III Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dziecko w szkole uczy się fałszowanej historii od Piasta do równie sfałszowanego Września i dowie się, że obrońcą Warszawy był nie jakiś tam Starzyński, ale komunista Buczek, który wyłamał kraty „polskiego faszystowskiego” więzienia, by na czele ludu stolicy stanąć do walki z najeźdźcą. – Tak w roku 1952 Barbara Toporska opisywała ówczesny etap bolszewizacji Polski.

Przyjmijmy, na potrzeby niniejszej ankiety, że był to opis pierwszego etapu bolszewizacji, klasycznego w swoim prostolinijnym zakłamaniu. Kolejny etap nastąpił szybko, zaledwie kilka lat później, gdy – posługując się przykładem przytoczonym przez Barbarę Toporską – w kontekście obrony Warszawy wymieniano już nie tylko komunistę Buczka, ale także prezydenta Starzyńskiego (i to z największymi, bolszewickimi honorami). Przyszedł w końcu także moment, gdy komunista Buczek albo znikł z kart historii, albo też przestał być przedstawiany w najlepszym świetle – jeszcze jeden, mocno odmieniony okres.

Mamy tu zatem dynamiczne zjawisko bolszewizmu i szereg nasuwających się pytań. Ograniczmy się do najistotniejszych, opartych na tezie, że powyższe trzy etapy bolszewizacji rzeczywiście miały i mają miejsce:

1. Wedle „realistycznej” interpretacji historii najnowszej utarło się sądzić, że owe trzy etapy bolszewickiej strategii są w rzeczywistości nacechowane nieustającym oddawaniem politycznego pola przez bolszewików. Zgodnie z taką wykładnią, historię bolszewizmu można podzielić na zasadnicze okresy: klasyczny, ewoluujący, upadły. Na czym polega błąd takiego rozumowania?

2. Jak rozumieć kolejno następujące po sobie okresy? Jako etapy bolszewizacji? Jako zmiany wynikające z przyjętej strategii, czy ze zmiennej sytuacji ideowej i politycznej, czy może trzeba wziąć pod uwagę inne jeszcze, niewymienione tu czynniki?

3. Trzy etapy i co dalej? Czy trzecia faza spełnia wszystkie ideowe cele bolszewizmu, czy wręcz przeciwnie – jest od realizacji tych celów odległa? Czy należy spodziewać się powrotu do któregoś z wcześniejszych etapów, a może spektakularnego etapu czwartego lub kolejnych?

Zapraszamy do udziału w naszej Ankiecie.

II Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

Dorobek pisarzy i publicystów mierzy się nie tyle ilością zapisanych arkuszy papieru, wielkością osiąganych nakładów, popularnością wśród współczesnych czy potomnych, poklaskiem i zaszczytami, doznawanymi za życia, ale wpływem jaki wywierali lub wywierają na życie i myślenie swoich czytelników. Wydaje się, że twórczość Józefa Mackiewicza, jak żadna inna, nadaje się do uzasadnienia powyższego stwierdzenia. Stąd pomysł, aby kolejną ankietę Wydawnictwa poświęcić zagadnieniu wpływu i znaczenia twórczości tego pisarza.

Chcielibyśmy zadać Państwu następujące pytania:

1. W jakich okolicznościach zetknął się Pan/Pani po raz pierwszy z Józefem Mackiewiczem?
Jakie były Pana/Pani refleksje związane z lekturą książek Mackiewicza?

2. Czy w ocenie Pana/Pani twórczość publicystyczna i literacka Józefa Mackiewicza miały realny wpływ na myślenie i poczynania jemu współczesnych? Jeśli tak, w jakim kontekście, w jakim okresie?

3. Czy formułowane przez Mackiewicza poglądy okazują się przydatne w zestawieniu z rzeczywistością polityczną nam współczesną, czy też wypada uznać go za pisarza historycznego, w którego przesłaniu trudno doszukać się aktualnego wydźwięku?

Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału.

Ankieta Wydawnictwa Podziemnego

1. W tak zwanej obiegowej opinii egzystuje pogląd, że w 1989 roku w Polsce zainicjowany został historyczny przewrót polityczny, którego skutki miały zadecydować o nowym kształcie sytuacji globalnej. Jest wiele dowodów na to, że nie tylko w prlu, ale także innych krajach bloku komunistycznego, ta rzekomo antykomunistyczna rewolta była dziełem sowieckich służb specjalnych i służyła długofalowym celom pierestrojki. W przypadku prlu następstwa tajnego porozumienia zawartego pomiędzy komunistyczną władzą, koncesjonowaną opozycją oraz hierarchią kościelną, trwają nieprzerwanie do dziś. Jaka jest Pana ocena skutków rewolucji w Europie Wschodniej? Czy uprawniony jest pogląd, że w wyniku ówczesnych wydarzeń oraz ich następstw, wschodnia część Europy wywalczyła wolność?

2. Nie sposób w tym kontekście pominąć incydentu, który miał miejsce w sierpniu 1991 roku w Moskwie. Czy, biorąc pod uwagę ówczesne wydarzenia, kolejne rządy Jelcyna i Putina można nazwać polityczną kontynuacją sowieckiego bolszewizmu, czy należy raczej mówić o procesie demokratyzacji? W jaki sposób zmiany w Sowietach wpływają na ocenę współczesnej polityki międzynarodowej?

3. Czy wobec rewolucyjnych nastrojów panujących obecnie na kontynencie południowoamerykańskim należy mówić o zjawisku odradzania się ideologii marksistowskiej, czy jest to raczej rozwój i kontynuacja starych trendów, od dziesięcioleci obecnych na tym kontynencie? Czy mamy do czynienia z realizacją starej idei konwergencji, łączenia dwóch zantagonizowanych systemów, kapitalizmu i socjalizmu, w jeden nowy model funkcjonowania państwa i społeczeństwa, czy może ze zjawiskiem o zupełnie odmiennym charakterze?

4. Jakie będą konsekwencje rozwoju gospodarczego i wojskowego komunistycznych Chin?

5. Już wkrótce będzie miała miejsce 90 rocznica rewolucji bolszewickiej w Rosji. Niezależnie od oceny wpływu tamtych wydarzeń na losy świata w XX wieku, funkcjonują przynajmniej dwa przeciwstawne poglądy na temat idei bolszewickiej, jej teraźniejszości i przyszłości. Pierwszy z nich, zdecydowanie bardziej rozpowszechniony, stwierdza, że komunizm to przeżytek, zepchnięty do lamusa historii. Drugi stara się udowodnić, że rola komunizmu jako ideologii i jako praktyki politycznej jeszcze się nie zakończyła. Który z tych poglądów jest bardziej uprawniony?

6. Najwybitniejszy polski antykomunista, Józef Mackiewicz, pisał w 1962 roku:

Wielka jest zdolność rezygnacji i przystosowania do warunków, właściwa naturze ludzkiej. Ale żaden realizm nie powinien pozbawiać ludzi poczucia wyobraźni, gdyż przestanie być realizmem. Porównanie zaś obyczajów świata z roku 1912 z obyczajami dziś, daje nam dopiero niejaką możność, choć oczywiście nie w zarysach konkretnych, wyobrazić sobie do jakiego układu rzeczy ludzie będą mogli być jeszcze zmuszeni 'rozsądnie' się przystosować, w roku 2012!

Jaki jest Pana punkt widzenia na tak postawioną kwestię? Jaki kształt przybierze świat w roku 2012?




Andrzej Dajewski


Król Ukrainy

W trzyczęściowym tekście o Kołomojskim, na przykładzie przebiegu kariery tego ukraińskiego oligarchy z sowieckiego nadania, starałem się przedstawić rozwój i oblicze systemu władzy postsowieckiej Ukrainy. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że zarówno przymiotnik „postsowiecki”, jak też równie często stosowany rzeczownik „oligarcha”, czytelnik powinien odczytywać w cudzysłowach, ponieważ użycie tych zwrotów bez wyodrębniających znaków interpunkcyjnych fałszuje rzeczywistość, wprowadzając nieuświadomionego często czytelnika w błąd. Zdecydowałem się na usunięcie cudzysłowów w tych oraz licznych innych zwrotach po to tylko, aby poprawić czytelność tekstu. [1] Z tego samego względu, w tytule i w kilku zdaniach tekstu piszę „Ukraina” bez przymiotnika, co wszakże należy odczytywać jako wykreowany przez sowietów w 1991 roku twór, będący oczywistą kontynuacją sowieckiej Ukrainy.

Gdy niemal dwa lata temu, Kreml rozpoczął tam działania, które nazwał militarną operacją specjalną, co poskutkowało prawdziwą, choć pod wieloma względami bardzo zagadkową wojną na dużą skalę (zainteresowanych tym tematem odsyłam do tekstów i dyskusji na niniejszej witrynie), wydawało mi się, że w tym modelu powinny nastąpić poważne zmiany. Początkowo sądziłem, że rola oligarchów w postsowieckiej Ukrainie zmieni się na tyle, że odejdą oni w cień jej życia politycznego, upodabniając ją do postsowieckich krajów bałtyckich. Myliłem się. Patrząc dziś z zewnątrz, stworzony przez miejscowych komunistów ukraiński model władzy i zarządzania został wprawdzie zmodyfikowany, lecz nie na tyle, aby utracić swój charakter. Wojenne realia nie zmieniły głównej zasady jego funkcjonowania. Pozostaje on tym czym był przedtem, czyli wykreowaną przez sowietów tzw. demokraturą.

Jak się wydaje, gros ukraińskich oligarchów znalazło się obecnie na marginesie tego systemu władzy. Kołomojski stał się wręcz narzędziem polityki ekipy Zełenskiego wobec świata zachodniego – jego aresztowanie w ramach „walki z korupcją”, czyni zeń kartę przetargową w negocjacjach z Zachodem dotyczących wsparcia dla tej ekipy i realizacji jej zewnętrznych celów. Pozostali, jak się wydaje prowadzą swoje interesy finansowe, lecz nie wpływają jawnie na polityczną postać nominalnej ekipy władzy, prezentując wobec niej swoją, zapewne względną, lojalność i jak można sądzić, czekając na lepsze dla siebie czasy.

Nie można tego jednak powiedzieć o tym spośród ukraińskich oligarchów, który w największym stopniu opowiedział się po stronie ukraińskich zarządców czasu wojny. O tym, który od wielu lat rozdaje karty. Chodzi tu oczywiście o najbardziej zasobnego z nich, Rinata Achmetowa, który, choć stracił znaczną część swoich zasobów majątkowych po rozpoczęciu wojny na terytorium Ukrainy, nie utracił tam swojej finansowej dominacji, zaś jego wpływ na jej politykę jest dziś nie mniejszy niż w czasach zarządzania nią przez ekipę Janukowycza. Skala tego wpływu wydaje mi się być nawet większa, bowiem nie ma on znaczących konkurentów (chyba, że za takich uznać rząd amerykański i komisję europejską, bez których wsparcia obecna władza w Kijowie prawdopodobnie by upadła).

*

Jakkolwiek postać Achmetowa była przeze mnie dość często wymieniana we wspomnianym na początku tekście, warto chyba nieco przybliżyć istotne wydarzenia w jego karierze oraz ich okoliczności.

Tatar, który urodził się w Doniecku w 1966 roku (jego rodzice przybyli tam z Mordowii, ojciec był górnikiem), na początku tzw. transformacji ustrojowej, po zaaranżowanych upadku komunizmu i rozpadzie ZSRS nabierał biznesowych szlifów pod okiem donieckiego autorytetu Ahata (Aleksandra) Bragina, znanego powszechnie jako Alik Grek. [2] Przestępcza kooperatywa Bragina pozostawała naturalnie pod czujnym nadzorem operacyjnym miejscowego oddziału KGB i jak pokazuje praktyka, czekiści musieli mieć tam swoje aktywa. Pomimo uzasadnionych podejrzeń o udział w dwóch zabójstwach (ofiary wcześniej torturowano) oraz uprawianiu nielegalnego hazardu na dużą skalę, co musiało wzbudzać szczególne zainteresowanie czekistów, Achmetow nigdy nie został zatrzymany przez tzw. organy władzy.

Ponieważ młody Achmetow wyróżniał się dużą aktywnością, a także umiejętnością wygrywania w karty bez złapania go na oszustwie – proceder ten uprawiał na dużą skalę nie tylko lokalnie, ale też m.in. w Soczi i w Moskwie – jego pozycja w hierarchii bratwy szybko rosła i stał się osobą, której Bragin powierzył nadzór nad wspólną kasą, czyli obszczakiem. Będąc kierownikiem magazynu w latach pierestrojki, Bragin prowadził także czarnorynkową działalność handlową, a Achmetow pracował u niego wówczas jako ekspedytor. Najwyraźniej dobrze wykonywał swoje zadania, bowiem w końcu pierwszej połowy lat 90. był już prawą ręką szefa przedsiębiorczej grupy, który uczynił go wówczas wspólnikiem w nowej inicjatywie, handlowo-przemysłowej spółce АРС (nazwa prezentowała imiona trzech założycieli). To zapewne środki uzyskane z tego źródła zapewniły potrzebne finanse, dzięki którym w 1995 roku Achmetow został inicjatorem utworzenia Dongorbanku – Donieckiego Banku Miejskiego (powstał na bazie innego banku komercyjnego), w ten sposób zostając „najmłodszym bankierem Ukrainy”. [3]

W tym miejscu, chyba warto krótko naświetlić lokalne tło. Donieccy tzw. przedsiębiorcy pierwszej fali tworzyli wówczas najsilniejszą finansowo grupę w postsowieckiej Ukrainie. Nie powstała ona bez wsparcia, bowiem od początków gospodarczych przemian, ich partnerami biznesowymi, w dużym zakresie, byli podobni im inwestorzy z postsowieckiej Rosji. Według źródeł operacyjnych ukraińskich służb specjalnych, pieniądze na projekty komercyjne wora w zakonie z pierwszej połowy lat 90., znanego pod przydomkiem Bora Doniecki (Borys Awczen), były nadwyżkami z Moskwy i jej okolic, gdzie nie było już wiele do zainwestowania.

W połowie października 1995 roku Bragin, wraz z szefem swojej ochrony, „byłym” pułkownikiem KGB (jak wiadomo ze znanej powszechnie deklaracji Putina, czekistą zostaje się na całe życie), został zabity w wyniku zamachu bombowego na stadionie Szachtara Donieck, którego to klubu piłkarskiego był wówczas prezesem-właścicielem. Zamach ten miał związek z zabójstwem gwiazdy donieckiego biznesu Janosza Krancza w listopadzie 1992 roku i rozpoczętą tym wydarzeniem wojną gangów, w trakcie której nagłe zakończenie życia przez lokalnych przedsiębiorców było niemal codziennością. Pozycję Bragina przejął Achmetow, który wyjątkowo nie towarzyszył wówczas swojemu patronowi (po opuszczeniu samochodu, a przed wejściem na stadion, udając się „na spacer”).

Przełom lat 1995-96 przyniósł konsolidację donieckich inicjatyw gospodarczych. W tym czasie, Achmetow, jako młodszy partner związał się z największym wówczas w Donbasie magnatem finansowym Jewhenem (Jewgienijem) Szczerbanem, który okazał się być bardzo pojętnym uczniem Lenina, od kilku już lat sprawnie realizującym hasło „grab zagrabione!” (w jego gabinecie wisiał wielki obraz przedstawiający „Przemówienie Lenina na Trzecim Zjeździe Komsomołu”). Wraz z nim oraz innymi wspólnikami, w tym z żyjącym jeszcze Braginem oraz z zarządzającym donieckim transportem, obsługującym m.in. kopalnie węgla i huty, Wiktorem Janukowyczem, Achmetow uczestniczył w utworzeniu holdingu o nazwie Przemysłowy Związek Donbasu – ИCД.

Szczerban był podobno inicjatorem utworzenia ИCД i zapewne spodziewał się zostać największym beneficjentem tego projektu. Jego ambicje obejmowały także politykę, był wówczas liczącym się parlamentarzystą oraz „niezależnym doradcą” premiera postsowieckiej Ukrainy i szykował się do dalszej kariery. W Doniecku jednak, nie tylko on przejawiał ambicje w tym kierunku. W drugiej połowie 1996 roku swój marsz do władzy rozpoczął Janukowycz, na początek zostając zastępcą szefa administracji obłasti donieckiej. Niebawem też rozpoczęła się jego owocna współpraca z Achmetowem – narodził się, łączący ich przez blisko 18 lat i dostarczający im ogromnych zysków, schemat „węgiel-koks-metal” (opisałem go w przypisie tekstu o Kołomojskim).

Jak to już zostało powiedziane, były to czasy licznych gwałtownych śmierci donieckich przedsiębiorców, którzy prowadzili zmagania pomiędzy sobą, ale też z innymi przedsiębiorcami z Donbasu, m.in. bratwami z okolic Gorłówki. Była to długa wymiana ciosów. Zanim zginął, Bragin przeżył dwie próby zamachów na swoje życie, a celem innej miał być Achmetow. Na początku listopada 1996 roku, po przylocie z Moskwy, na płycie donieckiego lotniska został zastrzelony wspomniany powyżej Szczerban (kilka godzin później, na moskiewskim Dworcu Kijowskim zastrzelono jego partnera w interesach, amerykańskiego finansistę Paula Tatuma). Zabójcą był Wadim „Moskwicz” Bołodskich – przybyły z Moskwy „specjalista od działań wywrotowych”, członek grupy handlującej nielegalnie bronią pod osłoną sowiecko-rosyjskich służb specjalnych, blisko też związany z nieżyjącym już Borą Donieckim (całą akcję przeprowadziła kilkuosobowa grupa, która komunikowała się z Moskwą). Główne aktywa ofiary zabójstwa, utworzona jeszcze przed tzw. puczem moskiewskim korporacja АТОН, według pogłosek inwestycja KGB ze środków pochodzących z majątku sowieckiej kompartii, a także udziały w koncernie ИСД, w ogromnej części zostały przejęte przez Achmetowa.

Wszystko to odbywało się w trakcie toczącej się już rywalizacji tzw. klanu donieckiego z tzw. klanem dniepropietrowskim, któremu od 1994 roku, jako „głowa państwa”, patronował lider nomenklatury partyjnej na sowieckiej Ukrainie, określanej tam mianem „czerwonego dyrektoriatu”, Leonid Kuczma. Jak nietrudno się domyślić, jego związki z Moskwą były bardzo mocne (był m.in. zaprzyjaźniony z Jelcynem, spotykając się z nim jeszcze po rezygnacji tego drugiego ze stanowiska głównego zarządcy „Rosji” na rzecz Putina). Podsumowując jego zasługi dla postsowieckiej Ukrainy, można stwierdzić, że Kuczma był twórcą jej modelu władzy.

Pomimo tego, że Achmetow należał do konkurencyjnego klanu, Kuczma w szczególny sposób upodobał sobie właśnie jego i wspierał go (echem tego zjawiska były rozpowszechniane później sensacyjne tezy głoszące, na podstawie rzekomego podobieństwa twarzy, że Achmetow jest nieślubnym synem Kuczmy). W takich warunkach szczególnie owocna okazała się współpraca Achmetowa z zięciem Kuczmy Wiktorem Pińczukiem w ramach tzw. unii inwestycyjno-metalurgicznej.

Kuczma wspierał jednocześnie także Janukowycza, wiosną 1997 roku czyniąc go gubernatorem obłasti donieckiej. Takie działania musiały doprowadzić do sukcesu wszystkich trzech. Poparcie w najbardziej zaludnionym regionie Donieckim zapewniło „niezależnemu” Kuczmie wyraźne zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich z 1999 roku (jego przeciwnikiem był lider ukraińskiej kompartii, odtworzonej w czerwcu 1993 roku w Doniecku), zaś wsparcie Kuczmy umożliwiło znaczne powiększenie majątku Achmetowowi i Janukowyczowi i szybki rozwój dalszej kariery politycznej tego drugiego. Pięć i pół roku później, z inicjatywy Kuczmy, Janukowycz został szefem rządu postsowieckiej Ukrainy.

W listopadzie 2000 roku Achmetow utworzył swoją główną firmę, grupę finansowo-przemysłową SCM (System Capital Management). Stała się ona niebawem największą na Ukrainie wielobranżową, akcyjną spółką zarządzającą. Jej skonsolidowane aktywa wyniosły w 2007 roku blisko 20 miliardów dolarów, a dochód przedsiębiorstw ponad 9,5 miliarda dolarów. Według informacji z końca października kolejnego roku, ponad 90 przedsiębiorstw grupy SCM zatrudniało około 165 tysięcy pracowników. [4] Największą ich część, z branży hutniczo-górniczej, Achmetow zgrupował w 2006 roku w zarejestrowany w Holandii holding Metinvest, który dziś ma ponad 40 przedstawicielstw na czterech kontynentach, a zakłady wydobywcze i produkcyjne, poza Ukrainą, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii i we Włoszech, oraz własne sieci firm logistycznych i serwisowo-inżynieryjnych.

We wrześniu 2007 roku Achmetow połączył siły z rosyjskim biznesmenem Wadimem Nowinskim, który swoją karierę rozpoczynał w latach 90. w Leningradzie/Petersburgu (w latach 1991-96 pracował w instytucji zwanej Centrum Badań Perspektywicznych, a potem był jednym z twórców północno-zachodniego oddziału Łukoil, który się następnie usamodzielnił jako firma) i który, jakkolwiek temu zaprzecza, niewątpliwie musiał wówczas poznać Putina, w tychże latach nadzorującego inicjatywy gospodarcze w tym regionie. Układ ten pozostaje aktywny po dziś dzień i to zapewne dzięki niemu, od 2008 roku, poprzez spółkę Metinvest Eurasia, Achmetow rozwinął działalność handlową na dużą skalę w sowieckiej Federacji Rosyjskiej.

Po dziesięcioleciu władzy Kuczmy, jego miejsce planował zająć Janukowycz w tandemie z Achmetowem, lecz wobec skutecznej akcji konkurencyjnej pary Juszczenko-Tymoszenko na kijowskim Majdanie, tzw. Pomarańczowej rewolucji, nie udało im się to. Achmetow jednak bez żalu przestawił się na współpracę z nową ekipą, choć początkowo miał z nią problemy i na pewien czas musiał opuścić Ukrainę i osiedlić się w Monaco. Gdy jednak pozycja Juszczenko i Tymoszenko osłabła, po ogłoszeniu „Uniwersału Jedności Narodowej”, w rezultacie którego w sierpniu 2006 roku Janukowycz ponownie został premierem, Achmetow wrócił do kraju, co pozwoliło mu na realizację opisanych powyżej osiągnięć (został nawet przez Juszczenko odznaczony).

Także Janukowycz dużo zyskał, przy aktywnej pomocy Achmetowa, od wiosny 2006 roku już członka parlamentu (był nim przez sześć lat), znacznie rozbudowując własne zaplecze polityczne – Partię Regionów (przejęli ją trzy lata wcześniej od konkurencji). To dzięki jej sile Janukowycz powrócił na szczyty władzy jako szef rządu, a trzy lata później został prezydentem. Należy tu wspomnieć, że sukces Partii Regionów zapewniła działająca od 2005 roku na Ukrainie amerykańska firma doradcza Paula Manaforta, późniejszego szefa kampanii wyborczej Trumpa, którą wynajął Achmetow. [5] Jak wiadomo, Partia Regionów była zdecydowanie „prorosyjska”, a więc antyamerykańska.

Od tego czasu dominująca pozycja Achmetowa w gospodarce i polityce kraju była niepodważalna. W 2011 roku ogłoszono go najbardziej zasobnym oligarchą ukraińskim z dochodem 16 miliardów dolarów rocznie (w 2010 roku). Nawet upadek Janukowycza w rezultacie tzw. Euromajdanu tej pozycji nie zagroził. Dzięki zademonstrowanej neutralności (nie poparł Janukowycza, gdy ten znalazł się w trudnej sytuacji politycznej), Achmetow ponownie łatwo przestawił się na współpracę z ekipą polityczną innego oligarchy, którym był Petro Poroszenko. Dzięki temu, pomimo utraty części swoich aktywów na Krymie i w Donbasie – rezultatu zajęcia półwyspu przez kremlowskich czekistów i wzniecenia z ich pomocą rebelii na wschodzie kraju, dalej powiększał swoje zyski. W 2018 roku grupa SCM dostarczyła 22,6% dochodów budżetu Ukrainy, kontrolując 30% jej PKB. W ten sposób, „Król Donbasu” został „Królem Ukrainy”.

*

Dojście do władzy, wykreowanego za sprawą Kołomojskiego pod sztandarowym hasłem deoligarchizacji, politycznego nowicjusza Zełenskiego zapowiadało trudne czasy dla innych oligarchów, w tym dla Achmetowa, który popierał Poroszenkę, głównego wroga Kołomojskiego i Zełenskiego. Ten jednak dość łatwo i szybko porozumiał się z nową ekipą – jako gwiazda telewizyjna Zełenski występował na imprezach korporacyjnych Achmetowa, a z Kołomojskim był zawsze w dobrych stosunkach. Efekt był taki, że wpływy Kołomojskiego zostały znacznie osłabione, a on sam znalazł się na marginesie władzy. Już na początku marca 2020 roku, nowym premierem został niedawny, czołowy menedżer Achmetowa w, utworzonym w 2005 roku i skupiającym ponad 30 firm, energetycznym holdingu ДТЕК, Denys Szmyhal, który zastąpił nominata partii Zełenskiego, Oleksija Gonczaruka. Na tym stanowisku pozostaje on do dziś.

Zanim związał się z Achmetowem, Szmyhal był pomocnikiem przewodniczącego administracji obłasti lwowskiej (jeszcze wcześniej pracował w kilku lwowskich spółkach, dochodząc do stanowiska generalnego dyrektora jednej z nich). W holdingu Achmetowa pracował w latach 2017-2019 jako specjalista od spraw socjalnych w jego oddziale zachodnim – ДТЕК Західенерго, przez dwa ostatnie lata będąc też dyrektorem elektrociepłowni w Bursztynie. Niedługo po objęciu prezydentury przez Zełenskiego, na początku sierpnia 2019 roku, Szmyhal został szefem administracji obłasti iwano-frankowskiej. Pół roku później znalazł się już w rządzie na stanowisku wicepremiera ds. rozwoju.

Miesiąc po mianowaniu go premierem, Szmyhal wzmocniony został doradcą ds. energetyki, w osobie kolejnego menedżera grupy ДТЕК, związanego z Achmetowem od 20 lat, Igora Masłowa, a p.o. ministrem energetyki została bardzo przychylna Achmetowowi Olga Busławiec (w czasach prezydentury Poroszenki opracowała niezwykle dla niego dochodowy model rozliczeń kosztów produkcji energii, który opisałem w tekście o Kołomojskim jako „Rotterdam+”). W listopadzie 2020 roku, zarządzanie jedną z ważnych firm rządowych sektora energetycznego Оператор рынка objął inny były menedżer ДТЕК Roman Sutczenko. Łatwo się domyślić co wówczas najbardziej interesowało najbogatszego ukraińskiego oligarchę.

W maju 2021 roku jeden z byłych menedżerów Metinvestu Rostislaw Szurma znalazł się w radzie nadzorczej koncernu zbrojeniowego Ukroboronprom (w listopadzie był już zastępcą szefa administracji Zełenskiego Andrija Jermaka), zaś w sierpniu tegoż roku zarządzanie kolejowym przewoźnikiem ukraińskim przypadło niedawnemu menedżerowi SCM ds. inwestycji (w latach 2012-2019) Ołeksandrowi Kamyszynowi. Achmetowa ewidentnie interesowały także strategiczne gałęzie gospodarki postsowieckiej Ukrainy [6]. Osobą, która prawdopodobnie realizowała wówczas poufne kontakty pomiędzy Zełenskim i Achmetowem był, podobnie jak wcześniej w przypadku Kołomojskiego, „pierwszy pomocnik prezydenta Ukrainy” Serhij Szefir.

Trudno zdecydowanie stwierdzić czego dotyczył (być może jedynie upozorowany) konflikt Zełenskiego z Achmetowem po ogłoszeniu we wrześniu 2021 roku tzw. ustawy o oligarchach. Do jego kulminacji doszło późną jesienią i wczesną zimą 2021/2022 roku, gdy Zełenski oświadczył publicznie o przygotowywanym zamachu stanu, w który miał być zaangażowany największy ukraiński oligarcha (głównym organizatorem miał być oficer FSB Wasyl Łaptiew). Być może była to próba zmiany sytuacji przez Kołomojskiego, który stracił już wpływ na ekipę Zełenskiego, ale bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że były to negocjacje, które w końcowej fazie mogły dotyczyć zapewnienia tej ekipie poparcia ze strony Achmetowa wobec bliskiej już „militarnej operacji specjalnej” Kremla. Faktem jest, że Szmyhal pozostał na swoim stanowisku. W końcu 2021 roku 55% mieszkańców postsowieckiej Ukrainy uważało Zełenskiego za oligarchę. [7]

*

Zdarzenia, które nastąpiły w obliczu wojennej operacji Moskwy wyjaśniły opisaną powyżej kwestię. Jeszcze przed jej rozpoczęciem, Achmetow zdecydowanie poparł ekipę Zełenskiego. Gdy wieczorem 14 lutego 2022 roku, Zełenski wezwał oligarchów do powrotu do kraju oraz okazania swojego patriotyzmu (wcześniej gremialnie udali się za granicę; Achmetow od końca stycznia był w Szwajcarii), już dwa dni później wczesnym przedpołudniem, Achmetow wraz z Nowinskim pojawili się w Mariupolu, przybywając tam z Zurichu i z Monachium (przedtem Achmetow bywał w Mariupolu sporadycznie). Wkrótce odbyło się ich spotkanie z pracownikami dwóch należących do Metinvestu wielkich hut, na którym Achmetow jednoznacznie opowiedział się za „wolną Ukrainą z Donbasem”. Na internetowym wideo widać też, jak się wydaje, utworzoną w kombinatach „straż nadzorczą”[8].

Po południu w centrum Mariupola odbyła się patriotyczna manifestacja, a wieczorem przybył tam Zełenski z zaproszonymi ambasadorami (nie było ich wielu). Nie wyjaśniono dziennikarzom celu tej wizyty (fotografie prezentują spotkania z żołnierzami), ale można chyba przyjąć, że doszło tam też do jego bezpośredniego kontaktu z Achmetowem. Ponownie spotkali się wieczorem 23 lutego w kijowskiej rezydencji Zełenskiego (w międzyczasie Achmetow udał się do Genewy). Tym razem ukraińskich siłowików było znacznie więcej (sądząc z opublikowanej fotografii blisko dwudziestu), a ci którzy nie przybyli zapewnili o swoim poparciu. Poza Achmetowem, w otwartym deklarowaniu swojego poparcia wyróżnił się Pińczuk. Dzień wcześniej, biuro prasowe Achmetowa opublikowało jego komunikat oznajmiający, że grupa SCM wpłaciła do budżetu postsowieckiej Ukrainy miliard hrywien podatku z góry, wzywający też do utrzymania jedności kraju.

Podczas trwającej wojny postawa Achmetowa jest bardzo aktywna. W lipcu 2022 roku ogłosił, że rezygnuje ze swojego biznesu medialnego na rzecz rządu. Było to zręczne posunięcie, dzięki któremu przestał podlegać ustawie o oligarchach (zaczęła obowiązywać w drugiej połowie marca), w której liczy się m.in. to, czy magnat finansowy dysponuje mediami. Niewątpliwie, początkowo sporo stracił, w szczególności dwa kluczowe dla Metinvestu kombinaty hutnicze w Mariupolu oraz swój rosyjski biznes, i jego majątek znacznie się zmniejszył (według Forbes.ua z 13,7 miliarda dolarów w lutym 2022 roku, do 4,2 miliarda dolarów w kwietniu 2022 roku). Lecz już rok później wyraźnie go powiększył (do 5,7 miliarda dolarów). [9]

Jak wiadomo, na wojnie można nieźle zarobić, tym bardziej, gdy w rządzie ma się dodatkowo takich znajomych i sojuszników jak, od września bieżącego roku, nowy minister obrony Rustem Umerow, który swoją karierę rozpoczynał i przez kilka lat rozwijał w telekomunikacyjnej firmie Achmetowa (operator telefonii komórkowej Астелит), oraz wspomniany już Kamyszyn, który w tym samym czasie został najpierw doradcą Zełenskiego (poza jego sztabem), a następnie ministrem ds. strategicznych gałęzi przemysłu, obejmującego produkcję zbrojeniową. [10]

Na początku marca, prezes niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall AG oświadczył, że grupa ta prowadzi rozmowy z ukraińskim rządem w kwestii budowy zakładów produkujących nowoczesne czołgi KF51 Panther (miesiąc wcześniej prasa niemiecka opublikowała jego wywiad, w którym ujawnił zainteresowanie tego rządu zakupem bojowych wozów piechoty nowej generacji KF41 Lynx). W drugiej połowie października powstała spółka joint venture, w której Rheinmetall AG ma 51% udziałów, a ukraińska „zbrojeniówka” resztę. Można się spodziewać, że przyda się jej metalurgiczne zaplecze wciąż funkcjonujących fabryk Achmetowa.

*

W połowie listopada świat obiegła informacja o tzw. Cyprus Confidential – wycieku informacji z sześciu cypryjskich firm zajmujących się obsługą operacji finansowych (jest to około 3,6 miliona dokumentów). [11] Nie wiadomo kto konkretnie dokonał wycieku i jaka jest jego wiarygodność (wg autorów strony occrp.org dokonała tego tajemnicza organizacja tzw. dziennikarzy śledczych o nazwie Distributed Denial of Secrets – chyba nieprzypadkowo kojarzącej się z rozpowszechnioną hakerską metodą atakowania serwerów internetowych, także nazywaną w skrócie DDoS), ale zamieszczone informacje prezentowane są na stronie internetowej, na której zamieszczane były w przeszłości podobne i jak się zdaje zgodne z prawdą dane (nikt ich dotąd nie podważył), na przykład tzw. Pandora Papers. Jak powszechnie wiadomo Cypr jest bramą dla podejrzanych transakcji finansowych, prowadzonych w Europie przez postsowieckich magnatów finansowych. Według szacunków, do 2020 roku oligarchowie kremlowscy ulokowali na tej śródziemnomorskiej wyspie 200 milardów dolarów.

Dokumenty z Cyprus Confidential dotyczą wielu oligarchów z kręgu kremlowskiego, w tym Abramowicza (najwięcej), Awena, Mordasowa, Abramowa i Frołowa, a sporo z nich opisuje także sekretne życie finansowe Achmetowa. Dotychczas ujawnione informacje dotyczą 60 zarejestrowanych na Cyprze firm offshore największego ukraińskiego oligarchy. Wynika z nich m.in. to, że po tzw. aneksji Krymu Achmetow przekazał do cypryjskiej spółki zależnej ДТЕК (daughter company) prawa własnościowe do nieokreślonej liczby kopalń w Rosji (w regionie Rostowa nad Donem), a także zobowiązanie kredytowe na około 400 milionów dolarów wobec największego banku sowieckiego Sberbank. Po przeklasyfikowaniu akcji przez spółkę cypryjską, tzw. złota akcja, umożliwiająca kontrolowanie strategicznych decyzji w firmie, została przydzielona Sberbankowi.

Król postsowieckiej Ukrainy potrafi zadbać o interesy.

_________________________________

[1] Sowiety nie przestały istnieć, lecz zmieniły formę, nie zmieniając swojej istoty, co sprawia, że przedrostek „post” nie jest zasadny. Ponieważ jednak jest powszechnie stosowany, postanowiłem wprowadzić go do tekstu, zachowując do tego sformułowania należny dystans. Podobny problem dotyczy słowa „oligarcha”, które w swoim znaczeniu historycznym oznacza zasobną w wpływy i majątek postać, uczestniczącą we współrządzeniu państwem. W kontekście sowieckim słowo oligarcha jest nośnikiem odmiennego znaczenia. Określa osobę rozporządzającą zarówno majątkiem jak i wpływami, ale niekoniecznie wyłącznie według własnej woli. Zatem, w odniesieniu do sowieckiego tworu, termin ten nie opisuje faktycznego stanu rzeczy. Zrezygnowałem z cudzysłowów także w przypadku licznych innych terminów, takich jak „wybory”, „parlament”, „transformacja ustrojowa”, „upadek komunizmu”, „rozpad” ZSRS, „Rosja”, „inicjatywa gospodarcza”, „projekt komercyjny” czy „przedsiębiorca” lub „biznesmen”, bowiem w realiach sowieckich wszystkie one mają inne znaczenie niż ich powszechnie przyjęta interpretacja w tzw. wolnym świecie – pozostają fikcją.

[2] Rosyjski termin „авторитет” oznacza w tym przypadku przywódcę grupy przestępczej (wyżej w hierarchii stoi „вор в законе”, który to tytuł wymaga m.in. stosowania się do zasad przestępczego kodeksu oraz przejścia specjalnej procedury zwanej „koronacją”). Bragin również był Tatarem, ale ulicę na której mieszkał zasiedlały rodziny pochodzenia greckiego i stąd zapewne wziął się jego przydomek. Czytelnikowi zainteresowanemu tym okresem kariery Achmetowa polecam m.in.:

https://antikor.com.ua/ru/articles/482070-molodye_gody_rinata_ahmetova_razboj_pytki_ubijstva_i_azartnye_igry

https://argumentua.com/stati/donetskaya-vendetta-vi-komu-rinat-akhmetov-obyazan-bogatstvom-i-za-chto-poka-ne-otvetil

https://genshtab.info/%D0%A9%D0%B5%D1%80%D0%B1%D0%B0%D0%BD%D1%8C,
_%D0%95%D0%B2%D0%B3%D0%B5%D0%BD%D0%B8%D0%B9
_%D0%90%D0%BB%D0%B5%D0%BA%D1%81%D0%B0%D0%BD%D0%B4%

D1%80%D0%BE%D0%B2%D0%B8%D1%87

[3] W 2011 roku Dongorbank został scalony z Pierwszym Ukraińskim Bankiem Międzynarodowym – ПУМБ. Jak można przeczytać na stronie internetowej tego banku, dziś jest to „największy bank z ukraińskim kapitałem”. Według stanu z 1 stycznia 2023 roku, Achmetow jest jego jedynym właścicielem.

[4] https://file.liga.net/companies/sistem_kepital_menedjment_skm

[5] W 2019 roku Manaforta oskarżono o okłamywanie śledczych federalnych i skazano, po czym, na koniec kadencji Trump go ułaskawił. Manafort pracował dla Achmetowa i Janukowycza w latach 2007-2012, a kwota jaką zarobił to co najmniej 12,7 miliona dolarów (według śledczych z biura „specjalnego prokuratora” badającego kwestię ingerencji w amerykańskie wybory prezydenckie z 2016 roku Roberta Muellera miało to być 60 milionów; pieniądze przechodziły poprzez spółki offshore, co pozwoliło Manafortowi uniknąć podatków w USA). Z Achmetowem skontaktował go bliski Putinowi oligarcha Oleg Deripaska (https://www.justice.gov/media/1227016/dl?inline=). Manafort był (jest?) z Achmetowem w bardzo zażyłych kontaktach. Przyjaźnił się także z Firtaszem, a użyty tutaj czas przeszły jest równie wątpliwy. Innym dobrym znajomym Manaforta był także rezydujący od 2005 roku w Kijowie oficer sowieckiego wywiadu wojskowego GRU Konstantin Kilimnik (https://www.intelligence.senate.gov/sites/default/files/documents/report_volume5.pdf), który wg portalu „Politico” pracował wówczas w firmie Manaforta dla Achmetowa i Janukowycza (https://www.politico.com/story/2016/08/paul-manafort-ukraine-kiev-russia-konstantin-kilimnik-227181). W 2016 roku Kilimnik przekazywał do Moskwy, uzyskane od Manaforta ze sztabu wyborczego Trumpa, dane dotyczące ówczesnych wyborów prezydenckich (https://home.treasury.gov/news/press-releases/jy0126). W tym kontekście, w śledztwie pojawiło się także nazwisko Achmetowa, któremu nawiasem mówiąc, podczas pandemii Covid-19 udało się uzyskać od rządu USA 21 milionów dolarów wsparcia finansowego poprzez swoją amerykańską spółkę United Coal Company (https://www.occrp.org/en/daily/13014-ukraine-s-richest-oligarch-received-21-million-in-us-business-loans).

[6] Achmetow jest zainteresowany branżą zbrojeniową co najmniej od 2012 roku, kiedy to jeden z menedżerów grupy Metinvest Siergiej Gromow został dyrektorem generalnym Ukroboronpromu. Po utracie stanowiska w rezultacie Euromajdanu i pozbawienia władzy Janukowycza w lutym 2014 roku, Gromow pozostał w Kijowie i został oskarżony o „działania mające na celu zniszczenie zdolności obronnych Ukrainy”. Niebawem jednak odnalazł się w ukraińskiej filii kojarzonego z Putinem banku ВТБ, i z pozycji jednego z zarządzających nią negocjował finansowanie ówczesnych projektów Ukroboronpromu, między innymi budowę bariery na granicy z Rosją – tzw. Ściany (https://censor.net/ua/blogs/1103301/korruptsiya_
v_ukroboronprome_prestuplenie_bez_nakazaniya).

[7] https://www.ukrinform.ua/rubric-polytics/3375224-kolomojskij-
ahmetov-ta-insi-vidomi-prizvisa-kogo-ukrainci-vvazaut-oligarhami.html

[8] https://www.youtube.com/watch?v=0L_Rv-KYxt0

[9] https://forbes.ua/richest/forbes-onoviv-reyting-naybagatshikh-lyudey-svitu-khto-z-ukrainskikh-milyarderiv-potrapiv-do-spisku-04042023-12825

[10] Na początku marca 2022 roku Umerow uczestniczył w spotkaniu z Abramowiczem w Kijowie, kiedy ten aranżował negocjacje pokojowe i kiedy rzekomo próbowano ich otruć (Abramowicz prezentował się wówczas jako neutralny adwokat, mający kontakty po obu stronach). Jeden z przedstawicieli rządu USA stwierdził, że amerykański wywiad zdecydowanie sugeruje, że symptomy zatrucia były spowodowane zanieczyszczeniem środowiska naturalnego. Zanim został ministrem obrony, Umerow od września 2022 roku był prezesem Funduszu Mienia Państwowego postsowieckiej Ukrainy.

[11]https://www.icij.org/investigations/cyprus-confidential/faqs-cyprus-leaked-files-offshore/



Prześlij znajomemu

8 Komentarz(e/y) do “Król Ukrainy”

  1. 1 Dariusz Rohnka

    Andrzej,

    Gratuluję interesującego artykułu, który potencjalnie rozjaśnia mroki ukrainnej polityki; potencjalnie, bo jak wypada zakładać, gdy o sytuację w tej części świata chodzi, o niczym nie można sądzić z absolutną pewnością.

    Zestawiłeś ze sobą wiele faktów, osób, powiązań, szkicując w ten sposób wyraźny obraz kijowskiej łżeczywistości (choć, powtórzę raz jeszcze, jedynie hipotetyczny). Jeżeli sprawy mają się tak jak je opisałeś, to pojawia się szereg pytań, związanych z organizacją nierządu na tym geograficznym obszarze.

    Najistotniejsze brzmi następująco: jak wyjaśnić tę niebywałą w warunkach sowieckich przewagę pieniądza nad władzą? Dlaczego sytuacja tam zdaje się przedstawiać dokładnie odwrotnie od stosunków panujących w samej centrali światowego bolszewizmu? Czy może być, że to tylko pozór, a Król Ukrainy to król malowany, zaś sznurki ciągane są przez kogoś/coś innego?

    Czy też taką koncepcję całkiem należy odrzucić?

  2. 2 Andrzej

    Darku,

    Dziękuję. Od kiedy zacząłem zgłębiać ten temat, wciąż zadaję sobie pytanie, dlaczego sowieci wybrali inny model władzy dla ich ukraińskiego tworu, kiedy wykuł się on po spektakularnym „rozpadzie” raju krat?

    Na początku model ukraiński nie różnił się zasadniczo od tego w kremlowskiej centrali. To tam doszło do jego zmiany, gdy do sterów doszli czekiści z Putinem i z czasem, nie rezygnując z prymatu pieniądza nad władzą, skonsolidowali władzę, biorąc ją całkowicie pod swoją kontrolę.

    Przez pierwsze dziesięciolecie i kilka kolejnych lat był to więc ten sam model, ta sama taktyka zastosowana w Moskwie i w Kijowie. Okazała się ona niezwykle skuteczna w przyciągnięciu na sowiecką orbitę kapitału z Zachodu i w obracaniu sowieckim kapitałem na Zachodzie. Stworzyła sowieckie zasoby kapitalizmu w gospodarce światowej.

    Z jakichś względów, jak sądzę strategicznych, model „wolnorynkowy”, w którym pieniądze jawnie kontrolują władzę, co jak się wydaje ma miejsce w przypadku ukraińskim, został w Moskwie zmieniony, a w Kijowie pozostawiony. Być może jest to efekt tego, że nie było tam czekistów chcących przejąć władzę. To wydaje mi się raczej wątpliwe, zważywszy na to, jak znaczącą rolę w modelu ukraińskim odgrywał opisany przeze mnie w „Jesieni demoludów” główny ukraiński czekista przełomowych czasów, kontrolujący następnie sytuację w kolejnych latach, Marczuk. Przynajmniej w ostatniej fazie swojej aktywności, realizował on strategię natowsko-europejską, co może sugerować, że to właśnie było i pozostało zadaniem dla Kijowa.

    Ukraina jest na tyle znacząca i na tyle europejska, że pozostawienie tam modelu pozornie niekontrolowanego, pozwoliło i pozwala na dostatecznie owocną kontynuację taktyki z pierwszej dekady, po otwartej zmianie polityki Kremla na bardziej ofensywną – antyzachodnią. Warto tu zauważyć, że poprzednia taktyka Kremla nie została przy tym porzucona. Jest realizowana przez czekistowskich „oligarchów” działających na Zachodzie (Timczenko, Abramowicz, Fridman i pozostali), którzy działają już w pełni w strukturach gospodarki światowej.

    Czy ktoś pociąga za sznurki? Moim zdaniem „za sznurki pociąga” wyznaczony na początku cel, którym jest podbój świata dla bolszewizmu. Jestem przekonany, że jest realizowany wspólnie.

  3. 3 Dariusz Rohnka

    Andrzej,

    Zatem cel realizuje się sam? Sam pociąga za zdeterminowane sznurki? Cóż, po zwycięstwie trustu nr 2 (nr 2 umownie, bo jak wiadomo pomniejszych trustów było bardzo wiele), a więc po skutecznej eliminacji choćby najbardziej rachitycznego antykomunistycznego zagrożenia, jest to koncepcja warta rozważenia.

    Bolszewizm nigdy nie stawiał na masowość. To przebrzydłe coś jest – w pewnym znaczeniu słowa – elitarne. Jego zwycięski pochód w ogromnej mierze jest zasługą bardziej lub mniej zideologizowanych zastępów sympatyków-fanatyków. Kiedy i gdzie nie spojrzeć, czy to będą lata 30., 40. XX wieku, czy 20. wieku kolejnego, wszyscy im pomagają, a przynajmniej starają się zanadto nie przeszkadzać; służą wiernie i z oddaniem sprawie.

    Ale czy dobry bolszewik może sobie pozwolić na brak pesymizmu? Popadać w dufne przekonanie, że hydra kontrrewolucji już nigdy nie podniesie głowy?

    Postać Marczuka, którą przywołujesz, a o którym więcej pisałeś w „Jesieni Demoludów”, symbolizuje być może kogoś, kto z jednej strony stoi na straży rewolucji, z drugiej – delikatnie popycha proces dziejowy w pożądanym kierunku.

    Wszystkie demoludy oraz „byłe” republiki mają swoich Marczuków. Pozostaje pytanie o zakres kompetencji tych strażników nieświętej sprawy bolszewizmu. Ilu ich, gdzie są uplasowani, jakie jest ich modus operandi?

    W każdym sowieckim niby-państwie działają na własną modłę? Inaczej na Litwie, inaczej na Ukrainie, w Czechach, na Węgrzech i w peerelu?

  4. 4 Andrzej

    Darku,

    Bolszewizm to zdaje mi się „permanentna rewolucja” aż do końca świata. Zatem, dla bolszewików zawsze będą istnieć wrogowie, których należy pokonać. Dowodem są wszystkie bez wyjątku komunistyczne twory włącznie z niunią. Nawet gdy mają totalną władzę, nie grozi im optymizm. Orwell się nam kłania.

    Dzisiejszy modus operandi to, jak mi się zdaje, „prawo i kasa”. Są tam, gdzie trzeba być, aby sterować łodzią i zapewnić środki na utrzymanie jej w sprawności (a przy okazji na własne premie). Władza „ustawodawcza” („wykonawcza” na tyle, aby realizowała co trzeba), wielki biznes, kluczowe kancelarie prawnicze, niezbędni eksperci itd.

    Oleg Greczenowski (i którym zdaje mi się kiedyś tu wspomniałem) twierdzi, że wszędzie w „byłych” demo/sowieto-ludach działają klany czekistowskie i prowadzą permanentną wojnę ze sobą o zasoby i pieniądze. Analogicznie w chrlu (wg niego, również w USA rządzą i rywalizują ze sobą struktury służb specjalnych). Z tego by wynikało, że czekiści po to „obalili komunizm”, aby potem utworzyć własne grupy interesów i starać się zagarnąć jak najwięcej. Mnie to nie przekonuje, bo pomija zupełnie czynnik zasadniczy, tzn. istotę komunistycznej Matody, którą jest opanowanie całości świata dla bolszewizmu. Jego teksty ujawniają wszakże sporo czekistowskich spraw i związków.

    Wydaje mi się, że struktury strażników bolszewickiej sprawy działają niezależnie, bez centrum koordynacyjnego (przynajmniej bez formalnego, bo kontakty są zapewne utrzymywane, aby nie wchodzić sobie w paradę lub nie wykonywać zbędnych zadań). Czyli, łączą je raczej wyznaczone wcześniej wektory ich działań. Ich kompetencje zależą zapewne od kwalifikacji i umiejscowienia.

  5. 5 Dariusz Rohnka

    Andrzej,

    I mnie nie przekonują koncepcje Greczenowskiego. Rywalizacja służb, niepewność jutra to oczywiście kanon bolszewicki, ale nad tym wszystkim czuwać musi władza odgórna. Zestawienie G., które przytaczasz, sowietów ze służbami amerykańskimi jest kompletnie pozbawione sensu, bo to jakby porównywać operę z karaoke.

    Poruszyłem kwestię strażników, na wzór Marczuka, ponieważ supozycja jakoby sowiecki chaos miałby być utrzymywany w ryzach przy pomocy gangestersko-mafijnych rozgrywek pomiędzy Kołomojskimi i Achmetowami zdaje mi się mało prawdopodobna. Nie mogę stwierdzić kategorycznie, że tak nie jest, odrzucić to przypuszczenie… ale to się nie mieści w moim wyobrażeniu bolszewików, którym zasadniczo na diengi naplewat… bo są tylko narzędziem, drugorzędnym.

    Ale koncepcja Marczuków też mnie do końca nie przekonuje. Są obecni, działają etc. (jak przysłowiowy Wachowski przy Wałęsie), ale raczej nie grają pierwszych skrzypiec.

    Obejrzałem kilka odcinków serialu „Reset”, filmu przepojonego do zanudzenia pisowską propagandą. Jest tam przedstawiony incydent wizyty Tuska na Kremlu. Uczestnikiem tego wydarzenia był niejaki Rzońca, płk. sb, rezydent w ambasadzie w Moskwie, podobno był tam całkowicie poza protokołem… a więc, można domniemywać, że to ktoś pokroju Wachowskiego. Był obecny, ale nie grał na żadnym instrumencie.

    Grał Tusk, choć nie dotykając strun ani smyczka. Usłyszał od Putina dwie rzeczy: musimy wspólnie (Rosja i Polska) dokonać rozbioru Ukrainy (bo to twór sztuczny, a Lwów jest wasz); usłyszał także: dzień po tym jak podpiszesz zgodę na instalację amerykańskiej tarczy (w istocie „tarczy Putina”), wycelujemy w was 100 rakiet z głowicami atomowymi. Tusk zagrał, własną fizjologią: spotniał, zbladł, zmilczał. Zakładam (jedynie zakładam, bo notatka ze spotkania została zmanipulowana), że nie odezwał się słowem na obie zaczepki. Błyskawicznie pojął swoje miejsce w szeregu, przypisaną sobie rolę.

    W „Drodze donikąd” pewien sowiecki śledczy mówi do jednego z głównych bohaterów: „nam pośredników do narodu nie potrzeba” i nakazuje plasnąć delikwenta w mordę (dla lepszej komunikacji). Może i do „przywódców” narodów nie potrzebują bolszewicy pośredników?

    Tusk w każdym razie zrozumiał w lot w czym rzecz, tak się przynajmniej zdaje.

  6. 6 Andrzej

    Darek,

    Chyba źle Cię zrozumiałem, bo sądziłem, że pytasz o to, czy istnieje jakieś centrum stale koordynujące działania. Jeśli jednak chodzi o kontrolę nad niewątpliwie występującym tu i tam chaosem, to sądzę, że ona istnieje. Jest jawna. Gdy gdzieś wydarzenia zaczynają toczyć się w niepożądanym kierunku, wówczas Moskwa na nie reaguje.

    Ten esbecki pułkownik z peerelowskiej ambasady u boku Tuska, o którym wspominasz, według mnie niewątpliwie pełnił rolę strażnika kierunku. W 2008 roku sowieci mogli jeszcze zabezpieczać się przed peerelowskimi zarządcami „nowej fali”, których lojalności wobec siebie nie byli pewni. Tutaj jednak, jak się okazało niepotrzebnie dmuchali na zimne (podobnie jak się wydaje dwa lata później w czasie katastrofy w Smoleńsku, gdzie spraw pilnował niejaki Turowski), bo pozytywna reakcja nawet wykraczała poza ich oczekiwania. Ten strach peerelowskich jelit przed sowietami to nic nowego. Jak podobno napisał w swoich pamiętnikach Jelcyn, kiedy (jak mi się zdaje) latem 1993 roku przyjechał do peerelu i przekazał Wałęsie wybrane przez tzw. komisję Susłowa czekistowskie dokumenty dotyczące „Solidarności”, mówiąc „tutaj jest wszystko”, tenże zbladł (niewątpliwie jak biała ściana).

    Nie zgodzę się z Tobą w kwestii pogardzania pieniędzmi przez bolszewików. Jeśli chodzi o tzw. kult pieniądza, to Dzierżyński nimi chyba gardził, ale Andropow już nie, a Putin w nich się kąpie. Jeśli zaś chodzi o wykorzystywanie dużych pieniędzy do realizacji celów, to bolszewicy robią to od samego początku. Kapitalizm nigdy nie był im obcy.

  7. 7 Dariusz Rohnka

    Andrzej,

    Moje zainteresowanie sowieckimi pieniędzmi nie ma nic wspólnego z indywidualną pazernością bądź obojętnością bolszewika na mamonę. To bez znaczenia. Sowieckie pieniądze interesowały mnie zawsze, ale wyłącznie z punktu rzekomego ich rozdawania, na lewo i prawo, gangom, mafiom, kagebistom, nawet bożyszcz Zachodu jak Chodorkowski.

    Po co to? Dla kumulacji zasobów poza oficjalnym obiegiem?

    Swojego czasu Kołomojskiemu przypisywano jakieś gigantyczne kwoty (idące w setki miliardów dolarów), pozostające w jego gestii czy w obrocie jego instytucji bankowych.

    W ostatnim tekście opisujesz bogactwo Achmetowa, którego majątek w którymś tam roku szacowano na x miliardów. Rzecz w tym, że po upływie dekady nie ma tych miliardów na koncie bynajmniej więcej… a przecież biznes raczej wciąż mu się rozrasta, nie kurczy (pomijam sam okres wojny).

    Gdzie te dziengi?

    Takich pieniędzy nie sposób przetracić. Zatem gdzie one?

  8. 8 Andrzej

    Darek,

    Należałoby prześledzić przepływy sowieckiego kapitału, co robią odpowiednie służby zachodnie. Na koniec mojego ukraińskiego odcinka na „JD” opisałem raport szwajcarskiej policji (linka do niego już niestety nie działa, ale można spróbować go poszukać), który informował o przejmowaniu kontroli nad gospodarką niemiecką. Jak wynika zaś z tego artykułu, w 2015 roku oszacowano, że 52% sowieckiego majątku finansowego (w sensie bogactwa) znajduje poza granicami.

    Moim zdaniem krótko można powiedzieć, że te pieniądze są w obiegu. Tego komuniści nauczyli się od kapitalistów. Przypuszczam, że zapewne niewielka ich ilość jest na lokatach w bankach (na potrzeby własne), a większość jest zainwestowana legalnie w akcjach, być może tychże banków, firm ubezpieczeniowych, koncernów, większych lub mniejszych firm, w nieruchomościach i w prywatnych funduszach inwestycyjnych. Niekoniecznie bezpośrednio. Ten kapitał dostatecznie długo jest w obiegu, aby dziś w pełni dojść do jego pochodzenia i własności bez żmudnego i długotrwałego śledztwa. Krąży w instytucjach światowej gospodarki, aby na nią wpływać i zapewne z czasem zdominować.

Komentuj





Language

Książki Wydawnictwa Podziemnego:


Zamów tutaj.

Jacek Szczyrba

Czerwoni na szóstej!.

Jacek Szczyrba

Punkt Langrange`a. Powieść.

H
1946. Powieść.