moskwie” i burza w Petersburgu”

  1. 1 amalryk

    Jak pisał Andriej Nawrozow, muzułmańskie zagrożenie „jest plotką rozpuszczaną przez rosyjskie służby specjalne, a także – na ile ich cele przystają do siebie wzajem – przez CIA”.
    —————————————————————————————————–
    Rzecz niby tak oczywista jak to że po nocy przychodzi dzień, a niemal cały świat wierzy w tę baśń z 1001 nocy, iż kilkudziesięciu szahidów opętanych TNT rozwali w proch i pył ten zgniły Zachód – ech!

  2. 2 michał

    Drogi Panie Amalryku,

    Głuchoniemi ślepcy nie chcą widzieć, ani słyszeć. Tak jak nie chcieli widzieć, czym jest bolszewizm, jak nie chcieli słyszeć o tym, że ich wywiad i kontrwywiad przesycone są sowieckimi kretami. Jak nie chcieli widzieć, że komunizm nie upadł, ani sowiety się nie rozpadły, tak teraz nie chcą dostrzec, co stoi za muzułmańskim terroryzmem.

    Głuche milczenie z Kremla na temat wybuchu w metrze, wydaje się wskazywać, że był to autentyczny atak, że tym razem kgb nie miało z nim nic wspólnego. Ale w końcu, Bóg jeden raczy wiedzieć. Jak to mówił Józef Mackiewicz, kiedy będzie im tak wygodnie, to każdy strzał przeciw nim włożą w kieszeń i pominą milczeniem, a kiedy im będzie potrzeba, to rozdmuchają.

    W tej chwili najwyraźniej nie potrzeba Putinowi odwrócenia uwagi od Syrii, od Korei i od ich głównego atutu w Białym Domu. To zabawne, że “trump card” to po angielsku “atutowa karta”.

  3. 3 gniewoj

    Panie Michale,

    to, że kiedy bolszewicy potrzebują to rzecz przemilczą a kiedy im potrzeba to ją rozdmuchają jest oczywiste jednak zastanawiają mnie liczne, opisane przez Pana jakby niekontrolowane przecieki informacji czasu zmiany warty.

    Nie mam na myśli ustaleń francuskiego kontrwywiadu czy doniesień Svenska Dagbladet, te wydają się być ewidentnymi elementami gry bolszewików.

    Mam na myśli nawet nie to, że jakiś Aleksiej Kartofelnikow coś zauważył i o tym doniósł ale to, że jego denuncjacja zostaje upubliczniona i trzeba ją potem tuszować.

    Zastanawia mnie nie to, że w sowietach znajduje się ekspert od materiałów wybuchowych taki jak Jurij Tkaczenko, ale to, że jego wiedza okazuje się być na tyle niewygodna, że trzeba odwracać kota ogonem.

    Zastanawia mnie nie to, że obywatelka Juchanowa złożyła raport z tego co podsłuchała ale to, że informacja wypływa na światło dzienne i kolejną sprawę trzeba zamiatać pod dywan.

    Zastanawia mnie, że w kraju gdzie grzebano zwłoki bez informowania rodzin o miejscach pochówku udaje się rodzinie Szczekoczychina nie tylko pozyskać fragment skóry nieboszczyka ale jeszcze wysłać próbkę do ekspertyzy poza sowietami.

    Zastanawia mnie w obawie przed jakimi ekspertami zrównano z ziemią tak budynki wysadzone w powietrze w roku 1999 jak i ten szkolny w Biesłan? W obawie przed ekspertami typu Tatjany Anodiny z Międzypaństowego Komitetu Lotniczego? Przecież w sowietach, po blisko stu latach pieriekowki, nie ma miejsca dla ekspertów innych niż ta pani. A dla rzeczywiście niezależnych ekspertów spoza raju krat sowiety są hermetycznie zamknięte.

    Czy te, na pierwszy rzut oka, niedociągnięcia, przesadne dmuchanie na zimne były elementami piętrowej prowokacji czy może efektem zastosowania taktyki NEPu w sowieckich mediach i życiu publicznym czasu zmiany warty?

  4. 4 michał

    Drogi Panie Gniewoju,

    Czuję się zawsze zobowiązany używać tzw. brzytwy Ockhama. Przydaje się ona nie tylko dla zgolenia długiej brody. Jest przydatna także, gdy chcemy mnożyć byty dla wyjaśnienia fenomenu, bo tak właśnie używał jej wielki fraciszkański mnich. Dziś natomiast najczęściej używa się tej średniowiecznej brzytwy dla uproszczenia argumentacji. Innymi słowy, jakie jest najprostsze wyjaśnienie fenomenu? Jeżeli jest ono satysfakcjonujące, to najprawdopodobniej, choć nie na pewno, jest prawdziwe.

    W tym wypadku najprostszym wyjaśnieniem jest, że z bolszewików “ani geniusze, ani nadludzie”, że pozwolę sobie zacytować z Józefa Mackiewicza.

    Wydaje się nieuniknione, że w procesie przeprowadzania złożonej prowokacji popełnia się błędy. Ludzie nie są doskonali, a co dopiero “ludzie radzieccy”? Homo sovieticus prześcignął homo sapiens nawet w swej niedoścignionej niedoskonałości. Wszystkich śladów nie da się zatrzeć nigdy i nigdzie – nawet w raju krat, a co dopiero w kraju pogrążonym w chaosie. Proszę zwrócić uwagę na paradoks: ci sami ludzie, którzy wysadzali w powietrze budynki we wrześniu 1999 roku, przez poprzednie 10 lat całkiem skutecznie tworzyli obraz anarchii i słabej władzy. A zatem w tym przełomowym momencie musieli się uporać z fałszywymi wrażeniami, które sami wytworzyli.

    Kartofelnikow i Juchanowa to po prostu dobrzy obywatele, którzy się wychylili. Żołnierz, który kradł cukier, eksperci, wszyscy wzięli dekadę Jelcyna za dobrą monetę. Wszyscy uwierzyli, że taak właśnie postapić należy w tej nowej “Rosji”. Takie pomyłki mogą się zdarzyć w najlepszym raju, nawet u Stalina i Mao.

    A po co zrównywać z ziemią ruiny szkoły w Biesłan i wszystkich budynków wysadzonych w powietrze? Właśnie po to, żeby uniknąć przypadku, że jakiś zdesperowany członek rodziny zdoła coś wykraść albo choćby będzie się domagał dalszych badań. A tak, nie ma czego badać i sprawa jest zamknięta.

  5. 5 gniewoj

    Ciągle się tym wszystkim gubię Panie Michale.
    Ilekroć próbuję choć trochę bardziej szczegółowo analizować ich poczynania zawsze wpadam w jakąś pułapkę. Chyba lepiej dla mnie postrzegać bolszewickie zło jako las bo nigdy nie mogę rozpoznać które z drzew w tym lesie to samosiejka a które z drzew zostało zasadzone przez nich dla zamazania obrazu.
    Może przykład Anny Politkowskiej pozwala zachować nadzieję. Jeżeli pojawia się, nie gdzie indziej ale właśnie w raju krat, ktoś tak niezależny jak ona i to po tylu latach pierekowki to może cały czas jest nadzieja na wolny od komunizmu Świat?! Ale tu znów niepewność. Czy była ona antykomunistką czy może jedynie naprawiaczem “odrodzonej Rosji” a jej śmierć z takich czy innych powodów była przydatna komunistom?

  6. 6 michał

    Drogi Panie Gniewoju!

    Wszyscy się gubimy. I nie może być inaczej. Sama hipoteza, że zrobiono przedstawienie z upadku “największego państwa na świecie”, jest już w założeniu czymś szalonym. Hipoteza, że udało im się nabrać cały świat – przecież to jest niemożliwe. Jakże się nie gubić w czymś takim?

    Najważniejsze wydaje mi się w tej sytuacji, że trzeba zawsze kwestionować nasze własne założenia. Skoro krytykujemy wszystkich wokół, skoro oskarżamy ich o łatwowierność, to nie wolno nam popadać w łatwowierność, nie wolno dać się zaślepić własnymi założeniami.

    Pańska metafora – które drzewo jest samosiejką, a które zostało celowo posadzone tu właśnie – jest bardzo trafna. Ale z drugiej strony, ich celem nie jest przecież kontrola każdego drzewa w lesie. Jest nim chyba raczej wprowadzenie w życie warunków, w których ludzie zachowywaliby się w sposób przewidywalny, w których życie rozwijałoby się na kopyto – las, gdzie i samosiejka, i drzewko przesadzone z komsomolskiej szkółki, i nawet każdy żuczek, gdzie wszyscy spełnią swoje zadanie.

    Platon miał się kiedyś wyrazić, że najtrudniej nadać prawa ludziom szczęśliwym i zasobnym we wszystko, a najłatwiej wziąć w karby praw tych, którzy poniżeni zostali niepowodzeniami. Mówił to 2400 lat temu o bajecznie bogatej Cyrenajce. Dziś rzadko kto wie, że była to potężna grecka kolonia w Libii. Ale mniejsza o zmienne koleje losu, chodzi mi raczej o przewidywalność: w pewnych warunkach ludzie zachowają się w sposób przewidywalny, bo taka jest ludzka natura.

    A czy Anna Politkowska była naprawiaczem, czy antykomunistką? Prawdę mówiąc, nie wiem. Ale wiem, że była wolną osobą. A to jest bardzo dużo.

  7. 7 gniewoj

    Panie Michale,

    Gubimy się próbując analizować ich poczynania a to dlatego, że nie możemy być pewni co do źródeł na których się opieramy. Jak wynika z Pana analizy węgierskiej rewolty Zachód oddał sowietom pół Europy więc dlaczegóż maiłby być zainteresowany w pozyskiwaniu rzetelnych informacji na temat tego co wyprawiają. Informacje z samych sowietów zawsze budziły wątpliwości. Konia z rzędem temu kto wyłuska ziarno z plew przez nich serwowanych. A to, że mamy do czynienia z wielką hucpą jest według mnie oczywiste o tyle o ile jawnie istnieją kraje komunistyczne takie jak dawne Chiny, Korea czy Kuba i może drobny symbol ale jednak… choć upudrowana to jednak gwiazda na sowieckich tankach.

    Nie będę się spierał o Politkowską. Nie powinienem wydawać bez podstawnie krzywdzącej opinii. Czytałem z jej tylko jedną książkę i miałem wrażenie, że jej krytyka skierowana była przeciw putinowi a nie komunizmowi jako takiemu. Ale szczegóły mi uleciały zostało jedynie wrażenie więc nie pozostaje mi nic innego jak wycofać swój zarzut pod jej adresem.

  8. 8 michał

    Drogi Panie Gniewoju,

    Zachód oczywiście powinien być zainteresowany w jakości informacji na temat sowietów, ze względu na własne bezpieczeństwo. Ale faktem jest, że nie jest zainteresowany.

    Natomiast co do szukania ziaren prawdy wśród plew dezinformacji, to w pewnym sensie, niczym innym się tu nie zajmujemy. Józef Mackiewicz i Barbara Toporska zajmowali się tym całe życie. To JEST możliwe, więc kiedy Pan dostarcza konia z rzędem?

    Proszę zwrócić uwagę, że dociekliwi ludzie dotarli do prawdy o Burzy w Moskwie, pomimo wszystko. Pomimo skrzętnego zacierania śladów, wiemy o Katyniu, wiemy o rozlicznych miejscach kaźni. Być może największą naszą siłą w poszukiwaniu prawdy, jest ten drobiazg, że z komunistów ani geniusze, ani nadludzie; że mimo tej wszechobejmującej kontroli, popełniają błędy.

    Nie spieraliśmy się nigdy o Politkowską, bo ja w przeciwieństwie do Pana, nie czytałem jej nigdy. Szczerze wierzę, że antykomunistką nie była, po prostu dlatego, że niewielu nas na świecie. Ale to nie umniejsza mego podziwu dla jej odwagi.

  9. 9 gniewoj

    Panie Michale,

    Czy nie zauważa Pan punktu granicznego po przekroczeniu którego nawet bywalcy Podziemia stają się bezradni w poszukiwaniu prawdy? Ja widzę taki punkt. Wszystko co dzieje się po cudownym upadku komunizmu w sowieckiej rosji jest jakby czarną dziurą, z której nie wydostają się żadne informacje. Jeszcze zmianie warty analizowanej przez Pana w “Burzy w Moskwie” towarzyszyły informację stamtąd a potem kompletna cisza. Nie bardzo wiadomo co sowieci planują, co robią. Podpieramy się teoriami elastyczności systemu, jego ciągłego i nieustającego ewoluowania po to by zapanować nad całym Światem, teorią kisielu przybijanego do ściany. Wszystko prawda ale ich taktyka, ich działania do początku lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku wydają się być klarowne. Analizowane przez Mackiewicza titoizmy, gomułkowszczyzny, rozłamy w bloku, wszelkie ruchy dysydenckie obliczone były na oślepienie i tak ślepego Zachodu. Wszelkie dialogi, platformy współpracy, wymiany kulturalne były obliczone na ugruntowanie ich pozycji. Wszelkie ruchy narodowo-wyzwoleńcze miały na celu podbicie nowych terytoriów. A co po “upadku” komunizmu w sowietach? Tak naprawdę nie wiemy (przynajmniej ja się pogubiłem) co robią, co planują. Nie wiemy czy zatonięcie łodzi podwodnej Kursk to był wypadek czy prowokacja. Nie wiemy czy niunia europejska to twór który ich zadowala w pełni, czy Brexit jest ich intrygą. Nie wiemy o co tak naprawdę chodziło w wydarzeniach na Ukrainie czy teraz w Syrii. Skala ich dotychczasowych zdobyczy jest tak wielka, że wywoływanie konfliktu z sowiecką ukrainą czy podchody w rzeczonej Syrii budzą moje prawdziwe zdziwienie. Po co to? Skoro Zachód leży na łopatkach, ewentualnie w kieszeni chrlu to jaki jest sens w prowadzeniu tak lokalnych konfliktów? Czyżby miałby to być rodzaj ćwiczeń poligonowych dla podtrzymania czujności rewolucyjnej w szeregach? Wszystko to pozostaje w sferze naszych domysłów z tej prostej przyczyny, że żadne plewa nie są przez nich rozsiewane. Wydarzenie na, według mnie, naprawdę wielką skalę czyli sowiecki agent w Białym Domu i znowu kompletna cisza. Żadni niezależni eksperci, żadne niezależne media, żadni uciekinierzy stamtąd nie biją na alarm: Wolny Świecie obudź się bo to już ostatni dzwonek. Kompletna cisza!

    A skoro mają już na widelcu całą uwędzoną niunię, mają swojego człowieka w USA to czy to już koniec? Kto z nas jest w stanie się w tym rozeznać?

  10. 10 gniewoj

    PS

    zaczynam fasować konia z rzędem

  11. 11 michał

    Hmmm, nie wiem, czy mogę się z tym zgodzić.

    Jedynym realnym ograniczeniem w poszukiwaniu prawdy jest niedoskonałość ludzkiego poznania. Całość Bożego Stworzenia jest poznawalna, choćby tylko potencjalnie. A ludzkie czyny? Nie mogą one z definicji leżeć poza granicą poznawalności.

    Niewiedza w kwestiach takich jak historia Kurska czy Arctic Sea, czy niunia jest prowokacją czy Syria, Korea czy Ukraina – prawdę mówiąc nie mącą mego metodologicznego sumienia. Hipotez jest wystarczająco wiele i żadne z tych zjawisk nie wychodzi poza normalne ramy sowieckiej strategii. Nie pamiętam już, czy określenie “Death by a Thousand Cuts”, to jest angielskie powiedzenie czy chińska tortura, ale to jest to, co nam szykują.

    A co do Trumpka, to doprawdy nie sądzę, żeby to był “ich człowiek w Białym Domu”. To jest raczej Idiota w Białym Domu, co nie zmienia faktu, że jest im to na rękę.

Comment





Language

Books Published by The Underground

Order here:



Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a

H
1946
 
J.R. Nyquist
Koń trojański
 
Dariusz Rohnka
Wielkie arrangement

Dariusz Rohnka
Fatalna Fikcja