Michał Bąkowski
14 comments Published 5 April 2009    |
(Polski) Polski październik i okrągły stół. Część IV
14 comments Published 5 April 2009    |










Z kolei na wieść o wydarzeniach z 31 sierpnia 1982 r. Kelus śpiewał:
„O ludzkiej śmierci nie opowiesz pieśnią.
Wiersza kadzidło zmarłym.
Odważnym wszystkim pokłon niski,
pogarda dla kanalii.”
I tu rodzi się refleksja, że chłopcy z Lubina, czy wcześniej z Wujka, też wywodzili się ze „skutecznie zsowietyzowanego” społeczeństwa, a przecież podnieśli rękę z kamieniem czy kilofem na władzę ludową właśnie w obronie sentymentalnej panny. Władze Związku i ich „doradcy” zawsze dążyli do ugody i ulepszania. Ale w dołach istniała wola walki i obalania, bez sentymentów. Przy rozważaniach dotyczących wielkiej manipulacji warto chyba o tym pamiętać i mieć nadzieję, że, mimo wszystko, ofiary na marne nie poszły.
Panie Marku,
Ze wszech miar słuszna to refleksja. Po to właśnie była potrzebna druga faza, czyli stan wojenny, albo jak chciał Kiszczak, drugi koniec tej samej polityki (Kiszczak mówił to o okrągłym stole i stanie wojennym, ale myślę, że da się tę kiszczakową metaforę zastosować i do panny). To właśnie dla usunięcia owych dołów potrzebne były dwie fazy. Ale o tym też będzie następna część rych rozważań.
Golicyn twierdzi, że jedną z pierwszych rzeczy, jakiej dokonało kgb pod Szelepinem, to odróżnienie autentycznych wrogów, których zwalczano bezlitośnie jako wrogów ludu, zupełnie tak samo jak za Lenina i Stalina, od opozycjonistów, któych należy wykorzystać dla własnych celów. Druga faza miała podnieść autorytet jednych i obrócić w niwecz wysiłki drugich. I tak też się stało.
Solidarność była w oczach Golicyna „produktem dojrzałego socjalizmu”. Innymi słowy, mogła zaistnieć wyłącznie w społeczeństwie skutecznie zsowietyzowanym.
Po przeczytaniu twojej tezy, kubanscy i polnocno-koreanscy anty-komunisci beda mogli wyciagnac tylko jeden wniosek: ich kraje nie sa dostatecznie “socjalistyczne”. Beda wiec musieli pomoc w ich “sowietyzacji”, bo dopiero wowczas zaczna sie te obiecane przez ciebie znakomicie zaplanowane prowokacje z okraglymi stolami, o ktorych oni (anty-komunisci) moga tylko mazyc gnijac w hawanskich i pyongyangskich kazamatach…
Soniu,
To chyba nie jest JEDYNY wniosek, jaki mogliby wyciągnąć z powyższego.
Panie Michale, najwybitniejszy znawca twórczości Becketta – Antoni Libera w wywiadzie zatytułowanym “Nowe czekanie na Godota” opublikowanym w tygodniku “Newsweek Polska” (2009 nr 17) wypowiedział interesujące zdania. Otóż twierdzi on że:
“działają siły – i to nie jest żadna teoria spiskowa, tylko trzeźwy realizm – którym wcale nie zależy na tym, aby się Polsce powiodło. Część z tych sił ma umocowanie w Moskwie i są bardzo aktywne jako agentura wpływu”.
I dalej w tym samym wywiadzie:
“Rosja nigdy nie pogodziła się z utratą tych terenów i niestrudzenie działa na rzecz ich odzyskania. Polska jest wobec tych działań całkowicie bezbronna”.
Dziennikarka, która prowadziła wywiad powiedziała, że te poglądy są niezgodne z “polityczną poprawnością”, na co Libera odparł, że jego to nie obchodzi.
Przeciętny czytelnik jest jednak bezbronny wobec takich twierdzeń. Ja na przykład sądzę, że może to być prawda, ale jeśli się zastanowię – gdzie są te siły – to widzę ciemność. Po prostu nie wiem.
Mnie takie poglądy wydają się nieporozumieniem. Pan Libera wie, że dzwoni, ale nie ma pojęcia, w którym to kościele i czy to w ogóle są kościelne dzwony.
Jeśli celem tych “sił” ma być, żeby się “Polsce nie powiodło”, to by oznaczało, że Polska JEST i jest na drodze ku jakiemuś powodzeniu. Ale Polski nie ma – jest tylko prl; lepszy prl, może nawet najlepszy możliwy prl, ale nic ponad to. Polska nie jest nawet na drodze ku wolności, ponieważ przytłaczająca większość Polaków nie widzi jakiegokolwiek zniewolenia.
I tu docieramy do kluczowego twierdzenia: “Rosja nigdy nie pogodziła się z utratą tych terenów i niestrudzenie działa na rzecz ich odzyskania. Polska jest wobec tych działań całkowicie bezbronna.” Nieporozumienie jest oczywiste, Rosja utraciła kontrolę nad wszystkim w listopadzie 1917 roku i nigdy żadnej kontroli nie było danej jej odzyskać. Sowiety natomiast nie utraciły kontroli nie tylko nad prlem, do czego pije pan Libera, ale w ogóle. Nie próbują niczego odzyskać, bo niczego nie utraciły, ani kontroli, ani terenów. Bezbronność Polski bierze się głównie z nierozpoznania istoty sytuacji przez … już nie większość, ale po prostu wszystkich.
Nic dziwnego, że czuje się Pan skonfundowany i “widzi ciemność”, bo oprócz swego słusznego odczucia, że “działają siły”, pan Libera nie ma do zaoferowania żadnego spójnego wyjaśnienia. Zamiast – jak wypada intelektualiście, zwłaszcza takiemu, którego intelekt wykuty jest na lekturze Becketta – zakwestionować słuszność własnych założeń, on próbuje pogodzić swoje złaożenia (upadek komunizmu, wolność Polski etc.) ze swą diagnozą sytuacji i wychodzi mu z tego niestrawny gniot.
Panie Michale, Polska istnieje cały czas od tysiąca lat. Istniała także w wieku XIX i istnieje teraz. Polska to naród, język i historia.
Drogi Panie Pawle,
Zastanówmy się nad tym. Co to jest Polska? Naród, język i historia? Czy może ziemia i groby? A może kultura? A czym jest jakikolwiek inny kraj? Co stanowi o Polsce? Wielka Brytania jest w miarę łatwa do zdefiniowania, bo jest wyspą, a Polska? Jeżeli Polska to ziemia i groby, to gdzie jest Polska Józefa Mackiewicza? Jeśli naród i język, to prl jest Polską. To są zupełnie zasadnicze pytania. Problem z Polską jest taki, że Polska jest czymś więcej niż Wielka Brytania, bo jest ideą, a idealne byty mają, delikatnie mówiąc, niejasny status ontyczny…
Uprośćmy więc cały problemat choćby trochę, mówiąc, że tak jak nie było państwa polskiego w XIX wieku, tak samo prl nie jest państwowością polską. Oczywiście, może się Pan z tym nie zgadza. Byłby Pan wówczas w dobrym towarzystwie ludzi takich jak prezes Wielomski, Korwin albo nawet emisariusz ivrp, o których pisałem na wp wcześniej. Oni wszzyscy rozpoznają elementy państwowości polskiej w prlu, na kształt np. Księstwa Warszawskiego. Ja jestem w tym wypadku po drugiej stronie barykady, w równie dobrym towarzystwie – Józefa Mackiewicza.
Mackiewicz utrzymywał, że w listopadzie 1917 roku zerwana została ciągłość państwowa Rosji, że Rosja nie istnieje, a na jej miejsce powstały sowiety, któych treść państwowa jest przeciwstawieniem Rosji. Oczywiście Rosja istniała nadal jako “naród i język”, jako ziemia i groby, tylko że na żywym ciele Rosji wegetował straszny nowotwór, zaraza, która rozprzestrzeniać poczęła się po całym świecie, a w 1944 roku zawitała na ziemie polskie. Ten skrzep, nowotwór, który powstał wtedy w Polsce należy – zdaniem Mackiewicza – do historii bolszewizmu, a nie historii Polski. Wyznaję, że zgadzam się z taką wykładnią, a Pan? Jeśli chcemy państwowości byle-polskiej, byle tylko język i naród, byle ta ukochana ziemia i groby moich przodków, to wtedy prl wystarczy. Mnie nie wystarcza, bo w ten sposób pseudo-państwowość byle-polska staje się instrumentem zniewolenia. Czy pamięta Pan tę scenę z “Drogi donikąd”, w której nauczycielka narzeka, że hasła bolszewickie są napisane po litewsku, a nie po polsku? Polrealizm to jest właśnie uznanie prlu za państwowość polską, niedoskonałą, ale stale ulepszaną. Mackiewicz uważał, że taka postawa jest źródłem wszelkich problemów.
“Ojczyzna ujarzmiona to nadal ojczyzna, ale ojczyzna akceptująca rabstwo, to nie ojczyzna, tylko zagroda dla bydła.”
Polska mogła istnieć w XIX wieku bez własnej państwowości, ale pytanie jak długo? Podobno historycy wskazują, że początek XX wieku to właśnie był już ostatni moment, aby naród chciał własnego państwa. A zatem Polska istniała bez państwa, ale z potencjalnym dążeniem do jego odzyskania. Gdyby tego dążenia zabrakło, byłby koniec. Ja pisząc o Polsce w wieku XIX akcentuję właśnie ten czas, gdy żadnej formy państwowości polskiej nie było, np. lata 50-e XIX wieku. O tym że dążenie do odzyskania państwowości istniało świadczą powstania.
Pytanie jak duża część narodu chciała niepodległości. Przypomina się dziesięciu sprawiedliwych ze Starego Testamentu. Sądzę, że przez cały czas niewoli narodowej tych dziesięciu co najmniej w Polsce żyło.
Pojawia się pytanie jak jest dzisiaj? Ażeby jednak odpowiedzieć, należałoby sprecyzować – jaki jest ideał?
A zatem, Panie Michale – niepodległe państwo polskie to znaczy …?
Co do Józefa Mackiewicza to są tutaj dwie sprawy. Kształt terytorialny WXL oraz suwerenność państwowości polskiej. Mackiewicz był patriotą WXL, jak rozumiem jako drugiego filaru, który z pierwszym filarem czyli Koroną tworzył całość.
Chciałbym też wyjaśnić pewną kwestię dotyczącą “Buntu rojstów”. To jest chyba pomyłka w druku albo niezręczność stylistyczna. Otóż czytałem pierwsze wydanie z 1938 roku. Jest tam napisane w odniesieniu do początku lat 20-ych, iż było to “za niepodległości”. Sądzę, że Mackiewiczowi mogło chodzić o to, że było to już nie za rozbiorów tylko właśnie w niepodległej Polsce. Ale pisząc to około roku 1937 popełnił chyba niezręczność (bo nie przypuszczam, aby aż tak negatywnie oceniał sanację). Czy Pan zawrócił uwagę na ten fragment?
Czy może Pan podać stronę albo przynajmniej kontekst tego określenia w “Buncie rojstów”?
…”(dawno to było, za niepodległej Polski)”.
Zdanie to znajduje się w rozdziale “Rynsztok i szkoła w Wołżynie” na stronie 154 w wydaniu z 1938 roku, a w wydaniu z 2002 na stronie 132.
W artykule z 1935 roku owego zdania nie było.
Moje przypuszczenia:
1) Pomyłka zecera, autor napisał może tak: “niedawno to było”.
2) Zecer był kryptokomunistą i perfidnie chciał zaszkodzić autorowi.
3) Mackiewicz użył czegoś w rodzaju mowy pozornie zależnej.
4) Autor chciał wyrazić pogląd następujący: dawno to było ALE jednak w niepodległej Polsce.
5) Autor napisał, że było to dawno, gdyż chciał uniknąć oskarżeń o atakowanie aktualnej administracji.
Ciekawe, czy w recenzjach ktoś podniósł tę kwestię.
Mój prywatny pogląd jest następujący. Mackiewicz opisał sytuację w której władza wykazuje się arogancją. Zatem słowa “za niepodległej Polski” są tutaj użyte sarkastycznie lub ironicznie.
Podtrzymuję jednak mój wcześniejszy pogląd, że sformułowanie to w roku 1938 brzmiało niezręcznie.
Drogi Panie Pawle,
To nadzwyczaj ciekawe! Czytałem teksty w “Buncie rojstów” wielokrotnie we wszystkich wersjach i nie pamiętam, żebym zwrócił na to uwagę. Powinien Pan o tym napisać szerzej.
W moim mniemaniu, a podkreślam, że nie mam jasnego poglądu, Mackiewicz napisał te słowa celowo, nie ma tu mowy, o jakimś błędzie. Słowo było wydawane niechlujnie, ale “Bunt rojstów” był wydany bardzo porządnie. Słowa te zostały najwyraźniej dodane podczas uważnej redakcji tekstów opublikowanych wcześniej w Słowie. Jest to więc chyba zamierzony sarkazm, zamierzona sugestia, że źle się w Polsce dzieje, bardzo źle.
Wielokrotnie w artykułach w Słowie, porównywał Mackiewicz współczesną Polskę do sowietów, a w jego ustach nie mogło być bardziej obraźliwego porównania. Co rzekłszy, określenie “było to dawno, za niepodległej Polski”, wskazują jednoznacznie na utratę niepodległości w międzyczasie. Przedwojenna Polska malowana jest przez Mackiewicza (i innych publicystów Słowa) jako raczej nieprzyjemne biurokratycznie-etatystyczne państewko, pozbawione poszanowania prawa i wolności osobistej, ale przecież nie “podległe obcemu mocarstwu”.
Wracając do Pańskiego poprzedniego pytania, suwerenność prlu bis jest ograniczona układem, który leży u jej zarania. Nie należy jednak przeceniać wagi tego układu, bo i bez niego wydarzenia w prlu sa tylko funkcją międzynarodowej polityki Kremla.
Wpędził mnie Pan w przykre rozważania. Bo oczywiście II Rzeczpospolita niezależnie od biedy i problemów to jednak była niepodległa Polska, która teraz jest dla mnie pewnym idealnym odniesieniem. W końcu właśnie okupacja przez dwóch największych wrogów świadczy o tym, że było to państwo niezłomne w trwaniu pomiędzy.
A teraz, jeśli Pan mówi, że co prawda “nie podległe obcemu mocarstwu” ale …, i tu właśnie Pan wylicza przykre rzeczy, to rodzi się pytanie – kto w Polsce ograniczał wolność ? No cóż, sami swoi! A skoro Mackiewicz porównywał sanację do sowietów, to można też zapytać – kto tłamsił wolność w Bolszewii ? Był to co prawda twór innego typu, ale też – sami swoi! (Wiem co na ten temat mówią rosyjscy nacjonaliści, garnitur narodowościowy bolszewików był szeroki ale wychowali się w Rosji). Można chyba tutaj zastosować teorię Leszka Nowaka i rozpatrywać obydwa zjawiska z punktu widzenia koncentracji władzy. Tu mniejsza, tam o wiele większa ale to samo koło. Bolszewizm jako zwielokrotniony etatyzm ???
Spróbuję pod tym kątem spojrzeć na przedwojenną twórczość Mackiewicza.
„Na każdym kroku, o każdej godzinie może spokojny obywatel Polski się spodziewać, że mu coś ktoś narzuci, zawróci z drogi, zakłóci spokój w imię ogółu, w imię interesu publicznego. Zjawisko takie obserwujemy w Bolszewii. Tam jest ono doprowadzone do ideału, tam jest ono programem polityczno-społecznym. Nie ma jednostek, nie ma praw obywatelskich, indywidualnych, nie ma własności.
To, co się u nas dzieje w tym kierunku, jest też trochę małą Bolszewią.”
Tak pisał Józef Mackiewicz o II RP. Ma Pan jednak rację, że Polska międzywojenna była i pozostanie dla nas mitem prawdziwie wolnego państwa.
Nie sądzę, żeby dało się określić “bolszewizm jako zwielokrotniony etatyzm”. Bolszewizm to jest nowa jakość w historii, choć wszystkie jej elementy występowały wcześniej – od starożytnej Grecji do rewolucji francuskiej – to jednak ich złożenie stworzyło nową jakość.